Niemcy zwiększyły wydatki na obronność, w tym zamówienia sprzętu od firm działających w tej branży. Chodzi o setki miliardów euro, będące odpowiedzią na powtarzane od dawna obawy firm zajmujących się produkcją broni. Teraz czas na to, by te przedsiębiorstwa dowiozły swoje zobowiązania - tak niemiecki minister obrony mówi w "Financial Times".
Boris Pistorius to postać dość wyjątkowa z niemieckim rządzie. Na przykład dlatego, że jako jedyny z ministrów ostał się w nowym gabinecie po majowej zmianie kanclerza na Friedricha Merza. Jest też najpopularniejszym politykiem w Niemczech. Ma przed sobą trudne zadanie: zmodernizowanie niemieckiej armii (a przez ostatnie lata dużo mówiło się o poważnych problemach Bundeswehry) w czasie, gdy tuż za wschodnią flanką NATO trwa wojna, a na prezydentem największego kraju Sojuszu i głównego sojusznika Europy jest mało przewidywalny polityk, do tego niechętny utrzymywaniu większości militarnego ciężaru NATO.
Po wybuchu pełnoskalowej wojny Rosji w Ukrainie, w 2022 roku, ówczesny kanclerz Olaf Scholz ogłosił tzw. Zeitenwende - co po polsku oznacza "punkt zwrotny". Wyznaczyła go właśnie ta rosyjska agresja i oznaczał on konieczność zmian w polityce zagranicznej i gospodarczej kraju - wśród nich uniezależnienie od rosyjskich surowców. Scholzowi nie za bardzo się ten zwrot udał (choć jeśli chodzi o surowce, to jednak duża zmiana jest), teraz rękawicę podejmuje Merz i stawia mocno na armię - ma ona stać się najsilniejszą armią Europy.
W nowej odsłonie rządowej Niemcy do 2029 roku chcą wydawać na obronność 162 miliardy euro rocznie. To wzrost aż o 70 proc. w porównaniu z tegorocznym budżetem na ten cel. - Dla nas, jako największej gospodarki i największego partnera NATO w Europie, kwestia bezpieczeństwa zewnętrznego i zdolności obronnych jest po raz kolejny absolutnym priorytetem działań rządu - powiedział Pistorius pod koniec czerwca, kiedy rząd ogłaszał projekt tegorocznego budżetu.
Nie wystarczy jednak sypnąć pieniędzmi. Portfele zamówień niemieckich producentów uzbrojenia puchną (np. w przypadku Rheinmetall w pierwszym kwartale ten portfel miał wartość 63 mld euro, a przed wojną w Ukrainie było to nieco ponad 24 mld euro). Tymczasem czasem branża miewa problem z realizacją. "Niestety, nadal występują opóźnienia w poszczególnych projektach, gdzie wszystko wydaje się być ustalone, a następnie pojawiają się opóźnienia po stronie przemysłu – z czego muszę się rozliczać" - mówi Boris Pistorius dla "Financial Times". "Przemysł musi zwiększyć swoje moce produkcyjne" - dodaje.
W poniedziałek niemiecki minister obrony ma spotkać się w Waszyngtonie ze swoim amerykańskim odpowiednikiem, Petem Hegsethem. Rozmowy mają dotyczyć zaangażowania Stanów Zjednoczonych w zapewnienie bezpieczeństwa w Europie. Innym z tematów jest wsparcie Ukrainy systemami Patriot. Boris Pistorius przypomina, że jego kraj przekazał do Kijowa trzy z 12 swoich systemów, kolejne dwa wysłał do Polski - i żadnego innego nie chce już oddawać. Ma za to pomysł, by Niemcy kupiły od USA dwa Patrioty dla Ukrainy i o tym także będzie chciał dyskutować z amerykańskim sekretarzem obrony.
Dziś (w poniedziałek 14 lipca) w Waszyngtonie będzie też sekretarz generalny NATO Mark Rutte. Spotka się Petem Hegsethem oraz sekretarzem stanu Marco Rubio, ale przede wszystkim rozmawiać będzie z Donaldem Trumpem. Głównym tematem będzie najpewniej wsparcie Ukrainy, gdzie Rosja w ostatnich tygodniach gwałtownie wzmocniła intensywność ataków. Donald Trump zasygnalizował, że dziś wygłosi ważne oświadczenie w sprawie Rosji.