W środę USA i Ukraina podpisały negocjowaną od miesięcy umowę w sprawie wspólnej eksploatacji minerałów ziem rzadkich. W jej ramach Stany Zjednoczone będą mieć preferencyjny dostęp do nowych umów ws. wydobycia ukraińskich zasobów mineralnych. Z drugiej strony, zapisy umowy zakładają pomoc w finansowaniu odbudowy Ukrainy po zakończeniu walk - powstanie specjalny wspólny fundusz inwestycyjny.
Umowę podpisali Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent oraz pierwsza wicepremierka Ukrainy Julia Swyrydenko. "Dzisiejsze porozumienie wyraźnie sygnalizuje Rosji, że administracja Trumpa jest zaangażowana w proces pokojowy skoncentrowany na wolnej, suwerennej i dobrze prosperującej Ukrainie w długoterminowej perspektywie" - oświadczył Bessent.
Administracja Białego Domu nie ujawniła szczegółów porozumienia. Garść informacji przekazała jednak Swyrydenko we wpisie na X. Stwierdziła m.in., że USA będą mieć wkład finansowy w fundusz odbudowy Ukrainy. "Oprócz bezpośrednich wpłat finansowych, może również zapewnić NOWĄ pomoc - na przykład systemy obrony powietrznej dla Ukrainy" - przekazała. Administracja amerykańska do tej sugestii się nie odniosła.
Odnosząc się do samych surowców, Swyrydenko stwierdziła, że w ramach umowy to Ukraina będzie ustalać, co i gdzie wydobywać, a to, co znajduje się pod glebą, pozostaje jej własnością.
Zgodnie z przekazem wicepremierki Ukrainy, zgodnie z umową jej kraj nie ma żadnych zobowiązań dłużnych wobec USA - chodzi zapewne o pomoc, której do tej pory Amerykanie udzielili w związku z wojną. Był to jeden z najważniejszych punktów spornych negocjacji. Reuters podaje, powołując się na szkic umowy widziany wcześniej, że umowa nie zawiera wyraźnych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. To coś, na czym z kolei Kijowowi bardzo zależało. Według nieoficjalnych informacji, umowa ma charakter ramowy, jej szczegóły mają być jeszcze negocjowane.
Czytaj też: Polska wchodzi w drugą fazę zbrojeń. Niemiecka gazeta: wykorzystała sztuczkę
Źródła: IAR, Reuters