71 lat, 5 tys. pracowników w szczycie i... koniec. Sąd ogłosił upadłość legendarnej kieleckiej firmy

Chemar nie dostanie drugiej szansy i nie przejdzie restrukturyzacji, zdecydował sąd. Ponadto na ostatniej prostej pojawił się wniosek do prokuratury. Prezes może mieć poważne kłopoty. - W firmie zadłużonej od 20 lat do wszystkiego można się przyczepić. Taka prawda - mówi Krzysztof Adamczyk.
Chemar
Fot. Wojciech Habdas / Agencja Wyborcza.pl

Długi Chemaru kończą się upadłością: Sąd ogłosił upadłość kieleckiej firmy odlewniczej Chemar. Wniosek o przeprowadzenie restrukturyzacji dłużnika został oddalony przez sąd - donosi "Gazeta Wyborcza". Jako syndyka wyznaczono spółkę TS Restrukturyzacje, do której mają zgłaszać się wierzyciele. Szacuje się, że Chemar jest winny łącznie ponad 20 mln zł m.in. wobec PGE, PGNiG, ZUS-u, skarbówki i urzędu miasta. W latach 2020-2022 firma zanotowała ponad 10 mln zł straty. 

Prezes rezygnuje: Wniosek o upadłość złożył latem 2024 roku jednoosobowy zarząd, na czele którego stoi prezes Krzysztof Adamczyk. W poniedziałek 14 kwietnia 2025 roku Adamczyk złożył rezygnację i na fotelu prezesa pozostanie tylko do soboty. - Doszedłem do ściany. Potrzeba świeżego spojrzenia. Zrobiłem, co mogłem, szukałem inwestorów, ale nie zyskali oni akceptacji właściciela - mówił nam odchodzący prezes. Inwestorzy, którzy mieli odkupić Chemar okazali się niewiarygodni.

Zobacz wideo Wicemarszałek Sejmu 12 lat pracował na śmieciówkach

Nieprzekonujący inwestorzy: Chemar w ostatnich latach doinwestowała Agencja Rozwoju Przemysłu i to ona odrzuciła grupę inwestorów, na czele której stała spółka Monpay. Podmiot nie został zweryfikowany pozytywnie. ARP odrzuciła też propozycję wykupu Mahmouda Othmana, Jordańczyka mieszkającego od 30 lat w Polsce, który chciał odkupić Chemar w związku z inwestycją w fabrykę produkująca profile aluminiowe. W środę pojawił się kolejny chętny, ale decyzja sądu ukróciła i tę próbę odkupienia firmy. 

Kłopoty prezesa: Do prokuratury w Kielcach wpłynęło pismo w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa niegospodarności na szkodę Chemaru przez prezesa spółki. Adamczyk twierdzi jednak, że o zawiadomieniu dowiedział się już po rezygnacji. - Taki prezent zafundowała mi rada nadzorcza. W firmie zadłużonej od 20 lat do wszystkiego można się przyczepić. Taka prawda - mówi Adamczyk. Bartosz Żmuda, przewodniczący rady nadzorczej Chemaru, przekazał "GW", że rada zauważyła pewnie niepokojące nieprawidłowości, wobec których nie mogła pozostać obojętna. 

Związkowcy walczyli o firmę: Chemar działa od 1954 roku. W swoim najlepszym okresie w latach 70. ubiegłego wieku firma zatrudniała ponad 5 tys. pracowników. W ubiegłym roku w zakładzie pracowało jednak już tylko 140 osób. Świętokrzyska "Solidarność" próbowała walczyć o firmę. "Wielokrotne sygnały formułowane przez Region Świętokrzyski NSZZ 'Solidarność' o konieczności podjęcia kroków sanujących 'Chemar' zostały zlekceważone" - pisali związkowcy. "Wyprzedanie majątku trwałego bez skierowania uzyskanych wpływów z tego tytułu na rozwój firmy spowodować może sytuację, że wartość masy upadłościowej nie zaspokoi wierzycieli" - czytamy dalej. Związkowcy podkreślali, że firma, której znak towarowy znany jest na całym świecie "przez wiele ostatnich lat była nieudolnie zarządzana, a jej upadłość oznaczać będzie bolesną likwidację miejsc pracy oraz gospodarcze osłabienie regionu". 

Czytaj też: "Bankructwo kultowej marki. Zamkną kilkaset sklepów. Była obecna także w Polsce"Źródła: Gazeta Wyborcza, Next.Gazeta.pl

Więcej o: