Szykuje się przełom. Będą zmiany na mapie Polski? Rząd zwróci się do sąsiada

Polska chce odzyskać od Czech dług terytorialny. Chodzi dokładnie o 368 hektarów terytorium przygranicznego, które w latach 50. minionego wieku przypadły ówczesnej Czechosłowacji. Sprawa ciągnie się od dziesięcioleci, ale wszystko wskazuje na to, że nadciąga przełom.
Posiedzenie rządu Donalda Tuska
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

368 hektarów. Tyle wynosi dług terytorialny Czech

Temat długu terytorialnego Czech powrócił w tym roku za sprawą interpelacji posłów PiS. Podkreślono, że sprawa ma "strategiczne znaczenie dla interesu narodowego RP i zobowiązuje rząd do pracy na rzecz przyspieszenia uregulowania tej kwestii". Zapytano też o to, na jakim etapie są negocjacje w tej sprawie i jakie działania podjął obecny rząd. Są nowe informacje. 

Polski rząd czeka na wynik wyborów w Czechach

Polskie władze czekają na rozstrzygnięcie w wyborach parlamentarnych, które w Czechach odbywają się w dniach 3-4 października. "Fakt" dowiedział się w polskim MSZ, że "planowane jest wznowienie polsko-czeskich konsultacji na szczeblu eksperckim". Ich celem ma być przedstawienie stanowiska stron "w odniesieniu do sposobu uregulowania czeskiego długu terytorialnego". Polski rząd chce także przede wszystkim uzyskać od strony czeskiej szczegółowe informacje "na temat przyczyn wycofania się z ustaleń z 2015 r.". W sprawie chodzi o m.in. o tereny w gminie Biała Woda koło Paczkowa, a także ziemię sąsiadującą ze wsią Bodzanów w gminie Głuchołazy.

Zobacz wideo Polacy nie lubią, jak rząd im wmawia, że żyje się im dobrze

"Strona czeska wycofała się z poczynionych ustaleń"

Przypomnijmy, że w 2015 roku, po kilkuletnich pracach Stałej Polsko-Czeskiej Komisji Granicznej i wielu rozmowach, uzgodniono wykaz działek do przekazania Polsce. Przygotowano projekt umowy o uregulowaniu przebiegu granicy państwowej. "Strona czeska wycofała się z poczynionych ustaleń i formalnie nie ustosunkowała się do propozycji rozpoczęcia negocjacji tej umowy" - napisał kilka miesięcy temu wiceminister spraw zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski w odpowiedzi na interpelację posłów PiS. 

O długu terytorialnym Sikorski rozmawiał w ubiegłym roku

Kwestia długu terytorialnego Czech była podnoszona przez stronę polską m.in. 9 października 2024 roku w rozmowie pomiędzy Radosławem Sikorskim a szefem czeskiej dyplomacji Janem Lipavskim. "Fakt" podkreśla, że nasz rząd nie chciał w ostatnim czasie zajmować się tym tematem, bo przypuszczał, że stanie się to tematem toczącej się w Czechach kampanii wyborczej. Teraz kwestia 368 hektarów powróci. 

Skąd wziął się dług terytorialny Czech?

W 1958 r. miało miejsce ostateczne porozumienie graniczne z Czechosłowacją po II wojnie światowej. Nastąpiła wówczas dość istotna korekta granicy między państwami - władze Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej przekazały Czechosłowacji grunty o powierzchni 1205,9 ha, a Czechy polskiej stronie - 837,46 ha. Powstał tzw. dług terytorialny, tytułem którego do Polski powinno trafić jeszcze 368,44 ha. Pomimo tego, że od pierwszej połowy lat 90. tę kwestię próbowała rozwiązać Stała Polsko-Czeska Komisja Graniczna, sprawa do dziś tkwi w martwym punkcie. 

Zobacz także: Czesi i Słowacy znacznie odważniej od Polaków inwestują swoje oszczędności. Więcej w tekście pt. "Czesi wyprzedzają Polaków o całą długość. 'To buduje ich przewagę'"

Źródła:"Fakt", Sejm

Więcej o: