Łukasz Mejza poseł PiS miał jechać 200 km/h. W oświadczeniu majątkowym nie wspomniał o samochodzie

Łukasz Mejza został zatrzymany przez policję za prawie dwukrotne przekroczenie dozwolonej prędkości. Poseł PiS miał jechać 200 km/h na drodze ekspresowej. W oświadczeniu majątkowym parlamentarzysty nie ma jednak wzmianki o tym, aby posiadał samochód.
Łukasz Mejza
Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Wyborcza.pl/sejm.gov.pl

Z oświadczenia majątkowego Łukasza Mejzy nie wynika, aby poseł posiadał samochód. W kwietniu na potrzeby Sejmy deklarował, że posiada około 130 tys. zł w gotówce oraz 1,5 tys. euro i 200 dolarów. Mejza jest ponadto współwłaścicielem mieszkania o powierzchni 51,5 mkw. z przynależnym pomieszczeniem (21,46 mkw.), które wycenił na 550 tys. zł.

Oświadczenie majątkowe Mejzy wzbudziło kontrowersje kilka miesięcy temu, bo na jego końcu zamieścił dopisek dotyczący byłego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. "Prokuratura Adama Bodnara ściga mnie za niewpisanie strychu, który ma kilka m kw. i jest tak niski, że nie da się tam stanąć... Ponoć ta prokuratura jest niezależna..." - napisał Mejza.

Zobacz wideo W szlafroku przyjechał na stację paliw. Rozlał benzynę i podpalił

Łukasz Mejza z PiS zatrzymany przez policję

Łukasz Mejza został zatrzymany przez policję, ponieważ prawie dwukrotnie przekroczył prędkość na drodze ekspresowej. Według ustaleń RMF FM, które jako pierwsze poinformowało o zatrzymaniu posła, do zdarzenia doszło na drodze ekspresowej S3 niedaleko Polkowic na Dolnym Śląsku, gdzie ograniczenie to 120 km/h, podczas gdy Mejza pędził 200 km/h. Policjanci mieli nałożyć na polityka mandat w wysokości 2,5 tysiąca złotych oraz 15 punktów karnych. 

Mejza miał zasłaniać się immunitetem, w oświadczeniu tłumaczy jednak, że nie przyjął mandatu, ponieważ spieszył się na samolot. "Jeśli będzie taka możliwość prawna, to ureguluję ten mandat od razu, a jak nie, to, oczywiście, natychmiast zrzeknę się immunitetu i poniosę pełną odpowiedzialność, bo jestem charakternym gościem" - napisał Mejza.

Zarzuty i nagana dla Łukasza Mejzy

Pod koniec stycznia Łukasz Mejza był przesłuchiwany w prokuraturze w Zielonej Górze, gdzie usłyszał 11 zarzutów karnych, które dotyczą świadomego zatajenia informacji w oświadczeniach majątkowych, w tym ukrywania prywatnych pożyczek. Grozi mu kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Z kolei w ubiegłym tygodniu sejmowa komisja etyki ukarała Łukasza Mejzę naganą za zachowanie wobec senatora Wadima Tyszkiewicza w restauracji w Nowym Domu Poselskim wiosną br. Mejza stwierdził, że to Tyszkiewicz zaczepił go w sejmowej restauracji. 

Więcej o: