Protesty w USA: W sobotę 1 marca demonstranci zbierali się przed salonami samochodowymi Tesli w całych Stanach Zjednoczonych w geście protestu przeciwko miliarderowi Elonowi Muskowi i jego ostatnim działaniom. Właściciel Tesli i jednocześnie szef Departamentu do spraw Efektywności Rządu (DOGE) przeprowadza m.in. masowe zwolnienia w agencjach federalnych. W Nowym Jorku protestować miało około 300 osób.
Policja zatrzymała kilka osób: Dziewięć osób zostało zatrzymanych podczas demonstracji przed nowojorską siedzibą Tesli. W demonstracji wzięło tam udział kilkaset osób. Podobne akcje zorganizowano także w innych miastach. Demonstranci skandowali między innymi: "Ocalić demokrację", "Aresztować Muska", "Żadnych dyktatorów w USA". Niektórzy właściciele pojazdów Tesla zgłosili, że ich auta zostały zdewastowane - namalowano na nich sprayem swastyki (Musk jest nazywany przez niektórych nazistą z powodu rzekomego wykonania tzw. salutu rzymskiego na wiecu Trumpa. Sam twierdzi, że nie miał takiego zamiaru). W stanie Kolorado z kolei, w samochody marki Tesla rzucano koktajlami Mołotowa.
Jest komentarz Białego Domu: - Protesty nie powstrzymają prezydenta Donalda Trumpa i Elona Muska przed spełnieniem obietnicy ws. DOGE i uczynienia naszego rządu federalnego bardziej wydajnym i bardziej odpowiedzialnym przed ciężko pracującymi amerykańskimi podatnikami w całym kraju - tak odniósł się do sytuacji rzecznik Białego Domu Harrison Fields, cytowany przez Associated Press. Przypomnijmy, że od kilku tygodni w internecie prowadzona jest też akcja "Tesla takedown", zachęcająca do bojkotu zakupów samochodów Tesli.
Przeczytaj również: "Tesla leci na łeb na szyję. Majątek Muska skurczył się o blisko 90 mld dolarów".
Źródła:Reuters, Associated Press