Jak podaje The Kyiv Independent, 19 czerwca Władimir Putin ogłosił , że porozumiał się z Izraelem w sprawie bezpieczeństwa "ponad 200" specjalistów pracujących w Buszehr dla rosyjskiej agencji nuklearnej Rosatom. Jednak tego samego jej szef szef, Aleksiej Lichaczow, powiedział na konferencji w Petersburgu, że agencja ewakuowała "dziesiątki" swoich pracowników i rozważa pełne wycofanie personelu - informuje z kolei rosyjska agencja informacyjna Interfax .
Jak podkreśla portal niezależny portal The Insider, wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow ostrzegał wcześniej, że eskalacja napięć między Iranem a Izraelem stanowi poważne zagrożenie dla elektrowni. "Buszehr nie padł jeszcze ofiarą izraelskiego ataku m.in. dlatego, że oznaczałoby to katastrofę nuklearną" - dodaje natomiast The Kyiv Independent.
W podobnym tonie wypowiedział się Maxim Starchak, z Queen’s University w Kanadzie, cytowany przez The Insider. - Nie sądzę, aby Izrael zbombardował elektrownię jądrową. Atak na elektrownię mógłby spowodować katastrofę nuklearną, która zagroziłaby całemu regionowi, nie tylko Iranowi. Społeczność międzynarodowa i USA nie zaakceptowałyby tego - ocenił. Dodał, że obawy Rosji dotyczą raczej "ogólnej niestabilności sytuacji".
Buszehr to jedyna działająca irańska elektrownia jądrowa, wykorzystująca rosyjskie paliwo. Reaktor został uruchomiony w 2010 roku. Władimir Putin poinformował, że Rosja ma do 600 pracowników w Buszehr - w tym 250 stałych, a reszta pracuje tam na tymczasowym przydziale. - Rosja, która jest w bliskim sojuszu Iranem, stanowczo przestrzegła przed militarną interwencją USA po stronie Izraela" w toczącej się aktualnie wojnie powietrznej - podkreśla z kolei Agencja Reutera.
Zobacz także: Zakład ciężkiej wody i reaktor Khondab zostały zaatakowane przez Izrael. Więcej w tekście pt. "Strategiczny irański zakład uszkodzony przez Izrael. Pilny komunikat MAEA".
Źródła:The Insider, The Kyiv Independent, Agencja Reutera