Cztery i pół roku więzienia to najwyższy z wyroków, które usłyszeli byli menadżerowie Volkswagena. Czterech byłych członków kierownictwa zostało skazanych za aferę dieselgate. Dziesięć lat temu wyszło na jaw, że producenci samochodów ukrytym oprogramowaniem oszukują na wskaźnikach emisji spalin.
Na testach poziom spalin był poniżej obowiązujących norm. Jednak tylko dlatego, że zainstalowany program odróżniał testowanie silnika od zwykłej jazdy po mieście czy w terenie. Odkrycie informatycznego oszustwa doprowadziło do fali dymisji, a Volkswagen wpadł w najgłębszy kryzys w historii. Dieselgate kosztowała koncern ponad trzydzieści miliardów euro.
Skandal związany z manipulowaniem testami emisji spalin samochodów z silnikiem diesla wyszedł na jaw we wrześniu 2015 r. - przypomina Deutsche Welle. W 2019 r. menedżerów Volkswagena oskarżono manipulowanie oprogramowaniem emisyjnym w sprawie, która dotyczyła 9 milionów samochodów sprzedanych w Europie i USA.
Proces, który zakończył się w poniedziałek, dotyczył ważnych menadżerów firmy. Najwyższy rangą były szef działu rozwoju w Volkswagenie, został on skazany na rok i trzy miesiące w zawieszeniu. Wyrok też w zawieszeniu, ale na blisko dwa lata, usłyszał jeden z kierowników działu. Natomiast do więzienia, na cztery i pół roku, trafić ma dawny szef działu rozwoju silników diesla, a kierujący wtedy działem elektroniki napędowej - na dwa lata i siedem miesięcy. Przed sądem nadal odpowiada ówczesny szef Martin Winterkorn, swego czasu jeden z najpotężniejszych biznesmenów w Europie.
Zobacz także: Zyski koncernów w dół. Więcej na ten temat w tekście pt. "Niemcy. Kiepsko w motoryzacji. Tąpnęły zyski wielkich koncernów. Co się dzieje?".
Źródła:IAR, Bloomberg, Deutsche Welle