Prezydent podpisał ustawę o bonie ciepłowniczym i zamrożeniu cen prądu dla gospodarstw domowych w czwartym kwartale br. Jak ocenił szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, ustawa jest wprawdzie "ważna dla wielu polskich rodzin", ale nie jest idealna. Nie przewiduje bowiem mrożenia cen energii dla przedsiębiorców, rolników, samorządów czy szpitali. - No ale to rozwiązanie, które zostało zaproponowane, jest dobre dla Polaków, jest dobre dla tych, którzy mogą z niego skorzystać - stwierdził Bogucki.
Bogucki zwrócił też uwagę, że nie każdy może liczyć na bon ciepłowniczy. Według przepisów będzie on przyznawany na podstawie kryteriów dochodowych. Dla gospodarstw domowych jednoosobowych progiem jest miesięczny dochód nieprzekraczający 3272,69 zł. Dla gospodarstw wieloosobowych jest to z kolei 2454,52 zł na osobę. Gospodarstwa będą też zobligowane do korzystania z ciepła systemowego dostarczanego przez przedsiębiorstwo energetyczne i muszą płacić za ciepło powyżej 170 zł/GJ. Po przekroczeniu limitów nadal będzie można otrzymać bon, jednak według zasady "złotówką za złotówkę". Minimalna kwota, poniżej której wypłaty już nie będzie to 20 zł. Bon będzie przyznawany na drugą połowę 2025 r. i cały 2026 rok.
Ceny energii elektrycznej zostaną zamrożone na poziomie 500 zł za MWh netto. Już wcześniej szef Kancelarii wspominał, że prezydentowi zależy na tym, żeby "Polacy nie mieli wysokich rachunków". Całkiem prawdopodobne, że to ostatnie takie przedsięwzięcie. Minister energii Miłosz Motyka stwierdził, że być może nie będzie konieczne przedłużenie prawa do zamrożonej ceny prądu w 2026 r., a rząd postara się, żeby "od nowego roku cena energii elektrycznej w taryfie spadła poniżej 500 zł/MWh". Prezydent podpisał również ustawę o pomocy obywatelom Ukrainy. Bogucki zastrzegł jednak, że to ostatnia ustawa o takiej formie pomocy podpisana przez głowę państwa.
W sierpniu Karol Nawrocki zawetował zarówno ustawę o mrożeniu cen prądu, jak i o pomocy Ukraińcom. Rząd dokonał korekty propozycji, co dzisiaj spotkało się z akceptacją prezydenta. Zbigniew Bogucki uważa, że weta zadziałały mobilizująco na rząd. - Poprzednimi wetami prezydent RP zmusił rząd, premiera Donalda Tuska, do pracy i do przedstawienia nie idealnych, ale zdecydowanie lepszych rozwiązań. W przypadku ustawy ukraińskiej zmusił do ograniczenia świadczeń dla obywateli Ukrainy, w szczególności tych, którzy nie pracują w Rzeczypospolitej - wyjaśnił szef kancelarii.
Czytaj też: Prezydencki projekt ustawy ws. CPK. Jest decyzja Sejmu. Zaskoczenie?
Źródło: Polsat News, PAP