Kalifornia wchodzi do gry. Pierwszy taki ruch w historii. "To jest nasz stan umysłu"

Kalifornia jako pierwszy amerykański stan podważyła w sądzie prawo Trumpa do nałożenia ceł. Te uderzają w nią sposób nieproporcjonalny przez wzgląd na to, jak duża jest to gospodarka. Mało, który kraj jest w stanie jej dorównać.
Gubernator Kalifornii Gavin Newsom
Fot. REUTERS/Mike Blake

Kalifornia pozywa Trumpa: Gubernator Kalifornii Gavin Newsom złożył pozew, w którym podważa prawo Donalda Trumpa do nałożenia ceł. To pierwszy stan, który kwestionuje nadzwyczajne uprawnienia, które, jak twierdził Trump, dały mu prawo do ustanowienia ceł. Według władz Kalifornii nałożono je bezprawnie, bo do ich wprowadzenia potrzebna jest zgoda Kongresu

Biały Dom broni wprowadzenia ceł: "Zamiast skupiać się na szerzącej się w Kalifornii przestępczości, bezdomności i niewypłacalności, Gavin Newsom spędza czas, próbując zablokować historyczne wysiłki prezydenta Trumpa, aby w końcu zająć się stanem wyjątkowym w postaci uporczywych deficytów w handlu towarami w naszym kraju - powiedział zastępca rzeczniczki prasowej Białego Domu Kush Desai. 

Zobacz wideo Trump naprawia bilans handlowy, ale nikt nie chce amerykańskich dóbr

Mocny cios w Kalifornię: To piąta pod względem wielkości gospodarka świata, wyprzedza tym samym wszystkie amerykańskie stany oraz niemal wszystkie kraje. Ten status zapewnia jej w dużej mierze Dolina Krzemowa, ale jest to też najbardziej uprzemysłowiony stan USA, a do tego przodujący w produkcji rolnej. Newsom, który jest demokratą, twierdzi, że cła mogą przynieść Kalifornii jedynie straty i to w wysokości miliardów dolarów, jako że stan jest największym importerem w USA. 

Krucjata Kalifornii: Gubernator Kalifornii w związku powyższym argumentował, że cła uderzają w Kalifornię w sposób nieproporcjonalny. Dlatego stan złożył od stycznia już 15 pozwów przeciwko Trumpowi. - To nasz stan umysłu. Dlatego występujemy w imieniu 40 milionów Amerykanów - mówił Newsom. Firmy poinformowały natomiast władze stanowe, że będą przerzucać koszty ceł na konsumentów. 

To kolejny pozew: Kilka dni wcześniej pozew przeciwko administracji Trumpa w imieniu pięciu firm złożyła grupa adwokacka Liberty Justice Centre (LJC). Podobnie jak Kalifornia podważyła ona powołanie się przez Trumpa na International Emergency Economic Powers Act (IEEPA). Ustawa ta daje prezydentowi możliwość wdrożenie ratunkowych środków gospodarczych w przypadku, gdy wystąpi "nietypowe lub nadzwyczajne zagrożenie" dla bezpieczeństwa narodowego lub krajowej gospodarki. Zdaniem pozywających nie spełniono tych kryteriów. Deficyt handlowy, na który powołuje się Biały Dom, nie jest bowiem ani sytuacją alarmową ani nietypowym, czy nadzwyczajnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa.

Kalifornia liczny na wygraną: Stan Newsoma w pozwie podnosi te same argumenty, co LJC. Tak samo zauważa, że ustawa IEEPA nigdy nie została wykorzystana w celu nałożenia takich opłat, a takie uprawnienia przysługują Kongresowi USA. W pozwie powołano się na liczne orzeczenia Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych przeciwko administracji Bidena w jej staraniach o umorzenie długów studenckich, zauważając, że Sąd Najwyższy nazwał działania Bidena "transformacyjnym rozszerzeniem" władzy prezydenckiej. Newsom powiedział, że jeśli Sąd Najwyższy będzie spójny, wówczas dla Kalifornii "sprawa będzie przesądzona".

Więcej na temat pozwu LJC przeczytasz w artykule "Cła Trumpa przejdą próbę. Pięć firm podważyło je w sądzie. "Nikt nie powinien mieć takiej władzy"

Źródła: AP, BBC

Więcej o: