W Hiszpanii główny protest miał miejsce w Barcelonie. Na ulice wyszli także mieszkańcy Majorki i Granady. "Nie dla turystyki, tak dla mieszkań" - to główne hasło protestujących. Jak podaje Sky News, aktywiści sprzeciwiający się masowej turystyce twierdzą, że nadmierna liczba turystów odwiedzających południową Europę zmusza mieszkańców do opuszczania tanich mieszkań, podnosi koszty utrzymania i sprawia, że centra miast stają się nieużyteczne.
"Twoje wakacje, moje nieszczęście" - skandowali protestujący na ulicach Barcelony, trzymając transparenty z hasłami takimi jak "masowa turystyka zabija miasto" czy "ich chciwość przynosi nam ruinę" - donosi Reuters. Pod parasolem sojuszu SET - Sud d'Europa contra la Turistització - co po katalońsku oznacza "Południowa Europa przeciwko nadmiernej turystyce" - protestujący połączyli siły z grupami w Portugalii i Włoszech. Do demonstracji przyłączyło się też kilkanaście najpopularniejszych miast turystycznych w południowej Europie. Do protestów doszło również w portugalskiej Lizbonie, a także we włoskich miastach: Wenecji, Genui, Palermo, Mediolanie i Neapolu.
W Barcelonie demonstranci pojawili się między innymi przed jednym z hoteli, gdzie oblewali turystów wodą z plastikowych pistoletów. Policja zablokowała marsz, który miał zmierzać w stronę słynnej Sagrady Familii. Na Majorce protestowało około ośmiu tysięcy osób. Ich głównym postulatem było prawo do godnych warunków mieszkaniowych. Wskazywano, że ceny najmu rosną, a lokale z rynku znikają, przerabiane na krótkoterminowe apartamenty dla przyjezdnych. Organizatorzy protestów podkreślali: to nie wojna z turystami, lecz apel o równowagę i przyszłość miast. W zeszłym roku Hiszpanię odwiedziło rekordowe 94 miliony turystów zagranicznych. To dwa razy więcej niż populacja całego kraju.
- Walczę o miejsce, w którym żyję, bo zmienia się w park rozrywki. Miasto opuszczają lokalni mieszkańcy, bo ich już nie stać na życie tutaj. Jestem zwyczajnie wkurzona. Politycy i firmy wykorzystują nasze miasto, żeby zarobić na turystach - mówili protestujący. Niespokojnie było też w Madrycie. Zebrały się tam dziesiątki tysięcy ludzi, aby zaprotestować przeciwko rządowi socjalistycznego premiera Hiszpanii, Pedro Sáncheza. Domagali się przedterminowych wyborów, gdyż jego partia, administracja i rodzina wciąż mierzą się z kolejnymi oskarżeniami o korupcję - podkreśla "The Guardian".
Zobacz także: W Włoszech padnie rekord. Więcej w tekście pt. "To będzie rekordowe lato. Fala turystów zaleje europejski kraj".
Źródła:Sky News, Reuters, IAR, "The Guardian"