Handlowy gigant tnie zatrudnienie. Wskazuje na "olbrzymi" problem w Polsce

Makro Cash and Carry rozpoczęło proces restrukturyzacji sieci w Polsce. Wiąże się to ze zwolnieniami oraz koniecznością zamknięcia aż czterech hal. Według nieoficjalnych informacji redukcje miały jednak dotknąć znacznie większą liczbę obiektów. Na wątpliwości odpowiedział nam dyrektor ds. prawnych i regulacyjnych sieci Michał Skup, który wyliczył też, co miało "olbrzymi" wpływ na podjęcie niepopularnych decyzji i z czym mierzy się teraz większość firm na rynku.
Makro Cash and Carry Polska - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Michał Łepecki / Agencja Wyborcza.pl

Zwolnienia i zamknięcia w sieci Makro

Obecna w Polsce od 1994 roku sieć Makro Cash and Carry ogłosiła pod koniec czerwca restrukturyzację, w związku z czym zostaną zamknięte cztery hale: w Rybniku, Słupsku, Toruniu i Zabrzu. Jak napisano w komunikacie, ma to związek z "optymalizacją procesów oraz sieci operacyjnej". Punkty zostaną zamknięte do 30 września 2025 roku, a efektem działań będzie również likwidacja około 400 miejsc pracy. Pojawiły się jednak doniesienia, że redukcje zatrudnienia dotykają wszystkich 29 placówek sieci, a więc (pomijając wspomniane 4) także pozostałych 25 (pisał o tym m.in. portal Wiadomości Handlowe). Informacje o tym, jak wygląda sytuacja, przekazał nam dyrektor ds. prawnych i regulacyjnych firmy Michał Skup.

Planowane redukcje w sieci Makro

"Zmiany w pozostałych halach, innych niż zamykane, polegają na wprowadzeniu optymalizacji procesów w postaci tzw. wielozadaniowości - czyli takiego zakresu obowiązków u pracowników, który pozwoli na realizację różnych zadań oraz pozwoli zapewnić sprawną i wydajną obsługę tam, gdzie w danym momencie jest większe zapotrzebowanie biznesowe. Zdecydowana większość ogłoszonych redukcji dotyczy hal, które kończą działalność handlową. 10 lipca zawarliśmy porozumienie ze związkami zawodowymi dotyczące procesu zwolnień. O szczegółach będziemy mogli informować w kolejnych tygodniach" - napisał w mailu do Next gazeta.pl Michał Skup.

Zobacz wideo Miłosz Motyka: Pracownik nie powinien bać się zwolnienia, kiedy musi pilnie zająć się dziećmi

Rosnące koszty powodem zmian

Co wpłynęło na podjęcie przez Makro decyzji o restrukturyzacji? "Mierzymy się, podobnie jak większość firm na rynku, z rosnącymi cenami mediów, ale przede wszystkim olbrzymim wzrostem kosztów pracowniczych, w szczególności wynagrodzenia minimalnego ustalanego przez państwo. W związku z tym musimy dalej zwiększać wydajność biznesu przy mocnej koncentracji na naszej działalności operacyjnej, aby podtrzymać wysoką jakość usług dla naszych klientów" - wyjaśnił dyrektor ds. prawnych i regulacyjnych.

Pracodawcy mają zastrzeżenia do płacy minimalnej

Makro nie jest jedyną firmą, która podnosi kwestię gwałtownego wzrostu kosztów pracowniczych, w tym przede wszystkim płacy minimalnej. Czy zastrzeżenia są faktycznie słuszne? Organizacje zrzeszające pracodawców wskazują, że w Polsce jest najwyższy na świecie odsetek osób pobierających wynagrodzenie minimalne (25 proc., w UE jest to 7 proc., a w USA zaledwie 1 proc.). Ich zdaniem płace powinny zależeć od kompetencji, kwalifikacji czy wydajności pracownika, a płaca minimalna ma pełnić funkcję "siatki bezpieczeństwa" dla najsłabszych, a nie centralnie ustalonego wynagrodzenia. Jej zbyt szybki wzrost prowadzi do nakręcania inflacji. Rosnące ceny negatywnie odbijają się z kolei na osobach, które takiej płacy minimalnej nie uzyskują (np. emeryci czy renciści). Może też utrudniać znalezienie pracy osobom z gorszymi kwalifikacjami. Równocześnie będzie brakować pieniędzy na podwyżki dla ambitniejszych i bardziej starających się osób, co może negatywnie wpłynąć na ich motywację. Pracodawcy wspominają też o takich skutkach jak wysokie stopy procentowe, trudności dla małych, rodzinnych przedsiębiorstw i rzemiosła oraz niedostatek udziału inwestycji w polskim PKB.

Wzrost płacy minimalnej i inflacja

Aktualnie trwają konsultacje odnośnie do płacy minimalnej na 2026 rok i widać ogromną rozbieżność między oczekiwaniami. Zdaniem pracodawców podwyżka nie powinna być wyższa niż 50 zł miesięcznie, związki reprezentujące zatrudnionych oczekują nie mniej niż 349 zł, z kolei rząd myśli o 140 zł. Porozumienia do tej pory nie osiągnięto. Tymczasem przez ostatnie 10 lat wynagrodzenie minimalne zwiększyło się o ponad 166 proc. (w 2015 było to 1750 zł, w 2025 roku to 4666 zł). Jeszcze więcej będziemy mieli, uwzględniając ostatnie dwie dekady. W 2005 roku minimalna miesięczna pensja wynosiła 849 zł. To wzrost, licząc do bieżącego roku, o ok. 449 proc. A jak w tym czasie powiększała się inflacja? Orientacyjne wyliczenia pokazują, że 1000 zł w styczniu 2005 roku to mniej więcej równowartość 1972 zł w czerwcu 2025 roku. Zarobki rosły więc znacznie szybciej. Należy jednak pamiętać, że chociaż coraz wyższe pensje oznaczają większe wydatki dla pracodawców, to w przypadku sieci handlowych są to też zyski - "zamożniejsi" klienci kupują bowiem więcej towarów.

Zwolnienia grupowe coraz częstsze

Zwolnienia grupowe w dużych sieciach handlowych to w ostatnim czasie powtarzająca się sytuacja. W grupie Eurocash (Delikatesy Centrum, Lewiatan czy Mila) mają one dotyczyć ponad 1100 pracowników, a kilkadziesiąt sklepów zostanie zamkniętych. Zmiany organizacyjne przeprowadza też Castorama Polska. Zwolnienia grupowe w hipermarketach Carrefour w Warszawie i Bydgoszczy dotknęły około 200 pracowników. 421 osób straciło pracę w Black Red White, a 170 w Avon. Wzrost opłat za media i wzrost płacy minimalnej to nie jedyne podawane przyczyny. Pracodawcy wymieniają też wysoką inflację, presję kosztową oraz niepewność makroekonomiczną. Jak wynika z danych wojewódzkich urzędów pracy, w maju 2025 roku pracę straciło ponad 1,2 tysiąca ludzi. Zwolnienia dotyczą nie tylko handlu, ale również przemysłu, branży IT czy usług finansowych i administracyjnych. Najwięcej redukcji w maju dotyczyło województw małopolskiego, lubelskiego oraz mazowieckiego. Jednak w Polsce wciąż stopa bezrobocia jest jedną z najniższych w UE. Zgodnie z danymi GUS w czerwcu 2025 roku wyniosła 5,1 proc. Z kolei według danych Eurostatu za maj ten wskaźnik wyniósł 3,3 proc. (inna metoda wyliczania niż w przypadku GUS) - jeśli chodzi o kraje unijne lepiej prezentują się tylko Czechy.

Czytaj też: Makro ogłasza strategiczną decyzję. Zamyka w Polsce kilka hal. Gigant zwolni 400 osób

Źródła:Makro, ZUS, Wiadomości Handlowe

Więcej o: