Dramat w Belgii. "Stajemy się państwem narkotykowym". Korupcja i morderstwa na porządku dziennym

Belgowie mają duży problem. Ich najważniejszy port staje się realnym zagrożeniem dla funkcjonowania państwa. Winne temu są organizacje przestępcze, które korzystają z niego poza kontrolą.
Port w Antwerpii
Shutterstock: Ceri Breeze

Dwa lata temu ówczesny premier Belgii Alexander De Croo alarmował, że Port w Antwerpii (jeden z największych w Europie) stał się "centrum dystrybucyjnym kokainy" i jest wykorzystywany przez mafię do sprowadzania narkotyków do Europy z Ameryki Południowej. - Musimy rozbić ten narkobiznes - obiecywał. Od tego czasu jest tylko gorzej. Jeden z sędziów pracujących na co dzień w sądzie w Antwerpii ujawnił anonimowo szokujące kulisy funkcjonowania belgijskiego portu. "Rozległe struktury mafijne zakorzeniły się w społeczeństwie, stając się siłą równoległą, która rzuca wyzwanie nie tylko policji, ale i wymiarowi sprawiedliwości" - pisze. 

Organizacje przestępcze zaczynają rządzić Belgią?

"Konsekwencje są poważne: czy ewoluujemy w kierunku państwa narkotykowego? Niemożliwe, jak myślicie? Przesadzone? Według naszego komisarza ds. narkotyków ta ewolucja już się rozpoczęła. Moi koledzy i ja podzielamy to przekonanie" - ostrzega belgijski sędzia. Ujawnia, że w belgijskim porcie prowadzony jest nielegalny handel, który może być wart nawet miliardy dolarów. Co więcej, brudne pieniądze trafiają do sektora nieruchomości, windując ceny dla zwykłych obywateli. Organizacje przestępcze korumpują pracowników portu, co ułatwia im nielegalny handel. 

"Korupcja przenika nasze instytucje od podstaw. Śledztwa, które prowadziłem w ostatnich latach, a jestem tylko jednym z 17 sędziów śledczych w Antwerpii, doprowadziły do aresztowań kluczowych pracowników portów, celników, policjantów, pracowników administracyjnych w urzędach miast i gmin, a niestety także funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości" - wylicza sędzia. Organizacje przestępcze działające w porcie mają nie tylko korumpować, ale też zlecać morderstwa, tortury i inne ataki. Niejednokrotnie wymierzone w cywilów. "Nie trzeba nawet zaglądać do dark webu, wystarczy konto na Snapchacie. Co więcej, nie jest to drogie; często wystarczy kilkaset euro" - zdradza. 

Zobacz wideo Amerykanie walczą z wenezuelskimi gangami jak z terrorystami i zabijają niewinnych

Sędziowie są zagrożeni. Szokujące kulisy

Sędzia wie, o czym mówi, bo sam musiał spędzić cztery miesiące w bezpiecznym miejscu, z powodu zagrożenia dla niego samego i jego rodziny. "Sądownictwo jest zastraszane. Kilku sędziów śledczych musiało żyć pod stałą ochroną policji przez dłuższy czas z powodu bezpośredniego, namacalnego zagrożenia dla siebie, rodziny i domu" - pisze. Oczekuje, że rząd lepiej zadba o sędziów, np. oferując im większą ochronę. Inaczej organizacje przestępcze mogą zyskać jeszcze większe wpływy. 

"Coraz trudniej znaleźć sędziów gotowych orzekać w takich sprawach - często są oni atakowani personalnie, a nie bezpośrednio, na przykład poprzez wniosek o wyłączenie sędziego z procesu. Koledzy są delegowani w sprawach, w których zagrożenie jest ewidentne. Jak długo potrwa, zanim któryś z kolegów poczuje się zmuszony, dla własnego bezpieczeństwa, do wykreowania błędu proceduralnego, aby uniknąć konieczności podpisania wyroku skazującego?" - pyta. Domaga się większej anonimowości sędziów, m.in. ukrywania adresów sędziów w bazach danych. 

Problem mógłby się zmniejszyć dzięki ograniczeniu telefonów komórkowych w więzieniach. "Z więzienia organizowany jest import kokainy na dużą skalę. Więźniowie dopuszczają się również phishingu, nękania i handlu na mniejszą skalę w skali lokalnej. O atakach w Antwerpii można przeczytać w gazecie. Bardzo wiele z tych ataków wydaje się być zleconych z więzienia" - zauważa sędzia. Na koniec swojego listu zaapelował do rządu o wzięcie większej odpowiedzialności za sytuację w kraju. 

Polskę czeka to samo?

"Zło przychodzi poprzez port w Antwerpii (obecnie kontenerowo już największy w Europie), nad którym państwo w pogoni za zyskami zaczyna tracić kontrolę" - komentuje tę sprawę dr Konrad Popławski z Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW). "Warto, żebyśmy rozbudowując nasze porty, wzięli podobne zagrożenia pod uwagę. Zwłaszcza że Belgia nie jest wyjątkiem. Z podobnymi problemami mierzą się Holandia czy Niemcy" - zauważa.

Przeczytaj też: Media: Biznesmen napadnięty we własnym domu i skrępowany. "Śląski skok stulecia". Skradziono 2 mln zł.

Źródła: Politico, rechtbanken-tribunaux.be

Więcej o: