Kwestia minimalnego wynagrodzenia za 2026 rok ma znaczenie dla milionów pracujących Polaków. Jednak na posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego (RDS), które odbyło się 11 lipca, nie osiągnięto w tej sprawie porozumienia. Strona rządowa i społeczna nie uzgodniły wspólnego stanowiska zarówno w kwestii minimalnego wynagrodzenia za pracę, jak i wysokości minimalnej stawki godzinowej. Ustawowy termin ustaleń ze strony RDS mija 15 lipca. Jeśli nie dojdzie do ugody, to do 15 września zadecyduje Rada Ministrów w drodze rozporządzenia.
Szczególnie wyraźne różnice zaznaczyły się pomiędzy propozycjami pracowników i pracodawców. Zdaniem związkowców reprezentujących osoby zatrudnione pensja minimalna powinna wzrosnąć nie mniej niż o 349 zł. Z kolei pracodawcy optują za wzrostem nie wyższym niż 50 zł. To różnica pomiędzy 5015 zł brutto miesięcznie a 4716 zł. Oferta rządowa zbliża się do pomysłu pracodawców. Rada Ministrów proponuje podniesienie płacy minimalnej o 140 zł (ok. 3 proc.) do sumy 4806 zł brutto.
Związkowcy nie są zadowoleni z żadnej z kontrpropozycji. - Minimalne wynagrodzenie powinno być przedmiotem poszukiwania konsensusu, ale opartego również na innych elementach, np. na kwestiach energetyki i jej wpływu na ceny energii elektrycznej dla przedsiębiorstw - zauważyła przewodnicząca Forum Związków Zawodowych Dorota Gardias. W ostrym tonie wypowiedział się o rządowej ofercie Szef NSZZ Solidarność, przewodniczący RDS Piotr Duda. - Trudno ją nazwać inaczej niż demonstracją braku szacunku wobec polskich pracowników. To 90 groszy wstydu. Dla was, dla pracodawców i obecnego rządu. 90 groszy wstydu. Bo tyle wyniesie zwiększona stawka godzinowa, jeżeli nie nastąpi w polskim rządzie jakakolwiek refleksja, jeżeli chodzi o przyszły rok - powiedział Duda. Chodzi tu o stawkę godzinową (dla umów cywilnoprawnych), która zostałaby podniesiona do 31,40 zł, czyli o 90 groszy.
Przedstawiciele pracodawców potraktowali ofertę rządową jako kompromisową, choć bez wielkiego entuzjazmu. Zgodziły się z nią m.in. Polskie Towarzystwo Gospodarcze czy Związek Rzemiosła Polskiego. - W ciągu pięciu lat minimalne wynagrodzenie wzrosło o 80 procent. Jeżeli przyjęlibyśmy stanowisko związków zawodowych, to mielibyśmy do czynienia ze wzrostem około 93 procent w zaledwie sześć lat - wyjaśnił przedstawiciel Pracodawców RP. Stwierdził również, że wynagrodzenia minimalne powinny zostać na jakiś czas wyhamowane i tegoroczny wzrost powinien wynieść około 50 zł. Rozważaną podwyżkę za racjonalną uznał też Łukasz Bernatowicz, prezes Zarządu Business Centre Club. Jak zauważyła natomiast ministerka pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapewnienie wynagrodzenia minimalnego na poziomie 103 proc. (a więc odpowiadającego przewidywanemu wskaźnikowi inflacyjnemu) sprawi, że utrzymany zostanie obecny poziom życia, a godność pracy i płacy nie będą zagrożone. Jej zdaniem wzrost płacy poniżej 50 zł jest nie do przyjęcia.
W czerwcu 103 proc. wzrostu wynagrodzeń Rada Ministrów zaproponowała w sferze budżetowej. Dla związków zawodowych akceptowalny wskaźnik to 112 proc. Z kolei pracodawcy uważają, że wzrost płac w budżetówce w trosce o dostępność i jakość usług publicznych nie może być długofalowo niższy niż wzrost pozostałych wynagrodzeń w gospodarce. W tej kwestii związkowcy i pracodawcy są zgodni, proponując podwyższenie wskaźnika. W trakcie piątkowego spotkania planowano głosowanie w tej sprawie, jednak nie doszło do niego z powodu braku kworum po stronie pracodawców. Według ministra finansów Andrzeja Domańskiego prognozy na 2025 rok zakładają wzrost inflacji o 3,5 proc. Rządowa oferta zakłada utrzymanie realnej wartości wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. - Uważamy, że przy tych ograniczeniach, z którymi się borykamy, biorąc pod uwagę niemal 80-procentowy wzrost wynagrodzeń minimalnych w ostatnich pięciu latach, propozycje, które przedstawił rząd, są propozycjami racjonalnymi - stwierdził Domański.
Czytaj też: "Ile wyniesie pensja minimalna? Nie ma zgody. Na stole są trzy kwoty"
Źródła:Fakt, Gazeta Prawna