Grecja. Unia Europejska wszczyna śledztwo ws. defraudacji unijnych środków. Premier blokuje śledztwo

Unia Europejska ma 3000 stron dokumentów, potwierdzających, że w Grecji doszło do defraudacji unijnych środków. Tamtejszy rząd niewiele sobie z tego jednak robi i blokuje śledztwa ws. najważniejszych polityków w kraju.
Premier Grecji Kyriakos Mitsotakis uczestniczy w posiedzeniu gabinetu w Atenach.
Fot. REUTERS/Louiza Vradi

Wraca jeden z największych greckich skandali

Mimo że Europejska Prokuratura Generalna (EPPO) przekazała greckiemu rządowi poważne dowody dot. defraudacji unijnych środków, to tamtejsi rządzący nie chcą wszcząć w tej sprawie postępowanie. W sprawę zamieszani są m.in. ministrowie i ważni państwowi funkcjonariusze, dlatego do postawienia ich w stan oskarżenia potrzebna jest zgoda parlamentu. Dotyczy to nawet byłych członków rządu. Podobnie działa to w Polsce. Grecki premier Kyriakos Mitsotakis uważa jednak, że "Grecja w 2025 roku nie potrzebuje skandali, ale prawdy" i blokuje wszczęcie pełnego śledztwa. W sprawę mogło być zamieszanych co najmniej 5. obecnych lub byłych ministrów i 10. parlamentarzystów.

Co się stało?

Liczący 3000 stron dokument przesłany do greckiego parlamentu zawiera dziesiątki zapisów podsłuchów, w których wysoko postawione osoby rozmawiają o tym, jak ominąć kontrolę wypłat unijnych dopłat rolnych, tak aby mogli na tym skorzystać sojusznicy i przyjaciele partii - pisze Politico. Cała sprawa polega na tym, że Grecy otrzymywali unijne fundusze rolne za pastwiska, których nie posiadali ani nie dzierżawili lub za prace rolne, których nie wykonywali, pozbawiając legalnie działających rolników należnych im środków. Dokładna skala tych oszustów nie jest znana, ale mówi się, że afera dotyczy setek milionów euro. Z powodu tych nieprawidłowości Unia Europejska już potrąciła Grekom 400 milionów euro dofinansowania. 

Zobacz wideo Czy Kanada dołączy do Unii Europejskiej? To możliwe!

Oszustwa się nie skończyły?

W dokumentach pisze się wręcz o "organizacji przestępczej" w kontekście instytucji OPEKEPE, która zajmuje się wypłatą unijnych dotacji dla rolników. Premier Kyriakos Mitsotakis już zapowiedział likwidację tej instytucji, a w tym tygodniu Grecki Urząd ds. Zwalczania Prania Pieniędzy przeprowadził w niej kontrolę. "Każdy, kto bezprawnie otrzymał fundusze unijne, będzie zobowiązany je zwrócić. Uczciwi rolnicy i hodowcy, którzy ciężko pracują i produkują wysokiej jakości produkty, a także wszyscy przestrzegający prawa obywatele - nie mogą dłużej tolerować oszustów, którzy zgłaszają nieistniejące pastwiska i stada, ani tych, którzy im w tym pomagają" - zapowiadał premier w czerwcu. Nie chce jednak, by śledztwo objęło także jego politycznych stronników. 

Główni winni się wywiną?

EPPO uważa, że dwaj byli ministrowie rolnictwa: Lefteris Avgenakis i Makis Voridis powinni zostać poddani dalszemu dochodzeniu prawnemu w związku z podejrzeniem sprzeniewierzenia funduszy UE. Obaj odrzucają te zarzuty. Politico opisuje jednak, że dotarło do listów, w których ówczesny prezes OPEKEPE, Grigoris Varras, opisywał problem z fałszywymi pastwiskami w dwóch listach do Voridisa w 2020 r. Termin przedawnienia zarzucanych przestępstw, których miał dopuścić się były minister rolnictwa Voridis, upływa w październiku. Jeśli, więc grecki parlament będzie ścigał winnych tak opieszale jak dotychczas - może im się udać uniknąć odpowiedzialności. 

Przeczytaj też: "Już jego ojciec był 'ważniejszy niż rząd'. Najbogatszy człowiek Indii jest wart dziś 10 razy więcej".

Źródła: Politico, EPPO, Kyriakos Mitsotakis [Facebook], Ekathimerini.com

Więcej o: