Szykują się zmiany dotyczące wypłat milionów Polaków. Są wściekli na rząd. "90 gr wstydu"

Trwają spory dotyczące wzrostu minimalnego wynagrodzenia w 2026 roku. Związkowcy bardzo ostro reagują na propozycję rządu w sprawie podwyżki płacy minimalnej. A to właśnie ta oferta najprawdopodobniej wejdzie w życie.
minister finansów Andrzej Domański
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

Rząd i związkowcy nie mogą dojść do porozumienia

Kwestia minimalnego wynagrodzenia za 2026 rok ma znaczenie dla milionów pracujących Polaków. Jednak na posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego (RDS), które odbyło się 11 lipca, nie osiągnięto w tej sprawie porozumienia. Strona rządowa i społeczna nie uzgodniły wspólnego stanowiska zarówno w kwestii minimalnego wynagrodzenia za pracę, jak i wysokości minimalnej stawki godzinowej. Ustawowy termin ustaleń ze strony RDS mija 15 lipca. Jeśli nie dojdzie do ugody, to do 15 września zadecyduje Rada Ministrów w drodze rozporządzenia.

Każda ze stron podaje inne kwoty

Szczególnie wyraźne różnice zaznaczyły się pomiędzy propozycjami pracowników i pracodawców. Zdaniem związkowców reprezentujących osoby zatrudnione pensja minimalna powinna wzrosnąć nie mniej niż o 349 zł. Z kolei pracodawcy optują za wzrostem nie wyższym niż 50 zł.  To różnica pomiędzy 5015 zł brutto miesięcznie a 4716 zł. Oferta rządowa zbliża się do pomysłu pracodawców. Rada Ministrów proponuje podniesienie płacy minimalnej o 140 zł (ok. 3 proc.) do sumy 4806 zł brutto.

Zobacz wideo Pokolenie nierobów. Co to będzie z pracą

"90 groszy wstydu"

Związkowcy nie są zadowoleni z żadnej z kontrpropozycji. - Minimalne wynagrodzenie powinno być przedmiotem poszukiwania konsensusu, ale opartego również na innych elementach, np. na kwestiach energetyki i jej wpływu na ceny energii elektrycznej dla przedsiębiorstw - zauważyła przewodnicząca Forum Związków Zawodowych Dorota Gardias. W ostrym tonie wypowiedział się o rządowej ofercie Szef NSZZ Solidarność, przewodniczący RDS Piotr Duda. - Trudno ją nazwać inaczej niż demonstracją braku szacunku wobec polskich pracowników. To 90 groszy wstydu. Dla was, dla pracodawców i obecnego rządu. 90 groszy wstydu. Bo tyle wyniesie zwiększona stawka godzinowa, jeżeli nie nastąpi w polskim rządzie jakakolwiek refleksja, jeżeli chodzi o przyszły rok - powiedział Duda. Chodzi tu o stawkę godzinową (dla umów cywilnoprawnych), która zostałaby podniesiona do 31,40 zł, czyli o 90 groszy.

Punkt widzenia pracodawców

Przedstawiciele pracodawców potraktowali ofertę rządową jako kompromisową, choć bez wielkiego entuzjazmu. Zgodziły się z nią m.in. Polskie Towarzystwo Gospodarcze czy Związek Rzemiosła Polskiego. - W ciągu pięciu lat minimalne wynagrodzenie wzrosło o 80 procent. Jeżeli przyjęlibyśmy stanowisko związków zawodowych, to mielibyśmy do czynienia ze wzrostem około 93 procent w zaledwie sześć lat - wyjaśnił przedstawiciel Pracodawców RP. Stwierdził również, że wynagrodzenia minimalne powinny zostać na jakiś czas wyhamowane i tegoroczny wzrost powinien wynieść około 50 zł. Rozważaną podwyżkę za racjonalną uznał też Łukasz Bernatowicz, prezes Zarządu Business Centre Club. Jak zauważyła natomiast ministerka pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapewnienie wynagrodzenia minimalnego na poziomie 103 proc. (a więc odpowiadającego przewidywanemu wskaźnikowi inflacyjnemu) sprawi, że utrzymany zostanie obecny poziom życia, a godność pracy i płacy nie będą zagrożone. Jej zdaniem wzrost płacy poniżej 50 zł jest nie do przyjęcia.

Podwyżki w sferze budżetowej

W czerwcu 103 proc. wzrostu wynagrodzeń Rada Ministrów zaproponowała w sferze budżetowej. Dla związków zawodowych akceptowalny wskaźnik to 112 proc. Z kolei pracodawcy uważają, że wzrost płac w budżetówce w trosce o dostępność i jakość usług publicznych nie może być długofalowo niższy niż wzrost pozostałych wynagrodzeń w gospodarce. W tej kwestii związkowcy i pracodawcy są zgodni, proponując podwyższenie wskaźnika. W trakcie piątkowego spotkania planowano głosowanie w tej sprawie, jednak nie doszło do niego z powodu braku kworum po stronie pracodawców. Według ministra finansów Andrzeja Domańskiego prognozy na 2025 rok zakładają wzrost inflacji o 3,5 proc. Rządowa oferta zakłada utrzymanie realnej wartości wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. - Uważamy, że przy tych ograniczeniach, z którymi się borykamy, biorąc pod uwagę niemal 80-procentowy wzrost wynagrodzeń minimalnych w ostatnich pięciu latach, propozycje, które przedstawił rząd, są propozycjami racjonalnymi - stwierdził Domański.

Czytaj też: "Ile wyniesie pensja minimalna? Nie ma zgody. Na stole są trzy kwoty"

Źródła:Fakt, Gazeta Prawna

Więcej o: