Niemcy, Francja oraz kraje nordyckie tworzą sojusz wewnątrz Unii Europejskiej - dowiedziało się Politico. Nieformalne spotkanie ich przedstawicieli odbędzie się w czwartek (11 września) w Wiedniu. Celem jest wypracowanie jednolitej strategii przeciw budżetowi UE na lata 2028-2034. Zakulisowa koalicja bogatych państw Europy chce sprzeciwić się m.in. Polsce, Włochom i Hiszpanii, które popierają budżet w obecnym kształcie. Premiuje on bowiem biedniejsze regiony UE.
Europejski budżet na kolejną siedmiolatkę ma być rekordowy i wynosić prawie 2 biliony euro. Prawie połowa budżetu, bo 865 miliardów euro ma zostać przeznaczone na pomoc w niwelowaniu różnic między regionami Europy przez tzw. fundusz spójności. Największym beneficjentem unijnego budżetu jest swoją drogą Polska, dla której przewidziano 123 miliardy euro. Jeśli cała pula dla Polski zostanie utrzymana w trakcie negocjacji, to będzie to kwota rekordowa, od czasu wejścia do Unii. Na drugim miejscu jest Francja, która ma otrzymać nieco ponad 90 miliardów, a następnie Hiszpania ponad 88 miliardów euro.
Wspominane bogate państwa uważają jednak, że budżet jest za duży i chcą go uszczuplić. Rzecznik kanclerza Niemiec Friedricha Merza po ujawnieniu szczegółów budżetu mówił wprost, że Berlin "nie będzie w stanie zaakceptować" planu w obecnym kształcie. W ramach nowego budżetu do Niemiec miałoby trafić zaledwie 68,4 mld euro. Także Szwecja i Holandia już poinformowały oficjalnie, że nie zgodzą się na tak duży, unijny budżet i będą domagały się cięć wydatków.
Europa podzielona jest na dwa obozy - relacjonuje Politico. Jeden to płatnicy netto, którzy wpłacając do budżetu więcej, niż otrzymują. Chcą go, więc albo zmniejszyć budżet, albo przekierować wydatki na inne cele. Obecnie mimo wewnętrznych różnic wypracowują wspólne stanowisko, które podniosą podczas październikowych negocjacji dot. budżetu. Tej grupie przewodzą Niemcy i Francuzi. Jest też drugi obóz - to kraje nazywane "Przyjaciółmi Spójności", które korzystają na europejskich mechanizmach wyrównywania szans. Liderem tej nieformalnej grupy ma być Polska. Ostatecznie interes obu grup będzie musiał połączyć komisarz ds. budżetu Piotr Serafin. Ona ma przewodniczyć w rozmowach o kolejnym budżecie. Na razie w obu obozach przygotowywane jest stanowisko, które będą podnosić podczas tych negocjacji.
Przeczytaj też: Umowa, która zmienia zasady gry. "Skorzystają Niemcy, straci Polska". To szykuje UE.
Źródła: Politico, Unia Europejska, Reuters, IAR