Zanim doszło do rozmów handlowych pomiędzy Szwajcarią i Stanami Zjednoczonymi 4 listopada br. pojawili się w Białym Domu prezes producenta zegarków Rolex Jean Frédéric Dufour, Johann Rupert z firmy Richemont (dobra luksusowe), oraz Marwan Shakarchi z firmy MKS (rafinacja i produkcja metali szlachetnych). Goście nie przyjechali z pustymi rękoma. Przywieźli ze sobą złoty zegarek na biurko marki Rolex oraz sztabkę złota o wadze 1 kg.
"Aby wynegocjować umowę handlową z prezydentem Stanów Zjednoczonych, przedstawiciele rządu Szwajcarii przybyli ze 'specjalnym zegarem biurkowym Rolex' i 'spersonalizowaną sztabką złota o wadze 1 kilograma'" - napisała na X publicystka Anne Appelebaum.
39-proc. cła, które Donald Trump zdecydował się nałożyć na Szwajcarię na początku sierpnia tego roku, były najwyższymi w Europie i jednymi z najwyższych na świecie. Stanowiło to poważny cios dla tamtejszej gospodarki, dla której amerykański rynek jest bardzo ważny. Wystarczy wspomnieć, że USA są drugim najważniejszym (po Niemczech) państwem zbytu towarów odpowiadającym za około 14 proc. szwajcarskiego eksportu. A wśród najbardziej dotkniętych wysoką stawką celną była branża produkcji zegarków z takimi znanymi markami jak Rolex, Breitling, Omega i Patek Philippe, ponieważ Stany Zjednoczone to aż 20 proc. eksportu ich dóbr.
Spadek dostaw różnego rodzaju produktów do USA zmniejszył się w ostatnich 3 miesiącach o 14 proc. Wśród poszkodowanych znalazł się również sektor farmaceutyczny oraz firmy rafineryjne złota i metali szlachetnych. Osiągnięte obecnie porozumienie umożliwiło zmianę stawki celnej na 15 proc., czyli taką, jaką została objęta Unia Europejska.
Szwajcaria obiecała również zwiększenie inwestycji w Stanach Zjednoczonych i zainwestowanie za oceanem aż 200 miliardów dolarów do 2028 roku. Inwestycje mają dotyczyć m.in. przemysłu farmaceutycznego, hutnictwa złota i sprzętu kolejowego.
Szwajcarskie podarunki mogą szokować, ale to nie pierwsze drogocenne prezenty, jakie otrzymał Donald Trump. Jak podaje CNN, w lutym premier Izraela Benjamin Netanjahu podarował mu pozłacany pager. Od premiera Japonii Shigeru Ishiby dostał złoty hełm samuraja, natomiast złoty pas mistrza świata wagi ciężkiej organizacji WBC dał mu ukraiński mistrz boksu Ołeksandr Usyk. Była też złota korona, obrazy i sprzęt golfowy, choć z pewnością najdroższy okazał się wart 400 milionów dolarów Boeing 747 z Kataru.
Warto jednak wspomnieć, że nie są to prywatne dobra prezydenta - jako własność amerykańskiego społeczeństwa są przekazywane General Services Administration, a głowa państwa może je odkupić po cenie rynkowej. Trump nie jest też pierwszym amerykańskim przywódcą, który otrzymuje kosztowne lub nietypowe prezenty. Wysadzaną klejnotami rzeźbę konia wartą pół miliona dolarów otrzymał Barack Obama, a Richard Nixon dostał z Chin dwie żywe pandy.
Czytaj też: Szwajcaria w szoku. Trump postawił ją pod ścianą. "Idziemy na noże"
Źródła: IAR, CNN, invezz, Investopedia