Jeszcze kilka miesięcy temu pomysł przejęcia przez państwo sklepów sieci Carrefour wydawał się nierealny. Tymczasem obecnie inicjatywa ma duże poparcie ze strony Ministerstwa Rolnictwa, a decyzyjne w tej sprawie resorty jednoznacznie się od niej nie odcięły. - Jest to realne. Jeżeli Krajowa Grupa Spożywcza weźmie udział w tym procesie i będzie odpowiednio mocno o to zabiegać, to jest szansa, że wygra. Nie powiedziałbym, że to scenariusz niemożliwy - przyznał w rozmowie z Next.gazeta.pl Janusz Pięta, analityk mBanku.
Zaczęło się od informacji, że francuski gigant chce wycofać się z naszego rynku. W całym kraju ma aż 768 sklepów. Mówimy więc o ogromnych aktywach, które mogą zostać przejęte. Od razu zainteresowała się tym konkurencja, m.in. Auchan, Kaufland, Netto i Biedronka. O wykorzystaniu tej sytuacji przez państwo polskie głośno zaczął mówić poseł PSL Marek Sawicki, a za nim poszli inni politycy. Zwłaszcza związani z Ministerstwem Rolnictwa. Pomysł zakłada, że Krajowa Grupa Spożywcza przejmuje aktywa Carrefoura i otwiera własną sieć sklepów, gdzie na półkach będą wyłącznie produkty od polskich rolników. I chociaż idea wydaje się szlachetna, to jest z nią pewien problem.
- W przypadku takiego gracza, który będzie de facto kontrolowany przez Skarb Państwa, naturalnie pojawiają się naciski polityczne i wynikające z nich dwie przeciwstawne idee, według których powinna działać sieć. Z jednej strony obiecuje się rolnikom, że w takiej sytuacji można by było im oferować wyższe ceny sprzedaży produktów rolniczych, a z drugiej strony obiecuje się konsumentom, że ceny będą niskie - zauważył Janusz Pięta. Ponadto Carrefour wychodzi z Polski, bo w ostatnim czasie nie radził sobie zbyt dobrze na naszym rynku. W III kwartale Carrefour osiągnął w Polsce sprzedaż na poziomie 569 mln euro, co oznacza spadek o 1,3 proc. Przy dużej konkurencji na rynku trudno się przebić. Z najnowszego raportu Listonic wynika, że Lidl ma 38,55 proc. udziałów w naszym rynku, a Biedronka 36,90 proc. Dalej są: Kaufland - 5,29 proc., Auchan - 5,07 proc., Dino - 3,49 proc. i dopiero Carrefour - 1,54 proc.
- W takim środowisku pojawia się pytanie: czy ta sieć będzie generowała jakiekolwiek wyniki, czy też będą to wyniki bardzo słabe? Z jakiegoś powodu Carrefour wychodzi z Polski. Nie jest to tylko kwestia alokacji kapitału; spoglądając na poziomy wzrostu sprzedaży porównywalnej, Carrefour miał rezultaty gorsze od innych wiodących uczestników rynku. Czy duży gracz, jakim jest Carrefour, robił coś źle, a Krajowa Grupa Spożywcza, nadzorowana finalnie przez polityków, która nie ma doświadczenia w sektorze detalicznego handlu, poradzi sobie lepiej w zarządzaniu siecią niż Carrefour, który globalnie ma duże doświadczenie? Szczerze mówiąc, wydaje mi się to mało prawdopodobne - mówił Janusz Pięta.
Wskazówką tu może być holenderski gigant - sieć SPAR, który świetnie radzi sobie za granicą, ale w Polsce zaliczył klapę i musiał sprzedać swoją działalność. A jej doświadczenie było większe, niż potencjalnej przyszłej spółki, która miałby wejść na rynek w miejsce Carrefoura. Sieci handlowe na naszym rynku działają mocno efektywnie, co utrudnia przebicie się mniejszym graczom.
Jeżeli nowa sieć będzie musiała spełniać te dwa warunki: dostarczać niskie ceny dla konsumenta oraz wysokie ceny dla rolnika, to finalnie nie będzie generować istotnego wyniku finansowego. W efekcie albo będzie brakować pieniędzy na dalsze inwestycje, albo trzeba będzie tę sieć po prostu dotować, co jest pozbawione sensu
- zwrócił uwagę analityk mBanku.
Inaczej na to patrzą pracownicy. - Dla pracowników to może być szansa na stabilne zatrudnienie, bo dzisiaj Carrefour likwiduje część sklepów. Systematycznie zwalnia ludzi w taki sposób, żeby nie wpaść w próg zwolnień grupowych. Przy zwolnieniach grupowych, zgodnie z przepisami, musiałby negocjować ze związkami zawodowymi osłony socjalne dla pracowników. Sytuacja pracowników Carrefoura dzisiaj jest bardzo trudna ze względu na brak stabilności. Nie wiedzą, co ich czeka - powiedział nam Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Krajowego Handlu, Banków i Ubezpieczeń NSZZ "Solidarność".
Pracownicy obawiają się o swoje miejsca pracy, ponieważ istnieje ryzyko, że sieć zostanie kupiona przez konkurencję w celu jej likwidacji. Takie scenariusze miały już miejsce w przypadku wielu firm, zarówno zagranicznych, jak i polskich
- dodał.
Związkowcy popierają pomysł przejęcia aktywów Carrefoura przez państwo. Widzą w tym nadzieję dla całego sektora. - Do tej pory sieci były nastawione na generowanie zysków i wyprowadzanie ich do spółek matek w swoich macierzystych krajach Europie Zachodniej. Nowa sieć nie powinna być taka. Popatrzmy na przykład Spółdzielczej Spożywców "Społem", gdzie funkcjonują układy zbiorowe pracy dla pracowników. Chociaż sytuacja rynkowa Społem może nie być najlepsza, dlatego właśnie spółdzielczość (w tym Spółdzielcza Spożywców) oraz prywatni kupcy mogliby przystąpić do takiego holdingu. To powinien być holding, który mógłby korzystać ze wspólnej logistyki. Jednak to przedsięwzięcie może się udać tylko wówczas, gdy kierować nim będą fachowcy, a nie polityczni nominaci - podkreślił Alfred Bujara. Dodał, że to "ostatnia deska ratunku dla polskiego handlu". Nowa sieć, wykorzystując sklepy i logistyczne zaplecze Carrefoura, miałaby rzucić wyzwanie komercyjnym gigantom.
To jednak zależy od tego, jak dokładnie ma wyglądać cała transakcja. - Nie jest powiedziane, jakie aktywa dokładnie miałyby zostać przejęte. Carrefour nie jest siecią jednorodną. Posiada różne segmenty, w tym mniejsze sklepy, supermarkety i duże hipermarkety. Rodzi się więc pytanie, którymi segmentami Krajowa Grupa Spożywcza byłaby zainteresowana, czy też miałaby przejąć całość? - zwrócił uwagę Janusz Pięta.
Carrefour w swoich materiałach ujawnia wprawdzie liczbę sklepów i to, jak wygląda sprzedaż wszystkich segmentów w Polsce łącznie. Nie widzimy jednak, jak kształtuje się marżowość, która to finalnie, poprzez wyniki EBITDA czy operacyjny, będzie bazą dla ewentualnych oczekiwań
- dodał, podkreślając, że trudno przewidzieć, ile cała transakcja mogłaby kosztować.
Na razie pozostajemy w sferze spekulacji. Ministerstwo Rolnictwa wysłało do Ministerstwa Aktywów Państwowych list, w którym rekomenduje przejęcie aktywów Carrefoura. Jednak bez zgody na dokapitalizowanie Krajowej Grupy Spożywczej nie będzie to możliwie. Zdecyduje o tym resort aktywów, który czeka na stanowisko samej KGS. Na razie temat jest więc zawieszony, chociaż z kręgów rządowych dobiega mocny sceptycyzm. Przeciwko temu pomysłowi wypowiedział się niedawno m.in. minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Z kolei Marek Sawicki zdradził, że minister aktywów państwowych mocno nieprzychylnie podchodzi do przejęcia Carrefoura.
- Rozmawiałem na ten temat jakieś dwa miesiące temu z ministrem Balczunem, ale bez żadnego odzewu. Zrobił tylko oczy jak stare pięciozłotówki i na tym to się skończyło. Dlatego obawiam się, że Carrefour trafi w ręce podmiotu prywatnego, a pytanie o narodowość kapitału pozostaje otwarte - mówił w wywiadzie dla Wiadomości Handlowych.
Jeśli duża sieć handlowa jest na sprzedaż, to zamiast oddawać ją w ręce zagranicznej konkurencji czy powiększać imperium prywatnych podmiotów, lepiej, aby przejęła ją KGS wraz z polskimi rolnikami. Właśnie dlatego zachęcam premiera Tuska do tego, żeby miał nieco więcej odwagi w zakresie repolonizacji, o której mówi od niemal dwóch lat. Niech rząd włączy się w przejęcie sieci Carrefour
- dodawał.
O sprawę zapytaliśmy też Krajową Grupę Spożywczą. Odpowiedziano nam, że "KGS nie komentuje procesów akwizycyjnych, niezależnie czy uczestniczy w nich, czy nie". Dodano, że "misją Krajowej Grupy Spożywczej jest zapewnienie stabilności dostaw żywności oraz wspieranie rozwoju polskiego rolnictwa. Grupa angażuje się w działania mające na celu wspieranie rolników poprzez zapewnienie stabilnych warunków kontraktowych oraz uczciwych cen skupu".