Inflacja bazowa wyniosła w czerwcu 3,4 proc. rok do roku. To lekki wzrost w porównaniu z majem (3,3 proc.) i odczyt zgodny z szacunkami ekonomistów. To właśnie ceny towarów i usług z wyłączeniem cen żywności i energii odpowiadały zdaniem ekspertów za wzrost ogólnego wskaźnika inflacji (CPI), o którym w szczegółach pisaliśmy w tekście pod tym linkiem.
"Nie jest to jednak powód do obaw" - pisali w swoim porannym komentarzu ekonomiści Pekao SA. "Jednorazowo w tym samym czasie wzrosły ceny pojedynczych usług, które potrafią skokowo zaskakiwać (bilety lotnicze +15,3 proc. m/m w czerwcu, usługi telekomunikacyjne +0,8%). Tylko te dwie kategorie podbiły inflację bazową o ponad 0,1 pkt. proc." - wyjaśnili. Podobnie zapowiadali dzisiejsze dane eksperci PKO BP. Ich zdaniem na podbicie inflacji bazowej "wpłynęły dwie niestabilne kategorie - usługi transportowe i turystyka zorganizowana za granicą" - napisali. "W innych segmentach nie dostrzegamy narastania presji inflacyjnej" - dodali.
Inflacja bazowa to miara inflacji szczególnie pilnie śledzona przez NBP i Radę Polityki Pieniężnej. Obejmuje ona kategorie cen, na które wpływ ma polityka monetarna, w tym zmiany stóp procentowych. "Przyjmuje się, że inflacja bazowa jest tą częścią inflacji, która jest związana z oczekiwaniami inflacyjnymi i presją popytową oraz która nie jest bezpośrednio zależna od szoków podażowych" - wyjaśnia NBP. I choć wprawdzie dane za czerwiec pokazują lekki wzrost wskaźnika, nie powinien on wpłynąć zniechęcająco na cięcia stóp.
Już w lipcu inflacja powinna wrócić do spadków (nawet poniżej 3 proc.), a jesienią RPP może znów zacząć obniżać stopy procentowe. Być może już we wrześniu (w sierpniu nie ma i tak posiedzenia decyzyjnego Rady) - tak uważają na przykład eksperci Pekao SA i ING, choć inni - PKO BP i Credit Agricole - stawiają na listopad.
NBP publikuje cztery miary inflacji bazowej. W czerwcu wyglądały one następująco:
Czytaj też: Chaos w Brukseli ws. unijnego budżetu. Takiego zamieszania nie było od dawna
Źródło:NPB