Ostatnia, majowa konferencja prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego została przez ekonomistów odczytana dosyć jednoznacznie - szansa na kolejną obniżkę stóp procentowych przyjdzie najszybciej we wrześniu. O mniejszej chęci Rady Polityki Pieniężnej do obniżki stóp procentowych mówił zresztą wprost jeden z jej członków prof. Ludwik Kotecki. Przez ten miesiąc napłynęło jednak wiele nowych danych, które zwiastują, że RPP może zaskoczyć (co już w przeszłości robiła). Najważniejsze z nich poznaliśmy w poniedziałek, na dwa dni przed lipcową, ważną dla kredytobiorców decyzją.
"Jedynie wyraźnie niższa inflacja mogłaby mocniej ruszyć oczekiwaniami rynku, które zakładają kolejną obniżkę stóp przez Radę Polityki Pieniężnej dopiero we wrześniu" - przewidywał Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ. Wstępny szacunek Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) pokazał jednak coś zupełnie innego - inflacja konsumencka w czerwcu wzrosła w ujęciu rocznym do 4,1 proc. (z 4,0 proc. w maju). Rynkowy konsensus ekspertów przewidywał poziom 4,0 proc. Różnica jest minimalna, ale praktycznie przekreśla szansę na wakacyjne cięcie stóp - kolejne decyzyjne posiedzenie dopiero w dniach 2-3 września.
Widać to w reakcjach ekonomistów z największych polskich banków, którzy właściwie jednym głosem wskazali, że inflacyjne zaskoczenie w górę oznacza kontynuowanie jastrzębiej polityki RRP:
Ależ szkoda! Można krzyknąć, gdy patrzymy na te inflacyjne dane, bo dotychczas była choć iluzoryczna szansa na zaskakującą, ale według ekonomistów poniekąd uzasadnioną obniżkę. Obawy o wzrost cen prądu zostały oddalone - premier Donald Tusk zapowiedział, że ich zamrożenie zostanie przedłużone do końca roku. Sytuacja na Bliskim Wschodzie się w miarę uspokoiła. Przynajmniej na tyle, że zagrożenie wystrzałem cen ropy naftowej jest znikome. Do tego z Polski napłynęło wiele danych, które sprzyjają bardziej gołębiemu nastawieniu RPP. Po pierwsze, w maju inflacja zaskoczyła niższym od oczekiwań poziomem, bo względem wstępnego odczytu została skorygowana w dół z 4,3 proc. do 4 proc. Jeszcze bardziej sprzyjające były dane dot. wynagrodzeń.
Przeciętne wynagrodzenie w Polsce wyniosło w maju 8670,51 zł. Ważniejsza od jego wysokości jest jednak dynamika wzrostu płac. W największym uproszczeniu - większe zarobki oznaczają większe wydatki, a rosnący popyt podbija inflację, z którą stopami procentowymi walczy RPP. W zeszłym miesiącu wynagrodzenie zwiększyło się o 8,4 proc. rok do roku. Wolniej, niż się spodziewano (konsensus prognoz wynosił 8,8 proc.) i wyraźnie wolniej niż miesiąc wcześniej (w kwietniu płace wzrosły o 9,3 proc.). Co więcej, miesiąc do miesiąca wynagrodzenia spadły i to aż o 4,1 proc. Jeśli spojrzeć na kwoty wynagrodzeń, to w maju przeciętna pensja zmniejszyła się do wspomnianych wyżej 8670,51 zł brutto z 9045,11 zł miesiąc wcześniej.
Z punktu widzenia kształtowania się polityki pieniężnej to zdecydowanie dobra informacja, gdyż ucina spekulacje, które pojawiły się w poprzednim miesiącu, jakoby płace miały ponownie przyspieszać. Jednocześnie nie wydaje nam się, iż czynnik ten będzie na tyle mocny, by przekonać większość członków RPP, by obniżyć stopy w przyszłym miesiącu
- pisali pod koniec ubiegłego tygodnia analitycy mBanku.
Odkładając jednak na bok przewidywania tego co zrobi RPP, analitycy przekonują, że obniżenie stóp procentowych w tym momencie nie byłoby nieuzasadnione. Ekonomista Kamil Sobolewski wylicza, że: RPP powinna obniżyć stopy o 0,25 p.p, bo: "inflacja spadnie w lipcu do 3 proc., odsunięto ryzyka wzrostu cen prądu i ropy, stopa NBP przekracza inflację o ponad 2 p.p., a profesjonalni progności widzą inflację 2026 i 27 w celu mimo obniżek do odpowiednio 4,25 proc. i 3,5 proc.". Według niego w tym miesiącu RPP powinna rozpocząć kwartalny cykl obniżek o 25 punktów bazowych. Przypomnijmy, że do ostatniej obniżki doszło w maju, a główna stopa referencyjna została wtedy obniżona do 5,25 proc.
"Z punktu widzenia danych RPP nie powinna mieć absolutnie żadnego dylematu. Jednocześnie biorąc pod uwagę, iż RPP lubi zaskakiwać rynek, nie można wykluczyć, że [...] ujrzymy kolejną obniżkę. Coś, co może zniechęcać Radę do drugiej obniżki przed wakacjami to ewentualne obawy o ponowną eskalację działań zbrojnych między Izraelem a Iranem. Z tego powodu, analizując głosy gremium, bazowo zakładamy brak zmian stóp w lipcu, a kolejną obniżkę widzimy we wrześniu. Pewność tej prognozy przekracza nieznacznie rzut monetą" - wskazywali także ekonomiści mBanku.
Przeczytaj też: Kursy walut 30.06. Złoty w górę, dolar w dół. "Posypał się po całości". Co teraz? Kluczowe 30 groszy.
Źródła: mBank, ING Economics Poland [X], Analizy Pekao [X], macroNEXT, DM BOŚ, Kamil Sobolewski [X]