Do nietypowego zatrzymania doszło w Białymstoku. 42-latek jest podejrzewany przez tamtejszą policję o liczne oszustwa związane z odbiorem maskotek w ramach programu lojalnościowego. Jak poinformowało Radio Białystok, żeby wielokrotnie odbierać zabawki, podejrzany wykorzystywał kody kreskowe z gazetek. Postawiono mu 71 zarzutów, a sieć handlowa oszacowała straty na ponad 3,5 tys. zł.
Mężczyzna miał zbierać ze sklepów zużyte broszury. - Z przekazanych informacji wynikało, że dochodzi tam (w sklepach - red.) do oszustw związanych z programem lojalnościowym. Mężczyzna wykorzystywał gazetki uprawniające do odbioru maskotek. W jednym z dyskontów zabrał już wykorzystane gazetki, które znajdowały się przy kasie, a następnie zmieniał w nich kody kreskowe, by ponownie odbierać pluszowe zabawki - wyjaśnił Radiu Białystok funkcjonariusz Jakub Żukowski.
Na podobny pomysł wpadł niedawno 39-latek ze Złotowa. Podczas zakupów na stanowisku samoobsługowym w jednym z marketów podmieniał kody kresowe, żeby zapłacić mniej za konkretne produkty. Jeden z pracowników ochrony, który to zauważył, wezwał policję. Nagrania z monitoringu pokazały, że podejrzany dopuszczał się już tego typu zachowań wcześniej. Powtarzał ten sam schemat działania. Ważył owoce lub warzywa w jednorazowej reklamówce, dokładał do niej droższe towary, po czym skanował tańszy kod. Podmieniał też etykiety na droższych kawach czy alkoholach.
W sprawie zabezpieczono prawie 200 godzin nagrań z monitoringu, a podejrzanemu przedstawiono 14 zarzutów. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu oszustw. Tego typu praktyki, jak przeklejanie cen są przestępstwem, gdyż w celu osiągnięcia korzyści majątkowej wprowadzają w błąd, co do prawdziwej ceny zakupionego produktu. Grozi za nie kara do 8 lat więzienia.
Czytaj też:Prokuratura wykryła oszustwo na dużą skalę. 1200 osób i 300 mln zł strat
Źródło: WP