- Rumunia to gospodarka numer dwa obok Polski w bloku wschodnim Europy. Przez ostatnią dekadę rozwijała się bardzo ładnie. Jest w naprawdę dobrym miejscu - zauważył Bartosz Ciołkowski, dyrektor generalny Mastercard na Europę Południowo-Wschodnią. I tu trudno się z nim nie zgodzić. Od 2014 r. każdego roku (z wyjątkiem pandemicznego) rumuńska gospodarka zauważalnie rosła. W 2018 r. zanotowała wzrost gospodarczy nawet na poziomie 8,1 proc. Tyle że ostatnie lata i miesiąca to już zaskakujące wyhamowanie Rumunii.
Pomijając wspominany już pandemiczny rok, który był ekstremum dla każdej gospodarki, wzrost gospodarczy w 2024 r. na poziomie 0,9 proc. był dla Rumunii najmniejszym od 2013 r., czyli ponad dekady. Co więcej, dane spływające z tego roku są jeszcze bardziej alarmujące. Ekonomiści spodziewali się, że rumuńska gospodarka w I kwartale 2025 r. wzrośnie o 1,2 proc. Byłby to wynik nieco niższy od tych z ostatnich lat, ale w miarę zadowalający. Tymczasem wzrosła o zaledwie 0,2 proc. "To kolejny już kwartał gdy dane o rumuńskim PKB okazują się gorsze od oczekiwań. Tym razem są dużo gorsze" - zauważyli analitycy macroNEXT.
Szacując jednak rumuński potencjał, należy zakładać wzrost gospodarczy na poziomie ok. 4 proc. (przynajmniej o tym zapewniają ekonomiści i analitycy). Podczas konferencji Impact'25 w Poznaniu odbył się panel, w którym przedstawiciele biznesu zastanawiali się co zrobić, by pobudzić rumuńskiego giganta. Ich rozmyślania, zgodnie z tematyką panelu (Romania’s Economic Potential: Catalyzing Growth within the European Union), poszły w stronę Brukseli i większej integracji Rumunii z Unią Europejską.
- Jest jeszcze miejsce na wzrost. Do tej pory Unia Europejska bardzo wspierała Rumunię, ale wspierała ją w ramach funduszy spójności i infrastruktury, ale moim zdaniem nigdy nie wykorzystała prawdziwych strategicznych punktów, takich jak gospodarka cyfrowa czy tranzyt energii, co może zrobić strategiczną różnicę. Jeśli w to uderzą, wtedy rumuńska gospodarka zostanie rzeczywiście zintegrowana ze strategicznymi kierunkami Europy, takimi jak obronność, przemysł, innowacje itd. Jest miejsce na poprawę i możemy to wykorzystać - zapewniał Juraj Kotian, ekonomista Erste Group Bank.
Wskazał dwa obszary, gdzie Rumunia może przyczynić się do wzmocnienia Unii Europejskiej i odwrotnie. Pierwszy to obronność. - Bliskość Rumunii z Rosją czyni ten kraj bardzo ważnym partnerem dla UE, ale także dla USA. Wiemy, że w Rumunii budowana jest baza lotnicza. Mamy program dozbrajania, co oznacza, że Rumunia będzie ważna nie tylko jako miejsce, gdzie mogą zostać rozmieszczone jednostki, aby odstraszać Rosję, ale także jako miejsce produkcji - podkreślał ekonomista. Wskazał m.in. na niemiecki Rheinmetall, który ogłosił budowę nowoczesnej fabryki prochu i amunicji.
Druga sprawa to energetyka. - Rumunia była jednym z niewielu krajów, który nie był zależny od rosyjskiego gazu podczas kryzysu energetycznego, a za dwa lata powinna być głównym eksporterem gazu w Europie po uruchomieniu projektu Neptun Deep na Morzu Czarnym - mówił dalej Juraj Kotian. I rzeczywiście, spośród większych gospodarek Europy Wschodniej Rumunia była najmniej uzależniona od gazu ziemnego z Rosji, który odpowiadał jedynie za 24 proc. zużycia tego surowca, dzięki krajowym zasobom. Natomiast wspominany rumuński projekt Neptun Deep zostanie uruchomiony w 2027 r. Oczekuje się, że będzie produkować 8 mld m3 gazu ziemnego rocznie, podwajając obecną produkcję Rumunii.
Biznesmeni rozmawiający podczas panelu wskazywali też na przewagi Rumunii nad innymi państwami. -Rumunia ma trzy główne zalety. Po pierwsze, wykwalifikowaną siłę roboczą, konkurencyjną bazę kosztów oraz przedsiębiorczość nastawioną na oszczędność - wymieniał Marius Costin, dyrektor generalny NETOPIA Holding. - Rumunia jest w dobrej pozycji, aby na tym skorzystać, ponieważ ma m.in. krajowych producentów dronów. Koszty pracy są dość niskie. Więc z perspektywy kosztowej ma sens produkować ten sprzęt w Rumunii, a nie w Niemczech, Francji czy Włoszech - uzupełniał Juraj Kotian.
Dużym zagrożeniem dla Rumunii może być zostanie w tyle transformacji cyfrowej, co niewątpliwie pociągnęłoby na dół całą krajową gospodarkę. Według badania z 2023 r. 56 proc. obywateli UE w wieku 16-74 lat posiadało co najmniej podstawowe umiejętności cyfrowe. Tymczasem w Rumunii ten odsetek był na poziomie 27,7 proc., co było najgorszym wynikiem spośród państw UE. - Musimy zacząć przygotowywać ludzi do szkolenia w tej branży, aby stworzyć wykwalifikowaną siłę roboczą. Te kraje, które najszybciej przyjmą ten typ wiedzy, będą miały ogromną przewagę. W Rumunii są firmy, które wcześniej budowały komponenty dla przemysłu samochodowego, a teraz powinny zacząć myśleć o budowaniu komponentów dla robotów - proponował Marius Costin.
Rumunia jest znana z produkcji, zwłaszcza wysoko rozwiniętego przemysłu produkcyjnego, i myślę, że produkcja, ale przyjmująca te nowe trendy, będzie kluczową branżą, która będzie napędzać gospodarkę kraju
- dodał. Wszyscy uczestnicy panelu zgodzili się też z tym, że potrzebna jest szeroko rozumiana edukacja cyfrowa.
Innym wyzwaniem dla Rumunii jest podniesienie uczestnictwa obywateli w rynku pracy. Według danych Eurostatu za 2023 rok, tylko 66 proc. osób w wieku 15-64 lat w Rumunii było aktywnych zawodowo. Gorsi pod tym względem są jedynie Włosi, chociaż nieznacznie, bo tam uczestnictwo jest na poziomie 65,5 proc. Tymczasem unijna średnia jest na poziomie 74 proc. To podobnie jak w przypadku cyfryzacji niewykorzystany potencjał do rozpędzenia rumuńskiej gospodarki.
Cyfryzacja, energetyka oraz przemysł - to najważniejsze sektory, gdzie Rumuni wciąż mają rezerwy. - Wzrost Rumunii spoczywał na barkach sektora prywatnego i myślę, że ten sektor pokazał, że potrafimy rosnąć i potrzebujemy pewnych ram pracy, pewnych dostosowań politycznych, aby to rzeczywiście wykorzystać w przypadku m.in. gospodarki cyfrowej - wskazywał Marius Costin. Z kolei Bartosz Ciołkowski do listy sekatorów z niewykorzystanym potencjałem dorzucił turystykę.
To po prostu niezwykle niewykorzystany potencjał. Mam na myśli bioróżnorodność, kulturę, przyrodę - całkowicie dziewiczą. Rumunia ma jedne z najstarszych lasów w Europie, a coraz więcej ludzi na świecie szuka czegoś nowego, czego wcześniej nie doświadczyli. Dlatego ten potencjał jest ogromny
- przekonywał.