1 stycznia 2026 roku akces Bułgarii do strefy euro stanie się faktem. Pozytywna ocena ze strony Komisji Europejskiej została wydana 4 czerwca br. Kraj musiał wcześniej spełnić cztery kryteria konwergencji. Obejmowały one stabilność cen, finansów publicznych, kursu walutowego i długoterminowych stóp procentowych. Jednak im bliżej daty wprowadzenia euro, tym częściej wspomina się o możliwości wzrostu cen. Obawy o to znajdują potwierdzenie w opiniach ekspertów.
4 listopada na ten temat w trakcie konferencji w Sofii wypowiedziała się Christine Lagarde, szefowa Europejskiego Banku Centralnego. Polityczka odniosła się do ewentualnego wzrostu cen. - Obawy te są całkowicie uzasadnione. Zmiana waluty może spowodować tymczasowy wzrost mierzonej inflacji, gdyż często firmy zaokrąglają ceny podczas konwersji - stwierdziła Lagarde, cytowana przez Reuters. Wspomniany jednorazowy skok inflacji to z reguły od 0,2 do 0,4 pkt proc. W Chorwacji, która jako ostatnia przystąpiła do strefy euro przed Bułgarią (w 2023 roku), było to właśnie 0,4 pkt proc.
Jak ogłosił Europejski Bank Centralny (EBC), bułgarskie banki będą miały okres przejściowy od 1 stycznia do 10 lutego. W tym czasie zostaną stopniowo wprowadzone w nowe zasady tzw. rezerwy obowiązkowej. Chodzi o część pieniędzy, którą muszą trzymać w banku centralnym. Takie stopniowe działanie ma pozwolić uniknąć zamieszania i zbędnych formalności.
Jak podaje Reuters, wejściu do strefy euro sprzeciwia się około połowy bułgarskiego społeczeństwa. Tymczasem we wrześniu kraj miał jedną z najwyższych stóp inflacji w Unii Europejskiej na poziomie 4,1 proc., która na dodatek wciąż rośnie. Inflacja w strefie euro to ok. 2 proc. Gdyby do oceny akcesyjnej doszło obecnie, Bułgaria mogłaby nie zostać przyjęta.
Poza strefą euro wciąż znajduje się 6 państw unijnych: Polska, Czechy, Węgry, Rumunia, Szwecja i Dania. Powodem są częściowo podobne obawy, jak w Bułgarii. Jednak jak zapewnia Lagarde, wpływ wzrostu inflacji szybko zniknie, a korzyści z przyjęcia euro dla Bułgarii będą znacznie większe.
Czytaj też: "Nie chcą płacić. Ich dług sięga 17 mld zł. 'Dla większości to wręcz sposób na życie'".
Źródła: Business Insider, Reuters