Zaskakujący pomysł członka RPP. Chce podniesienia ważnego podatku. Mówił też o stopach procentowych

Członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) zaproponował Ministerstwu Finansów podniesienie jednego z obowiązujących dziś podatków. Według niego Polska musi szukać takich rozwiązać, by uporać się z problemami finansowymi. Ludwik Kotecki wypowiedział się też ws. wysokości stóp procentowych.
Stopy procentowe. Baner na budynku NBP - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Zaskakujący pomysł członka RPP. Chce podniesienia podatku

- W tym roku będziemy mieli prawdopodobnie deficyt na poziomie 7 procent PKB, czyli prawie 300 miliardów złotych. To jest nie do utrzymania. Nie da się żyć z takim deficytem w dłuższym okresie - mówił w rozmowie z TVN24 członek Rady Polityki Pieniężnej prof. Ludwik Kotecki. - Nie mamy jednego powodu, przez który deficyt jest dzisiaj tak wysoki i nie ma też jednego rozwiązania lub dwóch rozwiązań, które spowodują, że 300 miliardów się znajdzie - dodawał. A znaleźć się muszą, bo polskie finanse są w naprawdę złym stanie. 

Widmo deficytu nad polskimi finansami

Polska w najbliższych latach będzie balansować na bardzo cienkiej linii. Z prognoz Ministerstwa Finansów wynika, że relacja długu publicznego do PKB będzie wynosić 48,9 proc. w 2025 r. i 53,0 proc. w 2026 r., a następnie będzie rosła, przekraczając poziom 55 proc. w 2027 r., a w kolejnych latach dochodząc do 59,5 proc. Istnieje więc realne zagrożenie, że będziemy obijać się o progi ostrożnościowe, które zaczynają działać przy 55 proc. Rząd w takich okolicznościach musi zaproponować zmiany dążące do zmniejszenia deficytu, ograniczać musi m.in. waloryzację emerytur lub wynagrodzeń w budżetówce. Z kolei po przekroczeniu 60 proc., co jest konstytucyjnym limitem długu publicznego, musi zredukować zadłużenie i nie może przyjąć budżetu z deficytem. 

- To są kwoty ogromne, które się nie mieszczą w głowach. Musimy odbyć poważną polityczną dyskusję o odpowiedzialności za państwo i za jego finanse i osiągnąć jakiś konsensus ścieżki redukcji deficytu - mówił stanowczo Ludwik Kotecki. Według niego oznacza to zarówno podnoszenie podatków, jak i ograniczenia świadczeń socjalnych. Według niego dobrym pomysłem byłoby podwyższenie podatku od nieruchomości. - W Polsce jest on bardzo niski - przekonywał. Jego wysokość uzależniona jest od wielu zmiennych, ale generalnie wynosi np. 1,19 zł za 1 m2 powierzchni użytkowej w budynku mieszkalnym, albo dla gruntów - 0,73 zł za 1 m2. Wyższe stawki są za nieruchomości, w których prowadzona jest działalność gospodarcza.

Zobacz wideo Polacy nie lubią, jak rząd im wmawia, że żyje się im dobrze

Więcej podatków i ograniczone świadczenia?

- Podatek od nieruchomości już płacimy. Tylko płacimy złotówkę za 1 metr kwadratowy, czyli nie płacimy od wartości nieruchomości, tylko od metra kwadratowego. Czy to jest willa, czy nie. Wydaje mi się, że to jest bardzo mało, po tych latach inflacji - mówił, wskazując na przestrzeń do obniżek. Nie zdradził, ile dokładnie miałby wynieść podatek od nieruchomości po zmianach, ale według członka RPP podwyżka nie musiałby być znacząca - wystarczyłoby go podnieść do 2-3 zł, by przynieść do budżetu państwa kilkanaście miliardów złotych więcej. 

Druga sprawa to ograniczenie wydatków socjalnych. - Wydaje mi się, że jest przestrzeń na to, żeby popatrzeć na niektóre wydatki socjalne, zracjonalizować je, chociażby 800 plus. Zastanowić się, czy najbogatsi powinni je dostawać - mówił Ludwik Kotecki. Niejednoznacznie, ale odrzucił pomysł naprawy finansów państwa poprzez sięgnięcie po rezerwy Narodowego Banku Polskiego w złocie. - Dzisiaj złoto zapewnia nam poczucie bezpieczeństwa. Złoty jest walutą, której się ufa. Inwestorzy kupują polskie obligacje w złotych również dlatego, że mają pewność co do stabilności tej waluty, dzięki zgromadzonemu złotu - wyjaśniał Ludwik Kotecki.

Stopy procentowe już nie powinny spadać w tym roku

Podczas ostatniego posiedzenia Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 25 punktów bazowych. Oznacza to, że główna stopa NBP wynosi obecnie 4,5 proc. Z wypowiedzi Ludwika Koteckiego można wyczytać, że jego zdaniem mogła to być ostatnia obniżka w tym roku. - Na ten rok mi wystarczy - mówił.

- Mniej więcej rok temu mówiłem o możliwości bezpiecznej obniżki stóp procentowych o 100 punktów bazowych. Jesteśmy po ostatniej decyzji, zakumulowana obniżka w tym roku to jest już 125 punktów bazowych. Wydaje mi się, że na tym poprzestaniemy. Uważam, że następne dwa miesiące to powinien być moment, w którym powinniśmy obserwować, jaki był skutek tych obniżek. Ja bym poczekał, żeby zobaczyć, jaki będzie efekt i zastanowił się, kiedy dalej obniżać. Ale to już raczej w przyszłym roku - dodawał.

Przeczytaj też: Alarm ekonomistów. Nadchodzi korekta, jakiej giełdy nie widziały od lat? "Są za drogie".

Źródła: TVN, Next.gazeta.pl

Więcej o: