Kanada na wojnie handlowej z USA: Premier Ontario ogłosił w czwartek, że jego prowincja wprowadzi 25 proc. cła na eksport energii do Stanów Zjednoczonych. Prąd z Kanady trafia do amerykańskich stanów Minnesota, Nowy Jork i Michigan. Korzysta z niego 1,5 mln odbiorców. Doug Ford już wcześniej w tym tygodniu ostrzegł gubernatorów tych stanów o swoich planach. "Czuję się okropnie z powodu trzech gubernatorów, mam z nimi fenomenalne relacje" - stwierdził.
Premier Ford nie przebiera w słowach: Szef rządu Ontario w ostrych słowach krytykuje politykę celną Donalda Trumpa. Już wcześniej ostrzegał, że może zupełnie wstrzymać eksport energii na południe. "Dotknij pieca raz, a się poparzysz, nie dotykaj go zatem więcej" - powiedział. Stacja CNN rozmawiała z premierem Kanady w czwartek, kiedy pojawiły się pierwsze sygnały zawieszenia ceł przez USA. Z jego wypowiedzi wynika, że nie zmienił zdania. - Jedyną rzeczą pewną w ostatnich 30 dniach jest niepewność - powiedział Ford, określając działania Trumpa jako "masowy chaos". - Inwestycje w USA stoją w miejscu, ludzie stracą pracę, inflacja wzrośnie - stwierdził Doug Ford. Władze Toronto, stolicy Ontario, ogłosiły już, że planują wykluczyć amerykańskie firmy z przyszłych kontraktów. Obecnie zamówienia, które są realizowane przez firmy z USA, to 10 proc. budżetu miasta.
Donald Trump nagle zmienia zdanie: Wczoraj (w czwartek 7 marca) wieczorem polskiego czasu prezydent USA zawiesił do 2 kwietnia 25-procentowe cła na niektóre towary z Kanady i Meksyku objęte północnoamerykańskim porozumieniem handlowym. Dzień wcześniej USA na miesiąc zawiesiły cła na samochody i inne wyroby przemysłu motoryzacyjnego z Kanady i Meksyku.
Czytaj też: Donald Trump zmienia zdanie. Zwrot ws. ceł dla Kanady i Meksyku
Źródła:CBC1, CBC2,CNN