Obalono mit o zapracowanych Polakach. Oto wyliczenia. "Nie pracujemy najwięcej w Europie"

Polacy pracują średnio 38,9 godziny tygodniowo. Tak wynika z danych Eurostatu. Główny ekonomista Pracodawców RP Kamil Sobolewski zwrócił uwagę na często powtarzany mit dotyczący zapracowania Polaków.
Obalono mit o zapracowanych Polakach. 'Prowadzi do nieprawdziwej konkluzji'
Fot. Tomasz Stańczak (Agencja Wyborcza.pl) / Kamil Sobolewski (X)

Polacy w pracy. Pracują najwięcej w Europie? "Mit"

"Polacy są na 11. miejscu w UE pod względem czasu pracy. Wbrew powszechnie powtarzanemu mitowi nie pracujemy najwięcej w Europie" - podkreślił na platformie X Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP. Dodał, że osoby pracujące pracują dużo, ale zbyt wiele osób nie pracuje, choć jest w wieku produkcyjnym.

"Mit, powielany błąd poznawczy opiera się na tej grafice opublikowanej przez Eurostat. Prowadzi do nieprawdziwej konkluzji, że Polacy są wśród najwięcej pracujących w UE. Pomijam, że grafika wskazuje Grecję w UE czy Turcję i Serbię poza UE jako kraje 'bardziej zapracowane'" - napisał ekonomista. Według wspomnianej grafiki średni tygodniowy czas pracy w Grecji to 39,8 godz., w Bułgarii jest to 39 godz., a w Polsce: 38,9 godz. Średnia UE wynosi 36 godz. Dane z 2024 r. obejmują osoby zatrudnione w wieku od 20 do 64 lat.

Praca na część etatu. "Przełamanie impasu wymaga działania z dwóch stron"

"Powodem 'zapracowania' tych Polaków, którzy pracują, jest brak popularności pracy na część etatu" - wskazał Sobolewski. Z danych wynika, że w Polsce tylko 5,7 proc. ludzi pracuje na część etatu. Tymczasem średnia w UE to 18 proc., a w Holandii na część etatu pracuje ponad 42 proc.

Dlaczego w Polsce tak mało osób pracuje na część etatu? Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP wskazał w rozmowie z Next.gazeta.pl, że niski na tle UE odsetek pracujących na część etatu w Polsce wynika z szeregu współistniejących czynników. - Porównujemy się z krajami zamożniejszymi, które zbudowały istotny majątek. Polska jest krajem o niskim majątku, ale wysokim dochodzie narodowym, tak po ludzku absolwentem dobrych studiów w trzecim roku kariery, który nie jest bogaty, tylko coraz lepiej zarabia, ale musi zarabiać, żeby podnosić czy utrzymać status materialny. Dlatego w Polsce aż 70 proc., a w Holandii tylko 50 proc. osób w wieku produkcyjnym pracuje na cały etat, przy czym średnio Holendrzy z tego grona siedzą w pracy dłużej niż Polacy. Porównując się z daleką Azją, mielibyśmy odwrotną sytuację - wyjaśnił.

Z drugiej strony aż 35 proc. Holendrów w wieku produkcyjnym i tylko 4,2 proc. Polaków w wieku produkcyjnym pracuje na część etatu. Część dlatego, że chce zarabiać i osiągać odpowiedni status materialny, móc pokrywać bieżące potrzeby konsumpcyjne lub budować oszczędności czy majątek, a część dlatego, że trudno im znaleźć pracę na część etatu, mimo że godzą się na proporcjonalnie wyższe wynagrodzenie

- powiedział nam ekspert.

Zwrócił uwagę, że tylko 15 proc. Holendrów i aż 25 proc. Polaków w wieku produkcyjnym nie pracuje i pracy nie szuka. - To, jak pokazuję w wątku, głównie kwestia opieki nad dziećmi, wnukami, OzN, seniorami, przewlekle chorymi. Dane obejmują osoby do 64. roku życia, więc część zagadki wyjaśnia też wiek emerytalny 60/65+ w Polsce i osłony przedemerytalne, które ograniczają aktywność zawodową osób na 5 lat i mniej przed emeryturą - wskazał Sobolewski.

Zobacz wideo 1/3 Polaków uważa, że ich praca jest niepotrzebna

Główny ekonomista Pracodawców RP powiedział również, co można zrobić, aby praca na część etatu stała się bardziej powszechna w Polsce. - Moim zdaniem przełamanie impasu wymaga działania z dwóch stron: zachęcenia pracowników dotąd nieaktywnych zawodowo do podjęcia pracy na część etatu, np. sprawnie zorganizowane usługi opiekuńcze oraz zachęcenia pracodawców do zaakceptowania wyższych kosztów, zmian w procesach, ryzyka błędów, np. braku składek pracodawcy do ZUS - podkreślił.

Z perspektywy pracodawcy większa liczba osób realizujących pracę to nie tylko wyższe koszty bezpośrednie, które kojarzymy z osobą: szkolenia z obsługi maszyn i urządzeń, nauka procesów i procedur obowiązujących w firmie, szkolenia BHP, badania lekarskie, bony świąteczne, obsługa kadrowo-płacowa. To też większy wkład pracy kierowników i dyrektorów - z każdym pracownikiem powinno się rozmawiać: przedstawić mu oczekiwania i ocenę, poznać jego oczekiwania, ambicje, plany rozwojowe, zebrać feedback, wyjaśnić wątpliwości. To jednak przede wszystkim koszty komunikacji i zwiększonego odsetka błędów: jeśli dziś w trakcie dnia doszło do istotnego wydarzenia, które zmienia procesy w firmie (trzeba omijać lub niestandardowo realizować elementy procesu) to wiedzą o tym wszyscy obecni, ale nieobecnych dziś a obecnych jutro pracowników trzeba o tym poinformować, co angażuje czas obu zmian, dzisiejszej i jutrzejszej, tworzy wrażenie przynajmniej jednej z nich, że 'praca coś chce ode mnie po godzinach' a przede wszystkim zwiększa ryzyko i koszty błędu, nieuwzględnienia nowych zdarzeń. Im bardziej złożona, wymagająca kombinowania i reagowania na nowe czynniki praca, tym trudniej podzielić ją na więcej osób

- wyjaśnił nasz rozmówca.

Nie wszystkie kraje wliczają przerwy do czasu pracy

Kamil Sobolewski w dalszej części wątku na platformie X wskazał, że gdyby w Polsce wszyscy pracowali tak, jak dotychczas, ale dodatkowo 1/3 emerytów zaczęła pracować na pół etatu, to średni tygodniowy czas pracy w Polsce spadłby do 35 godz., czyli poniżej średniej UE. "Czy stalibyśmy się wtedy mniej zapracowanym narodem? Nie" - zaznaczył ekonomista.

Wyjaśnił, że o "zapracowaniu" świadczy liczba przepracowanych godzin w przeliczeniu na osoby w wieku produkcyjnym, a nie tylko pracujących. Wskazał przy tym na dane Eurostatu. Odsetek pracujących wśród osób w wieku produkcyjnym wynosi 74,7 proc. (średnia UE to 75,3 proc.), a średni czas pracy na osobę w wieku produkcyjnym to 29 godz. (średnia UE wynosi 27 godz.). 10 państw UE miało w 2024 r. wyższy średni czas pracy osoby w wieku produkcyjnym niż Polska. Wśród nich są m.in. Czechy, Estonia, Węgry, Malta i Szwecja.

Kamil Sobolewski zwrócił uwagę, że w Niemczech, Francji i Belgii przerwy w pracy nie są wliczane do czasu pracy, w przeciwieństwie do Polski (15 minut dziennie, 1,25 godz. tygodniowo). Po korekcie Polski (29 godz.) z Niemcami (27,1 godz.) różnica wynosi 0,65 godziny. Przeciętna osoba w wieku produkcyjnym w Polsce pracuje o 40 minut tygodniowo więcej niż w Niemczech.

Eurostat pokazuje też, ile pracują osoby zatrudnione na pełny etat. W Polsce jest to 41,1 godz. czyli o 48 minut tygodniowo dłuższej niż średnia w UE (40,3 godz.). Po korekcie o przerwy w pracy (1,25 godz.) Niemiec na etacie pracuje o 20 minut tygodniowo dłużej niż Polak. Dodał, że Holendrzy teoretycznie pracują na cały etat 39,1 godz. tygodniowo, tj. o 2 godz. mniej niż Polacy, ale w Polsce średni tygodniowy czas pracy 41,1 godz. uwzględnia też 1,25 godz. przerwy. Z kolei w Holandii do średniego tygodniowego czasu pracy 39,1 godz. dolicza się aż 2,5 godz. przerwy. "Holender na cały etat pracuje więcej niż Polak" - podsumowuje ekonomista.

Na koniec Sobolewski wskazuje, że błędy poznawcze i manipulacje kształtują świadomość społeczną na temat czasu pracy. "Są podstawą błędnie projektowanych polityk publicznych typu 4-dniowy tydzień pracy. Prawdziwym celem polityki gospodarczej powinna być promocja pracy w niepełnym wymiarze czasu" - podkreślił.

Napisz do autora: dominik.molinski@grupagazeta.pl

Więcej o: