Trzy wagony PKP Intercity pokonały trasę przez pięć krajów Europy (Polska Czechy, Austria, Słowenia i Chorwacja). Jej łączna długość to ponad 1200 km. Do Rijeki "Adriatic Express" dotarł w sobotę z kilkunastominutowym opóźnieniem. Chorwackie wybrzeże Adriatyku jest ulubionym miejscem wakacyjnych podróży Polaków, więc bilety na pociąg zostały dawno wyprzedane. W czasie pierwszego kursu nie obyło się jednak bez wpadek.
Wynikały z one m.in. z tego, że "Adriatic Express" był kilkukrotnie podpinany do innych pociągów, zmieniano lokomotywy bądź czekano na pasażerów przesiadających się. W stolicy Słowenii okazało się, że międzynarodowy skład wagonów nie zmieścił się na peronie i część osób dosiadających się musiała wspinać się do pociągu z poziomu gruntu. Skład wyjechał z Rijeki w niedzielę i w poniedziałek jest spodziewany w Warszawie. Podróż do Chorwacji trwała około 20 godzin.
"Powrotny kurs pierwszego Adriatic Express. Stacja Breclav, przekraczamy granicę austriacko-czeską. Szybko nabieramy prędkości 160 km/h po kilkuminutowym postoju" - napisał na portalu X rzecznik PKP Intercity, Maciej Dutkiewicz. Do Chorwacji pociąg zabrał w sumie 144 pasażerów. W sieci pojawiły się na ten temat komentarze. "144? To cały ten cyrk był o lekko ponad dwa autokary? Pół samolotu?" - napisał jeden z Internautów cytowany przez "Fakt". Inni natomiast podkreślali, że bilety są "w dobrej cenie", część wytykała, iż "na pokładzie nie ma Internetu" oraz, że "ciężko pomieścić bagaże w kuszetce". "Marzyłoby mi się przy tej okazji ogłoszenie zakupu przez PKP IC większej ilości kuszetek i wagonów sypialnych" - komentował m.in. jeden z internautów.
- Ja bym to traktował jako test. Po tych wakacjach okaże się, czy jest zainteresowanie bardzo długim, bo 20-21-godzinnym czasem przejazdu. Jeśli okaże się, że popyt jest większy niż liczba miejsc w tych trzech wagonach, to w kolejnych latach warto będzie rozważyć zwiększenie częstotliwości kursowania, np. codziennie, a nie co drugi dzień. Albo zwiększyć liczbę wagonów - mówił nam przed wyruszeniem pociągu do Chorwacji Paweł Rydzyński, prezes Stowarzyszenia Ekonomiki Transportu. Według niego czas przejazdu z Warszawy do Rijeki, "jest za długi". Jak jednak zapewnia polska kolej, ma on ulec w przyszłości skróceniu.
Z kolei Adrian Furgalski, prezes zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, podkreślał m.in. w rozmowie z Next.gazeta.pl, że kolejowe połączenia międzynarodowe były przez lata zaniedbywane. - To niestety przez lata było zabagnione. Tak samo jak wagony do tego typu połączeń. Gdybym ja miał jechać do Chorwacji, to bym chciał jechać w wagonie sypialnym, bo lubię, tylko z krzaków PKP Intercity wyciągnęło jeden wagon, bo w poprzednich latach nikt w to nie inwestował - mówił ekspert i dodał, że " nie było za bardzo z czego sklecić tego połączenia". - Po tym jak się te bilety sprzedają, widać, że absolutnie zapuściliśmy rozwój połączeń międzynarodowych - ocenił Adrian Furgalski.
Zobacz także: Sprzedaż biletów ruszyła 6 czerwca. Więcej w tekście pt. "Gigantyczne zainteresowanie. Bilety na nową trasę Warszawa-Rijeka wyprzedają się błyskawicznie".
Źródła:IAR, "Fakt", Gazeta.pl, X