Analitycy PKO BP szacują, że do 20235 roku na sam sprzęt Polska przeznaczy ponad 640 mld zł, a łączny impuls popytowy (z uwzględnieniem kosztu serwisu i utrzymania) to 1 229 mld zł. "Z naszej analizy wynika, że nawet przy założeniu obecnej, wysokiej importochłonności wydatków zbrojeniowych ich łączny wpływ na PKB Polski będzie pozytywny i wyższy niż poniesione nakłady" - czytamy. 60 proc. zakupów sprzętu ma pochodzić z importu, ale reszta wydatków ma być realizowana w Polsce. "W miarę postępu procesu modernizacji, krajowa produkcja zacznie odgrywać coraz większą rolę, co może przynieść dodatkowe korzyści gospodarcze" - zauważają ekonomiści.
Pozytywne skutki gospodarcze rosną przy założeniu, że bezpośrednia importochłonność wydatków na sprzęt zbrojeniowy obniży się. "Przeniesienie istotnej części popytu do gospodarki wewnętrznej prowadzi do znaczącego wzmocnienia impulsu fiskalnego oraz do zwiększenia skali mnożnika wydatkowego. Zgodnie z wynikami przeprowadzonej symulacji, założenie spadku importochłonności o połowę przyczyni się do wzrostu PKB o 360 mld PLN w całym okresie analizy, co oznacza wygenerowany wzrost 1,5 razy wyższy niż w scenariuszu bazowym" - piszą eksperci.
"Wspieranie badań i rozwoju w tym sektorze mogłoby nie tylko wzmocnić krajowe zdolności obronne, ale również przynieść korzyści gospodarcze, takie jak wzrost PKB i zacieśnienie współpracy z innymi państwami NATO. W kontekście globalnych wyzwań bezpieczeństwa, inwestycje te mogłyby również pomóc Polsce w uzyskaniu większej niezależności oraz wzmocnić pozycję eksportera sprzętu wojskowego na rynku międzynarodowym" - piszą analitycy PKO BP.
Mimo że analitycy PKO zwracają przede wszystkim uwagę na korzyści, to podkreślają, że rosnące wydatki na obronność oznaczają znaczący wzrost długu publicznego, "co stanowi poważne wyzwanie dla finansów publicznych". Chociaż ekonomiści podkreślają raczej rolę długu jako narzędzia, z którego należy korzystać, niż wskaźnika, który należy za wszelką cenę ograniczać. Dr Michał Możdżeń z Polskiej Sieci Ekonomii w rozmowie z Next.Gazeta.pl podkreślał np., że konstytucyjny limit długu na poziomie 60 proc. został ustanowiony arbitralnie, nie ma większego sensu i jest utrzymywany sztucznie.
Wiele krajów UE utrzymuje poziom zadłużenia publicznego powyżej przewidzianego poziomu 60 proc. PKB i nie powoduje to zagrożenia ich rozwoju - mówiła nam kilka miesięcy temu dr Bożena Ryszawska. Ekspertka przekonuje, że Polska w szczególności nie ma się czym martwić. - Żadne dane nie potwierdzają trudnej sytuacji państwa polskiego. Jesteśmy najszybciej rozwijającą się gospodarką UE i jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek świata - mówiła. Jej zdaniem obecnie dług publiczny w Polsce nie jest problematyczny.
Analitycy PKO BP podkreślają, że wydatków na obronność nie należy rozpatrywać tylko w kontekście korzyści gospodarczych, a również w kwestiach bezpieczeństwa. "Potencjalne koszty wyższych wydatków na zbrojenia są jednak niczym w porównaniu z kosztem gospodarczym i fiskalnym potencjalnego konfliktu zbrojnego, którego uniknięcie umożliwią. Badania pokazują, że spośród państw dotkniętych wojną połowa potrzebowała aż 25 lat by powrócić do przedwojennego trendu wzrostu gospodarczego" - piszą eksperci. Dr Michał Możdżeń mówił nam, że limit długu jest utrzymywany "dopóki nie pojawi się uzasadniony interes klasy kapitalistów". - A jest nim uniknięcie wojny na własnym terenie oraz zarobienie na zbrojeniach. W czasach wojny nagle nikt się nie przejmuje długiem publicznym - stwierdził.
Czytaj też: Analiza 300 miliardów zł w rok. Dług Polski bije rekordy. Czy wszystko jest pod kontrolą?
Źródła
: Centrum Analiz PKO BP