Wojsko szykuje się do przyszłorocznych ćwiczeń. Chce też przetestować dokładnie, jak działa mobilizacja. Jednym z elementów jest również możliwość przejmowania m.in. prywatnych samochodów na potrzeby armii. Jak podaje "Fakt", Ministerstwo Obrony Narodowej przedstawiło już projekt rozporządzenia w tej sprawie. Wojsko zakłada, że w 2026 roku może zarekwirować ponad 200 prywatnych pojazdów.
"Liczba 192 pojazdów, 26 przyczep (naczep) oraz 15 maszyn wynika z planowanych do pobrania z gospodarki narodowej świadczeń na rzecz obrony, które przewiduje się wykorzystać w przypadku przeprowadzania ćwiczeń wojskowych, w tym organizowanych w trybie natychmiastowego stawiennictwa żołnierzy rezerwy, i sprawdzania gotowości mobilizacyjnej Sił Zbrojnych" - pisze MON w projekcie rozporządzenia.
W uzasadnieniu do projektu rozporządzenia resort obrony wyjaśnia, że na potrzeby ćwiczeń wojskowych i sprawdzenia gotowości mobilizacyjnej mogą zostać przeznaczone przede wszystkim samochody ciężarowe i specjalne, w tym z przyczepami-naczepami, ale również furgony, autobusy oraz samochody osobowe. "Ich dostarczenie do właściwej jednostki wojskowej będzie pozostawało w gestii posiadacza lub będzie przeprowadzone siłami jednostki wojskowej, na rzecz której wykonywane jest świadczenie" - dodaje MON.
"Fakt" podaje, że właściciel, który otrzyma decyzję MON ws. swojego pojazdu, ma prawo do odwołania się w terminie 14 dni. Musi jednak pamiętać o tym, że samo odwołanie nie wstrzymuje obowiązku wykonania decyzji. Jak czytamy, "zgodnie z przepisami, za uchylanie się od wykonania obowiązku świadczenia rzeczowego grozi kara grzywny lub areszt do 30 dni". Wojsko po zarekwirowaniu pojazdu wypłaci właścicielowi rekompensatę:
MON zamierza przeznaczyć na wypłatę rekompensat 136 mln zł. Dziennik dodaje również, że w związku z planowaną na przyszły rok kwalifikacją wojskową, armia zamierza przejąć także 400 nieruchomości.
Zobacz także: Blisko 30 lat czekamy na nowe okręty podwodne dla polskiej marynarki. Więcej w tekście pt. "Program 'Orka' nie zostanie zrealizowany? MON tłumaczy się z okrętów podwodnych".
Źródło:"Fakt"