"Czarne złoto" w ostatnich dniach osiąga na giełdach bardzo wysokie poziomy. Beczka ropy Brenet wyceniania jest we wtorek wieczorem na 65,6 dolarów (wzrost dzienny o 1,56 proc.), a beczka ropy WTI kosztuje 63,4 dolary (wzrost dzienny o 1,46 proc.). Ceny idą w górę, bo na rynku ropy naftowej dzieje się naprawdę sporo. W ostatnich dniach zarówno sytuacja geopolityczna jak i środowiskowa.
Przede wszystkim - geopolityka. Kraje, które są ważnymi graczami na rynku ropy naftowej, znalazły się w ostatnich dniach w mocno napiętym położeniu. Rosjanie nie dogadali się z Ukraińcami ws. rozwiązania pokojowego, a do tego Ukraina tylko w ostatnich dniach przeprowadziła zmasowany atak dronowy na rosyjskie bazy lotnicze oraz wysadziła most krymski. Irańczycy przyspieszyli produkcję uranu wzbogaconego, co powoduje napięcia z Amerykanami. W samym USA z kolei rządzi Donald Trump, który dał się poznać jako geopolityczna zagadka. Do tego w senacie rozważa się nałożenie cła w wysokości 500 proc. na kraje, które kupują rosyjską ropę, gaz, uran i inne towary eksportowe. Rośnie napięcie również z Chinami, które zarzucają USA niedotrzymanie umowy handlowej.
Oprócz tego, że w państwach z największymi rezerwami ropy naftowej jest bardzo niepewnie, to jeszcze w Kanadzie od kilku tygodniu wybucha pożar za pożarem. Obecnie aktywnych jest ich ponad 200. Co gorsza, występują również w kanadyjskiej prowincji Alberta, będącej zagłębiem ropy naftowej. Reuters podaje, że w poniedziałek wpłynęły na około 7 proc. całkowitego wydobycia ropy naftowej w kraju. Wiadomo też, że co najmniej dwóch operatorów piasków roponośnych ewakuowało pracowników ze swoich miejsc pracy w weekend i zamknęło produkcję w ramach środków ostrożności.
Organizacją Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) zdecydowała również o zwiększeniu wydobycia ropy naftowej w lipcu o ponad 411 000 baryłek dziennie. Takie same zasady obowiązywały w maju i czerwcu, a analitycy spodziewają się podobnego kroku również w sierpniu. Co jednak ciekawe, podczas dyskusji nad tym rozwiązanie starły się dwóch najpotężniejszych członków OPEC - Arabia Saudyjski oraz Rosja. To Saudyjczycy lobbowali za zwiększeniem wydobycia. Rosjanie byli przeciwko. Ostatecznie jednak to państwo z Bliskiego Wschodu wygrało, ale emocje na szycie rynku naftowego są duże.
Przeczytaj też: Alarm w Europie. Dym z Kanady zmierza nad nasz kontynent. "To pokazuje skalę pożarów".
Źródła: Reuters, IAR, bankier.pl, Stooq.pl, wnp.pl