Nadchodzi ETS2. Ceny paliw wystrzelą. "Nawet 30 zł więcej przy tankowaniu"

Ceny paliw mogą skokowo wystrzelić. Gdy szykowany przez Unię Europejską system ETS2 wejdzie w życie, kierowcy mogą mocno się zdziwić nowymi cenami na stacjach paliw.
Paliwo (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

ETS2 może podbić ceny benzyny

"Cena ETS2 sprawi, że benzyna, olej napędowy i gaz staną się droższe, istnieje obawa, że może to nieproporcjonalnie uderzyć w biedniejsze gospodarstwa domowe" - czytamy w raporcie organizacji wspierającej zeroemisyjny transport T&E. Dyrektor warszawskiego oddziału T&E Adam Guibourgé-Czetwertyński wyliczył, że płacąc 55 euro za tonę dwutlenku węgla przy tankowaniu auta np. VW Polo, będziemy musieli zapłacić dodatkowe 7 euro, czyli ok. 30 złotych. 

Czym jest ETS2?

ETS2 to nowy system handlu emisjami. W dużym uproszczeniu to dodatkowy podatek, który trzeba zapłacić za emisję CO2. Od 2027 r. zostanie on rozszerzony na gospodarstwa domowe. Za emisję dwutlenku węgla zapłacimy od oleju napędowego, benzyny i paliw opałowych, co odbije się na wyższych rachunkach za benzynę i ogrzewanie. Głównym celem jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych transportu drogowego o 43 proc. do 2030 r. względem 2005 r. Co prawda w raporcie zauważono, że nawet przy dodatkowej opłacie w wysokości 55 euro "ceny benzyny pozostałyby poniżej średniej z ostatnich 20 lat po uwzględnieniu inflacji", ale i tak zaapelowano o zmianę przepisów, by nie uderzyła tak mocno w biedniejsze gospodarstwa domowe. 

Zobacz wideo Krzysztof Bolesta: Dyrektywa ETS2 wymaga wprowadzenia lepszych mechanizmów osłonowych

Ogromne pieniądze z unijnego podatku

T&E wzywa do zwrotu od 50 proc. do 75 proc. dochodów, uzyskanych dzięki ETS2, gospodarstwom domowym o niskich i średnich dochodach w formie wsparcia finansowego. Wyliczono, że nowy system może przynieść w latach 2026-2032 dochód rzędu 300 mld euro. Wpływy dla Polski byłyby na poziomie ok. 30 mld euro, z czego 6,5 mld euro pochodziłoby z opłat od innych państw. - Obawy społeczne są realne, ale można je rozwiązać, redystrybuując część pieniędzy i przeznaczając resztę na inwestycje w mobilność elektryczną i transport współdzielony - podkreślał Federico Terreni, kierownik ds. polityki klimatycznej w T&E. 

ETS2 budzi emocje

Głównie w krajach Europy Środkowo-Wschodniej jest duży sprzeciw wobec tego rozwiązania. Jednoznacznie skrytykowały go już Czechy, Słowacja, Estonia, a także Polska. Wyraźnie temu systemowi sprzeciwiał się m.in. wybrany na prezydenta Karol Nawrocki, który ETS2 nazywał "ekoszaleństwem" i zapowiadał walkę z nim. Co ciekawe, na początku roku przestrzegał przed nim także premier Donald Tusk. - Jego konsekwencje będą upiornie przewidywalne, wysokie ceny energii mogą obalić niejeden rząd demokratyczny - ostrzegał w styczniu.

Więcej o ETS2 przeczytasz w tekście Kacpra Kolibabskiego: Tona węgla podrożeje o 500 zł, a litr benzyny o 60 groszy? Polska "to fenomen w Europie". Nadchodzi ETS2.

Źródła: T&E, Business Insider

Więcej o: