CEO L'Oréal Polska: W kosmetyczce statystycznej Polki jest dziś 16 produktów

- W Polsce jest ogromny zasób talentów, szczególnie w sektorze inżynierii i IT. To naprawdę bardzo ważny potencjał. Perspektywy, które się otwierają, wpisują się w europejską agendę wzmacniania i tworzenia nowych liderów gospodarczych, odzyskiwania suwerenności w najważniejszych sektorach - mówi Valéry Gaucherand, CEO L'Oréal Polska. Z Rafałem Madajczakiem rozmawia również o nowej definicji piękna, wydatkach na kosmetyki i tworzeniu nowych zapachów.
Na zdjęciu: Valéry Gaucherand, CEO L'Oréal Polska
fot. Rafał Madajczak

Rafał Madajczak: Zacznijmy od czegoś prostego. Jak jako szef Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej i oczywiście CEO L’Oréal Polska i Kraje Bałtyckie postrzega Pan dzisiejszą gospodarkę? My, ludzie mediów, mamy tendencję do skupiania się głównie na złych wiadomościach: cłach, napięciach handlowych między UE, USA i oczywiście Chinami. Jak to wygląda z Pańskiej perspektywy?

Valéry Gaucherand: Z punktu widzenia Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej, perspektywy dla Polski są bardzo optymistyczne. Jak wiadomo, Polska od 20. lat jest jedną z najlepiej rozwijających się gospodarek w UE. PKB się potroiło, a finanse – według europejskich standardów – są zdrowe. Standard życia znacząco rośnie. Europa to jednak inna historia.

Żyjemy w świecie intensywnej konkurencji. Codziennie słyszymy o tempie wzrostu Stanów Zjednoczonych i Chin. Model dla Europy musi być zarówno zrównoważony – oparty na nauce – jak i humanistyczny. Europa wciąż ma mocne karty. Nadal odpowiada za 1/5 światowego PKB. Europa to także 1/5 prywatnych inwestycji w zakresie badań i rozwoju oraz innowacji. To właśnie w ten sposób nasz kontynent może wzmocnić swoją pozycję i obudować realną siłę globalnego przywództwa. Wyzwaniem jest to, że Europie trudniej jest przyciągać kapitał.

Czasami wdrażanie i realizacja unijnych polityk są powolne i bardziej rozdrobnione. Jako L’Oréal – duża międzynarodowa firma z siedzibą w Europie – staramy się radzić sobie z tą sytuacją. Inwestujemy masowo w sztuczną inteligencję pod kątem diagnostyki czy personalizacji kosmetyków, inwestujemy w biotechnologię czy fabryki neutralne pod względem emisji dwutlenku węgla. I nie tylko we Francji czy krajach Europy Zachodniej – również w Polsce, która odgrywa w tym procesie ważną rolę. L’Oréal w Polsce to bardzo dobry przykład na to, jak Europa może pozostać konkurencyjna. Nasza fabryka – zakład L’Oréal w Kaniach pod Warszawą – jest największą fabryką Grupy pod względem wolumenu na świecie. W zeszłym roku osiągnęliśmy produkcję na poziomie ponad 1 mln sztuk dziennie, a to tylko początek. Równocześnie nie chodzi nam wyłącznie o skalę produkcji – zainwestowaliśmy już 1,2 mld zł w bardzo zrównoważony model działania, który może być wzorem dla całej branży. Na przykład mamy stację recyklingu wody, która pozwala na odzysk niemal 100% wody wykorzystywanej w procesach przemysłowych.

W zeszłym roku poprosiliśmy zewnętrznego partnera, aby ocenił nasz wkład w polską gospodarkę. Ponad 8 mld zł rocznie – to całkowity obrót generowany przez łańcuch wartości L'Oréal dziś. Zatrudniamy pośrednio 17 000 osób, przy 1400 zatrudnionych bezpośrednio. Oznacza to, że jedno "nasze" miejsce pracy generuje 12 kolejnych. Branża kosmetyczna jest bardzo dynamiczna, zarówno w Polsce, jak i w Europie. W Polsce przemysł kosmetyczny wnosi około 9,5 mld euro do PKB, co plasuje go na piątym miejscu w Unii Europejskiej. Nasza branża w Europie zatrudnia bezpośrednio 270 000 osób, głównie kobiet ( 80%).

Branża kosmetyczna to 180 mld euro w PKB Unii Europejskiej, pośrednio tworzymy miejsca pracy dla 3,2 miliona osób i inwestujemy jako sektor 2 mld euro w badania i rozwój. To bardzo znaczący wkład w gospodarkę europejską. Dlatego uważam, że powinniśmy zachować umiarkowany optymizm i skupić się na działaniu. Europa ma wiele atutów, aby budować swoją przewagę konkurencyjną. Oczywiście mamy problem z nadmierną regulacją, o czym dużo się ostatnio mówi. Nasza branża to dość negatywny przykład nadmiaru przepisów – w ciągu ostatnich 5 lat pojawiło się ponad 300 nowych regulacji, które zmniejszają naszą konkurencyjność rynkową.

Nie jest Pan pierwszym przedstawicielem biznesu, a wypowiadają się przecież w podobny sposób ministrowie rządów w całej Europie, który mówi: Europa jest przeregulowana jak nic na świecie.

Oczywiście wszyscy uczestnicy rynku to odczuwają. Niektóre regulacje są szczególnie uciążliwe. Jak np. propozycje zakazania powszechnie stosowanych i bezpiecznych składników, jak np. etanol, który występuje we wszystkich perfumach , czy ekstrakt z zielonej herbaty. Trudno je zrozumieć, a z naukowego punktu widzenia jeszcze trudniej uzasadnić.

Kolejna sprawa to Dyrektywa dotycząca oczyszczania ścieków komunalnych, według której przemysł farmaceutyczny i kosmetyczny mają ponosić 80% kosztów modernizacji infrastruktury ściekowej. Na szczęście jest światełko w tunelu – Komisja Europejska niedawno zaktualizowała swoje dane, wskazując, że udział kosmetyków w całkowitym ładunku toksycznym ścieków komunalnych wynosi 1,54%, a nie 26%, jak wcześniej szacowano. To 15 razy mniej! Sektor kosmetyczny od początku prac regulacyjnych zwracał uwagę na błędy w założeniach. Jeśli chcemy, aby Europa utrzymała pozycję światowego lidera branży kosmetycznej, konieczne jest bardziej wyważone podejście do regulacji.

Wrócimy jeszcze do L’Oréal, ale podpytam jeszcze o szerszy obrazek. Jak Pan postrzega relacje biznesowe między Polską a Francją? W maju premier Donald Tusk i prezydent Emmanuel Macron podpisali nowy traktat obronny. Francja jest naszym trzecim partnerem handlowym. Główne branże w naszym eksporcie to motoryzacja – która ma swoje problemy – produkty technologiczne i żywność. Jakie są dziś perspektywy dla relacji biznesowych między Polską a Francją?

Traktat z Nancy to ważny kamień milowy, ponieważ to pierwszy tego typu dokument między Francją a Polską. Dotychczas Francja takie specjalne traktaty zawierała tylko z sąsiadującymi krajami: Niemcami, Hiszpanią, Włochami. To zarówno symboliczne uhonorowanie siły naszych relacji gospodarczych, jak i istotne otwarcie nowego rozdziału.

Francja znajduje się w pierwszej czwórce zagranicznych inwestorów w Polsce, z łącznymi inwestycjami na poziomie 113 mld zł. Francuskie firmy zatrudniają tutaj bezpośrednio 227 tysięcy osób – to prawie tyle, ile wynosi populacja Gdyni. Co więcej, firmy z kapitałem francuskim reinwestują połowę swoich zysków w Polsce, m.in. w nowe technologie. W ostatnich trzech latach cztery na pięć francuskich firm działających w Polsce opracowało właśnie tutaj nowy produkt lub usługę , a blisko połowa z tych innowacji została następnie wdrożona na rynkach międzynarodowych. Istnieje też bardzo silna współpraca między firmami z kapitałem francuskim a lokalnymi dostawcami – około 25% z nich współpracuje z ponad 1000 polskich firm . Dlatego ta umowa to podkreślenie naszej wspólnej siły i potencjału na przyszłość.

To także celebracja komplementarności obu krajów, którą widzimy w wielu projektach realizowanych przez Francusko-Polską Izbę Gospodarczą. Francuska ekspertyza badawcza i polska innowacyjność, elastyczność, szybkość, zdolności produkcyjne i talenty doskonale się uzupełniają.

W Polsce jest ogromny zasób talentów, szczególnie w sektorze inżynierii i IT. To naprawdę bardzo ważny potencjał. Perspektywy, które się otwierają, wpisują się w europejską agendę wzmacniania i tworzenia nowych liderów gospodarczych, odzyskiwania suwerenności w najważniejszych sektorach. Widzimy dziś ogromne możliwości w sektorze OZE , energii jądrowej, farmacji, mikroelektroniki, biotechnologii, automatyzacji. To sektory, które zostały zidentyfikowane jako te kluczowe dla przyszłości.

Przykład w ramach energii jądrowej: już ponad 60. polskich firm współpracuje z EDF Energy [francuski gigant energetyczny – red.] przy projektach jądrowych na całym świecie. Dużo dzieje się też w projektach związanych z odnawialnymi źródłami energii między naszymi krajami, co wynika m.in. z silniejszego zaangażowania Polski w tym obszarze.

W ostatnich latach obserwujemy również intensyfikację polskich inwestycji na rynku francuskim, których wartość podwoiła się w ciągu pięciu lat. Duże sukcesy, jak InPost czy Comarch, torują drogę dla kolejnych.

Porozmawiajmy o L’Oréal. Kiedy przygotowywałem się do rozmowy, jedną z najbardziej zaskakujących rzeczy w waszym raporcie globalnym za pierwszy kwartał 2025 było to, że dział produktów luksusowych jest najszybciej rosnącym segmentem firmy. Dla mnie, jako osoby spoza branży, to była niespodzianka – w tym trudnym świecie, pełnym niepewności i zmian – jak to możliwe, że produkty luksusowe tak dobrze się sprzedają?

Myślę, że w postpandemicznym, niepewnym świecie zmieniających się wartości, wyraźnie widać, że rola piękna ewoluuje. Nie chodzi już tylko o to, że ludzie sięgają po kosmetyki, by poprawić sobie nastrój. Piękno stało się źródłem komfortu, pewności siebie i poczucia normalności. Zyskało jeszcze większe znaczenie w codziennym życiu, co wyraźnie zauważyliśmy w czasie pandemii i bezpośrednio po niej. To skłoniło nas, jako firmę do ponownego przeanalizowania struktury naszego portfolio marek. Nie myślimy już o pięknie jako o czymś uniwersalnym, ale jako o pięknie dla każdego i każdej – uwzględniając różnorodność potrzeb, aspiracji, typów skóry, włosów, zachowań i uwarunkowań społeczno-ekonomicznych itd.

Obserwujemy silną tendencję do personalizacji, indywidualnego podejścia do potrzeb konsumentów i konsumentek. Dziś mamy w L’Oréal 37 globalnych marek, które pozwalają nam odpowiadać na te oczekiwania w pełni. Niezależnie od tego, czy ktoś poszukuje naukowo opracowanej, wysokowydajnej pielęgnacji skóry, czy szuka marki odważnej i wyrazistej, albo naturalnej, prostej pielęgnacji z ograniczoną liczbą składników – mamy to wszystko w naszym portfolio.

To tendencja, w której piękno staje się bardzo spersonalizowane, a ludzie stają się jeszcze bardziej zaangażowani w wybór marek. Wynika to również z rosnącej ciekawości i świadomości w obszarze piękna. Dziś konsumenci wiedzą dziś dużo więcej, – obserwujemy wręcz eksplozję wyszukiwań informacji o składnikach aktywnych w kosmetykach. To potężny trend – w ciągu zaledwie dwóch lat (2022-2024) liczba dyskusji o składnikach, takich jak kwas hialuronowy – najbardziej znany składnik kosmetyczny w Polsce – wzrosła ponad czterokrotnie.

Ludzie są bardziej dociekliwi, zwracają większą uwagę na to, co znajduje się w produktach i mają większą gotowość do inwestowania w kosmetyki - pielęgnacja na najwyższym poziomie jest traktowana, jako inwestycja w siebie. Zjawisko premiumizacji jest wyraźnie widoczne zarówno w Polsce, jak i na rynkach globalnych.

W Polsce rynek kosmetyczny jest wyjątkowo dynamiczny i silny – wart ponad 5.9 mld euro, z 11% wzrostem w eksporcie w zeszłym roku, a w ciągu 20 lat jego wartość potroiła się. Co ciekawe, Polki używają więcej kosmetyków niż przeciętna kobieta w Europie Zachodniej. W kosmetyczce statystycznej Polki dziś znajduje się 16 produktów, podczas gdy w Europie Zachodniej – 13-14. Dlaczego? Bo Polki mają ideał naturalnego piękna, ale w wersji ulepszonej, bardziej rozbudowanej– a to wymaga wielu produktów. Chcą wyglądać naturalnie, ale ten wygląd wymaga pracy i świadomego wyboru.

Oczywiście historycznie w Polsce dominowały marki masowe, a konsumenci i konsumentki kupowali wiele produktów w przystępnej cenie. Teraz obserwujemy zmianę w kierunku premiumizacji. Jednocześnie Polki i Polacy wciąż używają wielu różnych produktów, ale częściej sięgają po te bardziej luksusowe.

Więc przez „premiumizację" rozumie Pan przesunięcie się w górę drabiny cenowej, a nie dodanie cech premium do produktów masowych?

Dokładnie tak, chodzi o przesunięcie się w górę, co też naturalnie odzwierciedla rozwój społeczno-ekonomiczny Polski. Choć nominalnie PKB per capita to wciąż około połowy poziomu Hiszpanii, to w ujęciu parytetu siły nabywczej Polska osiągnęła zbliżony wynik.

Dochody rosną i umożliwiają ludziom większe wydatki. Średnie roczne wydatki na kosmetyki w Polsce wynoszą 125 euro na osobę, podczas gdy średnia w UE to 160 euro. Więc jest jeszcze przestrzeń do wzrostu, ale wyraźnie obserwujemy ruch w kierunku wyrafinowania rutyn pielęgnacyjnych i makijażowych oraz premiumizacji. I dzieje się to w wielu krajach na świecie. Jest to powiązane z trendem dbania o siebie, spełniania indywidualnych potrzeb. Potrzebują jakości, za którą są gotowi zapłacić trochę więcej. Jest to proces o wymiarze globalnym, napędzany m.in. rosnącą klasą średnią na całym świecie, w tym w Polsce.

Wasz CEO Nicolas Hieronimus w komentarzu do wyników kwartalnych za I kw. 2025 powiedział, że firma chce rozwijać się dzięki dotarciu do pokolenia Z, ale też boomerów i mężczyzn. W mediach pokolenie Z – a za kilka lat będzie to pokolenie Alfa – od dawna jest dla nas świętym Graalem. Marzymy o dotarciu do młodszych grup, ale w branży medialnej mamy z tym trudności. Moje pytanie brzmi: jak z perspektywy branży kosmetycznej podchodzicie do wyzwania, jakim jest pokolenie Z?

Przed przyjazdem do Polski pracowałem w różnych krajach, głównie na rynkach rozwijających się, takich jak Azja Południowo-Wschodnia, Ameryka Łacińska czy Turcja. Tam młoda populacja, z dużym udziałem pokolenia Z, była rzeczywiście „świętym Graalem", bo to właśnie tam był wzrost. Polska to też ciekawy przypadek, bo demograficznie udział pokolenia Z jest jednym z wyższych w stosunku do średniej europejskiej, dzięki m.in. dzięki wciąż dość wysokiej dzietności w poprzednich latach.

Pokolenie Z to w Polsce nadal około 15% całej populacji, co stanowi znaczący udział, ale mamy też strukturę starzejącego się społeczeństwa, podobną do Europy Zachodniej i innych kontynentów. Naturalnie więc musimy dbać o wszystkich. Choć pokolenie Z to bardzo istotna grupa konsumentów – bardzo zaangażowana, choć niewątpliwie z mniejszą siłą nabywczą – to główny wzrost naszej branży będzie pochodził od starszych pokoleń.

Populacja na świecie się starzeje. Widzimy wzrost znaczenia pokolenia boomersów w Europie Zachodniej, a w Polsce może bardziej pokolenia X i „silversów" – starszej części pokolenia X. Dziś konsumenci powyżej 50. roku życia są coraz bardziej aktywni w społeczeństwie, kulturze i rozwoju społeczno-gospodarczym. Pracują dłużej, a ich wskaźnik aktywności zawodowej wynosi 73% dla mężczyzn (55-64 lata) i 72% dla kobiet (55–59 lat). I z pewnością będzie dalej rósł.

Rola tego pokolenia w gospodarce i społeczeństwie jest coraz większa, a zmiana paradygmatu polega na tym, że nie chodzi już tylko o dłuższe życie, ale o zdrowsze życie. W L’Oréal inaczej patrzymy dziś na kwestię wieku – to, co kiedyś kolektywnie nazywaliśmy „starzeniem się" zmienia się, bo zmienia się podejście – nie chcemy walczyć z wiekiem, ani komunikacji czy produktów „anti-aging". Chcemy naturalnie towarzyszyć starzeniu się, rozumieć je, akceptować. Dlatego teraz mówimy o „długowieczności" jako o nowym paradygmacie – nie chodzi już o zatrzymanie czasu, czy wyłącznie o długość życia, ale o jego jakość.

Piękno w każdym wieku – to właśnie na tym obszarze się skupiamy, zarówno w zakresie badań, sztucznej inteligencji, jak i innowacji oraz nauki. Stworzyliśmy koncepcję i platformę „L’Oréal Longevity Integrative Science". To nowe spojrzenie na proces starzenia, łączące biologię molekularną, dermatologię i biotechnologię, aby dbać o zdrowie skóry u jej źródła. To naprawdę duża i bardzo ekscytująca zmiana dla nas i dla całej branży, w ramach której mamy już pierwsze rozwiązania Po raz pierwszy możemy naprawdę połączyć AI – która przyspiesza procesy – z nauką, by zbudować platformę badań i testów. Jednym z filarów tego podejścia jest Longevity AI Cloud – platforma diagnostyczna, która mapuje ponad 260 markerów długowieczności, pozwalając nam przewidywać pierwsze oznaki starzenia się skóry i włosów. To fantastyczna platforma badawcza dla naszej firmy. Dzięki niej możemy nie tylko ocenić widoczny stan cery, ale też wykryć niewidoczne, mikroskopijne zmiany w jej witalności, na długo zanim pojawią się oznaki starzenia.

materiały prasowe L'oreal
materiały prasowe L'orealfot. materiały prasowe L'oreal

Po ponad 100 latach naszej obecności na rynku mamy dziś najbogatszą platformę danych o urodzie na świecie. Zarządzamy 17 petabajtami danych – to ogromna ilość informacji – które możemy teraz wykorzystać do planowania strategii i przygotowywania usług oraz produktów przyszłości, np. w temacie długowieczności.

Czy mógłby Pan powiedzieć coś więcej o tych danych o urodzie? Dziś wszystko jest cyfrowe i łatwo jest zbierać dane, ale wspomniał Pan, że L’Oréal działa od dawna i to przecież nie były cyfrowe dane.

Nasza platforma danych łączy wiele różnych źródeł, ale głównie dane dot. biologii skóry i nauki o formułach i składnikach.

Stworzyliśmy fantastyczne mapy skóry i włosów na przestrzeni lat, na poziomie międzynarodowym – to dziś bardzo cenny zasób, który może być lepiej wykorzystany dzięki AI, zdolnej do przyspieszania wielu typów badań. Mamy już bardzo konkretne efekty wykorzystania AI – właśnie w badaniach. Na przykład w zeszłym roku wprowadziliśmy serum La Roche-Posay Mela B3, oparte na cząsteczce o nazwie Melasyl, która została odkryta z wykorzystaniem AI.

Wydajecie 1,3 mld euro rocznie na innowacje i badania. Jak wydać takie pieniądze, żeby rzeczywiście przynosiły rozwiązania dobre dla klientów czy biznesu, a nie "przepalić" na projekty-marzenia? Jak tu utrzymać balans?

To bardzo ciekawe pytanie. Nasze wydatki na rozwój i technologię skutkują tym, że składamy co roku, średnio między 500 a 600 wniosków patentowych. W 2024 roku były to aż 694 zgłoszenia, z czego 52% przygotowały kobiety.

W tym roku, podczas czerwcowych targów innowacji VivaTech w Paryżu można było zobaczyć na naszym stoisku naszą przełomową technologię, stworzoną we współpracy z Cosmo International Fragrances, Osmobloom, która umożliwia wychwycenie zapachu kwiatów bez ich dotykania i bez ich uszkodzenia . Dzięki temu mogliśmy po raz pierwszy uchwycić zapach tuberozy dla perfum Valentino Beauty Private Talk – aromatu, którego wcześniej nie dało się w naturalny sposób pozyskać. To niesamowity przykład tego, jak technologia może wspierać zrównoważony rozwój. Innym przykładem jest BioPod – innowacyjna technologia wertykalnego rolnictwa, która pozwala uprawiać roślinne składniki w sposób kontrolowany, przy mniejszym zużyciu wody i energii, z większą wydajnością i stałą jakością. To rozwiązanie nie tylko zrównoważone, ale także skalowalne – gwarantuje długoterminową dostępność surowców najwyższej jakości w zmieniającym się klimacie.

materiały prasowe L'oreal
materiały prasowe L'orealfot. materiały prasowe L'oreal

Ale zrównoważony rozwój to nie tylko ambitne marzenia i prototypy – to również konkretne działania wdrażane już dziś. Podam dwa przykłady dobrze zainwestowanych pieniędzy, tu na polskim rynku. Pierwszy dotyczy wpływu cyfrowego marketingu. Jako globalny lider mamy świadomość, że emisje CO2 związane z cyfrowym marketingiem na świecie są porównywalne z emisjami z ruchu samochodowego. To ogromne obciążenie. Dlatego już trzy lata temu nawiązaliśmy współpracę ze startupami, w tym z francuskim Impact Plus. Polska była pierwszym krajem poza Francją, który zaczął zarządzać emisjami cyfrowymi już na etapie planowania kampanii.

Używamy narzędzia Impact Plus do optymalizacji rozdzielczości, pikselizacji, formatów itd. Dzięki temu znacznie zmniejszyliśmy nasze emisje CO? i planujemy dalszą redukcję do poziomu -30%. To świetny przykład tego, jak wykorzystaliśmy środki R&D na rozszerzenie naszego ekosystemu zrównoważonego rozwoju w obszarze, o którym się nie mówi – emisje cyfrowe w marketingu są ogromne, ale można je zmniejszyć. My to robimy.

Drugi przykład to tzw. refille, czyli uzupełnianie produktów. To bardzo ważne rozwiązanie zmniejszające środowiskowy ślad opakowań. W Polsce oferujemy już 80 typów refillów dostępnych dla konsumentów – w perfumach, produktach do pielęgnacji skóry, włosów i ciała. Refille są dobre dla planety i dla portfela. Dla przykładu wybierając 100 ml opakowanie uzupełniające La Vie Est Belle Elixir zamiast dwóch nowych flakonów po 50 ml, ograniczasz zużycie materiałów, oszczędzasz 73% szkła, 66% plastiku, 61% kartonu – w zależności od kategorii produktu. Dodatkowo, wybierając refille oszczędzasz średnio 15-20% dla swojego portfela.

materiały prasowe L'oreal
materiały prasowe L'orealfot. materiały prasowe L'oreal

Mam jeszcze trzy pytania – od ogólnych do bardziej szczegółowych. Interesuje mnie na przykład, ile nowych produktów musicie wprowadzać na rynek każdego roku, żeby pozostać konkurencyjni. Ile to za dużo, a ile za mało? Zrobiłem research – wiem, że L’Oréal wypuścił „Make Me Blush" jako nowy produkt, kilka nowości w linii Fructis i tak dalej. Z naszej perspektywy – branży medialnej – też mamy wyzwania: ile nowych rzeczy musimy wprowadzać rocznie, żeby być aktualni i konkurencyjni. Jak to wygląda w branży kosmetycznej lub, jak sami się określacie, technologii piękna [beauty tech – red.]?

Powiedziałbym, że z wielu punktów widzenia branża kosmetyczna to branża „oferty". Ważne jest, by oferować konsumentom i konsumentkom po prostu innowacje.

Właśnie: dlaczego?

Bo są ciekawi, poszukują nowości, szukają rozwiązań bardziej skutecznych, potwierdzonych naukowo w oparciu o najświeższe dane . Konsument ewoluuje – jest zainteresowany innowacjami – a ta branża musi na to odpowiadać.

Jesteśmy świadomi, że trzeba znaleźć dobry balans między innowacjami, które wdrażamy w nowych produktach, a projektami-marzeniami. Wszystkie nasze badania mają na celu dostarczanie innowacji, które mają sens, które naprawdę coś zmieniają – a nie wnoszą tylko drobne ulepszenia. Warto też zauważyć, że innowacje w zakresie zrównoważonego rozwoju są dla konsumentów bardzo interesujące. Refille to świetny przykład innowacji, która stała się znacząca i jest doceniona i oczekiwana przez konsumentów.

Jak długo trwa stworzenie nowego zapachu – od pomysłu do produkcji i dostarczenia do konsumenta?

Cykl rozwoju produktu różni się w zależności od kategorii – i oczywiście od marki oraz potrzeb biznesowych. W makijażu przebiega on szybciej, bo to bardzo dynamiczna kategoria i musimy działać dużo szybciej niż w przypadku np. produktów do pielęgnacji skóry, która zazwyczaj wymaga więcej pogłębionych badań naukowych.

W przypadku perfum proces jest szczególnie złożony – obejmuje etap koncepcji i badań rynkowych, współpracę z tzw. „nosami" (twórcami i twórczyniami zapachów) nad stworzeniem kompozycji, liczne testy stabilności i bezpieczeństwa, a także projektowanie opakowania jeszcze zanim zaplanujemy wdrożenie na rynek i działania marketingowe, które temu towarzyszą. Od pierwszego pomysłu do momentu, gdy produkt trafia na półkę, mija zwykle od półtora roku do trzech lat, a w przypadku strategicznych premier nawet dłużej. Ciekawym przykładem jest nasz zapach La Vie Est Belle od Lancôme, nad którym pracowało wybitne francuskie trio: Olivier Polge, Dominique Ropion i Anne Flipo. Samo dopracowanie formuły trwało trzy lata, a twórcy przetestowali ponad pięć tysięcy wersji, zanim osiągnęli tę idealną, która później stała się globalnym fenomenem.

Zaskoczyło mnie, gdy przeczytałem, że w branży motoryzacyjnej – jeśli chodzi o konkurencyjność między Europą a Chinami – jednym z głównych wyzwań dla europejskich marek jest to, że potrzebują dwóch lat od projektu do produkcji i wprowadzenia nowego samochodu na rynek. A w Chinach niektóre firmy robią to w sześć miesięcy. Czasem łatwiej zbudować nowy samochód niż nowy, naukowo opracowany produkt do pielęgnacji skóry.

L’Oréal ma międzynarodowy zasięg badań – mamy centra badawcze na wszystkich kontynentach i portfolio 37 marek, w tym azjatyckich (koreańskich, japońskich, chińskich) oraz amerykańskich itd. Niektóre z nich mają z definicji szybszy czas wprowadzenia na rynek w niektórych regionach świata. L’Oréal potrafi to wykorzystać, by zapewnić najlepszy czas wprowadzenia na rynek, przy zachowaniu wysokiej jakości czy bezpieczeństwa naukowego.

Powszechnie wiadomo, że Mark Zuckerberg był tak zdeterminowany, by pozyskać talenty AI, że jego firma Meta oferowała dziewięciocyfrowe pakiety wynagrodzeń dla specjalistów AI w całej branży. Z kolei Pan, w wywiadzie dla Szkoły Głównej Handlowej w zeszłym roku, powiedział, że bardzo trudno jest znaleźć wykwalifikowanych i gotowych do zatrudnienia pracowników na rynku zewnętrznym. Dla Was kluczowe jest więc przekwalifikowanie talentów wewnętrznych. Wiem, że może Pan powiedzieć, że to miks obu podejść – ale które jest lepsze, łatwiejsze, trudniejsze?

Potwierdzam to, co wtedy powiedziałem. Nasze podejście to przekwalifikowanie i rozwój umiejętności już pracujących z nami ludzi. Mamy naprawdę bardzo wysoki wskaźnik awansów wewnętrznych i rozwoju – to jest naprawdę kwintesencja naszej filozofii HR. I już widzimy korzyści z takiego podejścia. Mamy własne wewnętrzne środowisko L’Oréal GPT – bezpieczne, zamknięte. Na przykład w Polsce – obserwuję to osobiście – szkolenia z AI, które prowadzimy, cieszą się ogromnym zainteresowaniem, a nasz region ma jeden z najwyższych poziomów uczestnictwa na świecie. To także znak zainteresowania Polaków nowymi technologiami. Mamy też program dzielenia się najlepszymi praktykami w korzystaniu z AI, który pozwala nam zwiększać produktywność na wszystkich poziomach.

To tylko przykład dotyczący AI, ale wierzymy w rozwój i edukację przede wszystkim naszych ludzi – to nasz główny motor adaptacji do zmian. Tak samo w zrównoważonym rozwoju, gdzie prowadzimy bardzo ambitne szkolenia dla całego personelu. Tak samo w etyce, tak samo w wielu tematach przekrojowych. To jest sedno – rozwój i przekwalifikowanie. Jako firma globalna, o złożonej strukturze w wielu obszarach – od R&D, produkcji, logistykę, IT, przez marketing, sprzedaż, zrównoważony rozwój, wszystkie kategorie produktowe beauty – mamy na to przestrzeń i korzystamy z tego potencjału.

Ostatnie pytanie. Pracuje Pan w L’Oréal od... 26 lat? 26? O mój Boże. Moja najdłuższa praca trwała 8 lat. Wiemy, że na rynku, w wielu branżach, ludzie często próbują różnych zawodów, a rotacja pracowników jest wysoka. Jak to możliwe, że się Pan nie znudził? Jak wytrzymać w jednej firmie przez 26 lat?

To kwestia kultury, które sięga początków L’Oréal. Zaszczepił ją nasz założyciel Eugene Schueller już w 1909 roku. „Saisir ce qui commence" (uchwycić to, co się zaczyna) było sercem jego podejścia. To kultura innowacji i przedsiębiorczości rozwijanej właśnie wewnątrz firmy. Dlatego zdecydowanie się nie nudziłem w pracy. Mam możliwość ciągłego uczenia się i niekiedy działania jak przedsiębiorca, mimo że w strukturach dużej firmy.

Dziś to jeden z najważniejszych elementów kultury L’Oréal – jesteśmy globalną firmą z mentalnością i podejściem prywatnego przedsiębiorcy. Stawiamy na dążenie do innowacji, uczenie się i poznawanie nowych rzeczy, swobodę działania i realny wpływ i to dlatego jestem wciąż związany z L’Oréal. Moja droga zawodowa to doświadczenie odkrywania bardzo różnorodnych środowisk i kultur. Jestem najlepszym przykładem, że różnorodność nie jest tylko ładnym hasłem – to naprawdę fundament historii i kultury tej firmy, ale też mojej historii.

Więcej o: