Amerykański think tank The Brookings Institution, zajmujący się badaniami w dziedzinie nauk społecznych, uważa, iż na problemy demograficzne wpływ może mieć "edukacyjny wyścig zbrojeń". O co chodzi? Michał Brzeziński, profesor Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że to "ciekawe nowe wytłumaczenie dzietności", które ma także przełożenie na Polskę.
"Rodzice coraz bardziej dbają o edukację dzieci i coraz silniej porównują wyniki edukacyjne swoich dzieci do cudzych. To powoduje wzrost prywatnych wydatków edukacyjnych i wzrost kosztu dzieci. Czyli prywatna edukacja (szkoły, korepetycje, kursy) generuje negatywny efekt zewnętrzny ograniczający dzietność nie-bogatych" - pisze prof. Brzeziński w mediach społecznościowych. Podkreśla, że ma to istotne znaczenie dla Polski, "gdzie dzietność w dużych miastach jest niższa niż gdzie indziej, a sektor edukacji prywatnej szybko rośnie".
Zdaniem naukowca, transfery albo dopłaty dla biednych nie rozwiążą problemu, bo nie dotykają wydatków na edukację prywatną bogatych. Jego zdaniem możliwym rozwiązaniem byłby "podatek na edukację prywatną i rozwiązania skłaniające ludzi do rzadszego porównywania się z innymi". Kilka miesięcy temu analitycy mBanku pisali m.in., że "spadek wskaźników urodzeń w krajach o wysokich dochodach stanowi jedno z najbardziej palących wyzwań demograficznych naszych czasów". Rodzi to pytania "o przyszłość struktury społecznej i gospodarczej".
Eksperci powołują się na artykuł "Why Is Fertility So Low in High Income Countries?" autorstwa Melissy Schettini Kearney i Phillipa B. Levine'a. Analitycy mBanku podkreślają, że istotnym aspektem wpływającym na dzietność jest ewolucja norm w kierunku tzw. intensywnego rodzicielstwa. "Współczesne oczekiwania społeczne wobec rodziców, dotyczące poświęcania znacznych ilości czasu, energii i zasobów na rozwój każdego dziecka, mogą działać odstraszająco, podnosząc postrzegane koszty rodzicielstwa" - czytamy m.in. w analizie. Przypomnijmy, że z szacunków Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wynika, że za 35 lat będzie nas zaledwie 30,9 mln osób. Dla porównania obecnie ludność Polski to ok. 37,5 mln osób (o 147 tys. mniej, niż w zeszłym roku).
Zobacz także: Kryzysy i niepewność hamują planowanie rodziny. Więcej w tekście pt. "Te liczby mówią wszystko. Gwałtowny spadek liczby urodzeń. Niemcy zidentyfikowali trzy przyczyny".
Źródła:X, mBank, GUS