Dwa spośród siedmiu terminali promowych w Barcelonie zostaną zamknięte. Decyzja wynika z nadmiernego ruchu turystycznego w tym mieście. Dzienny limit pasażerów dla promów w Barcelonie wynosi 37 tysięcy. Dzięki zamknięciu dwóch terminali liczba ta ma zmniejszyć się do 31 tysięcy przez najbliższe pięć lat. Port w Barcelonie jest największym portem wycieczkowym w Europie. W ubiegłym roku obsłużył aż 1,6 mln pasażerów statków turystycznych.
Obecne działania (zamknięcie i modernizacja terminali) wiążą się również z planem środowiskowym. Port ma zostać wyposażony w przyłącza do zasilania statków z lądu. Umożliwi to jednostkom wyłączanie silników, ograniczy emisję spalin oraz pozwoli dostosować się do celów unijnych na 2030 rok. Projekt obejmuje badanie mobilności turystów, modernizację infrastruktury (wraz z budową systemu e-zasilania) i będzie kosztował 185 milionów euro.
To pierwszy raz, gdy Barcelona zdecydowała się na wprowadzenie limitu ruchu promowego. Wynika to m.in. ze skarg mieszkańców, którzy narzekają na zbytni ruch turystyczny i wysokie koszty życia, w tym wzrost cen mieszkań. W lipcu 2024 roku odbyły się nawet protesty, a mieszkańcy wykrzykiwali hasła "Turyści do domu!" i oblewali siedzących w restauracjach przyjezdnych z pistoletów na wodę. Podejmowano też oficjalne działania - m.in. zapowiedziano podniesienie podatku nakładanego na turystów przypływających na statkach i spędzających w Barcelonie mniej niż 12 godzin. Zdecydowano również o zaprzestaniu przyznawania nowych licencji dla apartamentowców na wynajem oraz podwyżkę podatku turystycznego.
Problem stolicy Katalonii dotyczy również wielu innych, europejskich miast. Podobne protesty odbywały się także w Palmie na Majorce, Wenecji, Amsterdamie czy na greckiej wyspie Santoryn. Wynajem krótkoterminowy ma być jednym z głównych winowajców, jeśli chodzi o wzrost cen nieruchomości i kosztów życia. Problematyczne bywa też zaśmiecanie przestrzeni miejskiej czy zachowanie zagranicznych gości. Kolejne miasta wprowadzają podatki - w Wenecji jednodniowi turyści płacą dodatkowo 5 euro. W Amsterdamie taki podatek jest najwyższy w Europie i wynosi 12,5 proc. od ceny noclegu.
Czytaj też: Turystka zszokowana cenami w Chorwacji. "Wy tu tak żyjecie"? Apel premiera, by nie podnosić cen
Źródła: IAR, TVN24