Hiszpania już to zrobiła. Rząd zatwierdza krótszy tydzień pracy. A w Polsce?

Rząd Hiszpanii zdecydował, że 40 godzin to za dużo i zatwierdził skrócenie tygodnia pracy do 37,5 godziny. Sprawa nie jest jeszcze przesądzona, bo potrzebna jest jednak zgoda parlamentu. I to może być kłopot. Pojawił się też głos z Polski.
hiszpańscy pracownicy
Hans wrang / Shutterstock

Hiszpanie będą pracować krócej?

Projekt zmniejszenia liczby godzin pracy w tygodniu z 40 na 37,5 został zaakceptowany na wtorkowym posiedzeniu rządu. Jego pomysłodawcą była lewicowa platforma Sumar, partner koalicyjny Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE), z której wywodzi się obecny premier Pedro Sanchez.

- Dziś modernizujemy świat pracy i pomagamy ludziom być trochę szczęśliwszymi - stwierdziła Yolanda Diaz, liderka Sumaru, wicepremierka i ministerka pracy. Zgodnie z danymi resortu pracy z nowych przepisów mogłoby skorzystać nawet 12,5 mln pracowników sektora prywatnego.

Sprzeciw pracodawców

Nie wszystkim podoba się ten pomysł, rządowemu rozwiązaniu sprzeciwiło się CEOE, czyli główne stowarzyszenie pracodawców w Hiszpanii. Jego przedstawiciele uważają, że zwiększy to koszty hiszpańskich firm i zmniejszy ich konkurencyjność. Inicjatywa może natomiast liczyć na poparcie ze strony głównych związków zawodowych.

Zobacz wideo Miłosz Wiatrowski-Bujacz o pilotażu 4-dniowego tygodnia pracy w Microsofcie: Wzrost produktywności wynosił 40%

Głosowanie w parlamencie

Kolejny krokiem jest głosowanie w parlamencie, w którym jednak rządzący nie mają większości. Oznacza to potrzebę szukania sojuszników wśród katalońskich i baskijskich nacjonalistów.

Tymczasem Partia Razem dla Katalonii (Junts) oraz Nacjonalistyczna Partia Basków (PNV) nie są przekonane, zauważając, że zmiana przepisów może źle wpłynąć na funkcjonowanie małych i średnich przedsiębiorstw. Junts jest jednak skłonny do negocjacji, jeśli nowe regulacje zostaną dostosowane do katalońskiej specyfiki.

Czas wolny i nie tylko

40-godzinny tydzień pracy obowiązuje w Hiszpanii od 1983 roku. Obecna zmiana (która już dotyczy niektórych zawodów m.in. urzędników służby cywilnej) miałaby poprawić produktywność i zmniejszyć absencję. Zdaniem Diaz wpływ głównie odczułyby takie branże jak handel detaliczny, produkcja, hotelarstwo i budownictwo.

Hiszpania testowała już podobne rozwiązanie po pandemii. Wprowadzano np. pilotażowe programy czterodniowego tygodnia pracy. Badania wykazały, że korzystnie wpłynęło to na pracowników, którzy mieli więcej czasu na aktywności sportowe i hobby, co redukowało u nich poziom stresu.

Pomysły dla Polski

- Czas, by także Polska dołączyła do grona państw odważnie patrzących w przyszłość i gotowych na zmiany, które przyniesie. Dlatego już wkrótce ruszamy z pilotażem skrócenia czasu pracy z zachowaniem wynagrodzenia - komentowała hiszpańską decyzję na X  Agnieszka Dziemanowicz-Bąk, ministerka rodziny.

28 kwietnia Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ogłosiło rozpoczęcie przygotowań do uruchomienia projektu pilotażu skrócenia czasu pracy. - To będzie pierwszy pilotaż skróconego czasu pracy w tej części Europy, pierwszy w naszym regionie, pierwszy na tak szeroką skalę pilotaż w Polsce. Chcemy zachęcać do skróconego czasu pracy, zachęcać do testowania rozwiązań w różnego typu organizacjach. W pilotażu będą mogli wziąć udział przedsiębiorcy, jednostki samorządowe, fundacje, stowarzyszenia, związki zawodowe – by każdy pracodawca mógł sprawdzić, co u niego działa - poinformowała ministerka Agnieszka Dziemanowicz-Bąk. Pomysłodawcy uspokajają przy tym, że zmniejszenie liczby godzin nie odbije się na wynagrodzeniu, które pozostanie bez zmian.

Czytaj też:Jest zgoda. Ta firma wprowadza 64-godzinny tydzień pracy. Ma ambitny plan

Źródło:AP, Euro News

Więcej o: