Branża motoryzacyjna w kryzysie. Coraz mniej inwestycji w Europie. W tle ceny energii

Jedna z kluczowych dla Europy branż znajduje się w bardzo poważnym kryzysie. Zagrożonych jest tysiące miejsc pracy. Również w Polsce.
Motoryzacja (Zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl /

Miejsca pracy w całej Europie zagrożone

Według danych Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych (ETUC), Europa traci średnio 500 miejsc pracy dziennie. To głównie zwolnienia w przemyśle, a zwłaszcza w branży motoryzacyjnej. Dlatego Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM) apeluje o natychmiastową reakcję, by uratować sektor motoryzacyjny. - Potrzebujemy realnej strategii konkurencyjności: tańszej energii, uproszczenia przepisów, wsparcia dla inwestycji. Inaczej grozi nam deindustrializacja i trwała utrata miejsc pracy, które już nigdy nie wrócą - mówi Tomasz Bęben, prezes stowarzyszenia. 

Co się dzieje?

- To, co obserwujemy w branży motoryzacyjnej, to nie chwilowe turbulencje, lecz strukturalne pęknięcie. Europa przestaje być atrakcyjnym miejscem do prowadzenia produkcji przemysłowej i to pomimo znakomitych kompetencji, know-how oraz infrastruktury. Z jednej strony mamy ambitne cele klimatyczne, a z drugiej brak skutecznych mechanizmów ochrony przemysłu za to aż nadto regulacji - wylicza Tomasz Bęben. "Nawet nowo otwarte fabryki - zbudowane w ciągu ostatnich kilku lat - są wygaszane, bo ich utrzymanie w Europie przestaje się opłacać" - czytamy w stanowisku. Produkcja coraz częściej przenosi się m.in. do Wietnamu i Malezji. Jeszcze w 2022 r. bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Europie 7,7 mld euro. Obecnie to zaledwie 218 mln euro.

Zobacz wideo Więcej zarabiają ci, którzy częściej zmieniają pracę

Polska też cierpi 

"Europa traci pozycję motoryzacyjnego lidera, ustępując pola tańszym i mniej regulowanym rynkom. W tym samym czasie chińscy producenci umacniają się w UE, pogłębiając kryzys lokalnych firm" - pisze motoryzacyjne stowarzyszenie. Cierpi na tym również Polska. "Sektor motoryzacyjny to nie tylko montownie aut, ale też całe łańcuchy dostaw: tysiące poddostawców, narzędziowni, zakładów wtryskowych czy producentów komponentów elektronicznych. Ich kondycja zależy od stabilności dużych graczy. Gdy fabryka główna znika - efekt domina jest nieunikniony" - pisze stowarzyszenie. Upadek gigantów odbija się też na naszej gospodarce.

Tracimy na atrakcyjności?

Problem potęguje fakt, że jeszcze kiedyś byliśmy postrzegani jako tańsza alternatywa dla Niemiec czy Francji. Teraz to już nieaktualne z dwóch powodów. Po pierwsze - ceny energii. Koszt emisji CO2 stanowi nawet 60-70 proc. końcowej ceny energii elektrycznej, a z racji, że energia u nas nadal pochodzi głównie z węgla - to koszty są wyższe. Po drugie -  pensje. W drugim kwartale zeszłego roku koszty pracy w Polsce wzrosły o prawie 13 proc. To ponad dwukrotnie więcej niż średnia w UE. "Przy niskich marżach w przemyśle motoryzacyjnym taki wzrost potrafi przesądzić o decyzji inwestora" - pisze SDCM.

Przeczytaj też: Nowy podatek niemal pewny. Minister finansów z jasną deklaracją. "To się wydarzy".

Źródła: SDCM

Więcej o: