Akcje PKP Cargo w czwartek 11 grudnia po godzinie 11:00 drożały na GPW w Warszawie o ponad 8 proc., ale wcześniej tego dnia notowane były nawet z 11-procentową zwyżką. I to po tym, jak w środę na dość burzliwej sesji straciły aż 9 procent, ale w jej trakcie przecena była przez jakiś czas nawet dwukrotnie głębsza. Sprawie przygląda się już Komisja Nadzoru Finansowego. "Środowe transakcje na akcjach spółki PKP Cargo podlegają analizie Urzędu KNF z punktu widzenia przepisów Rozporządzenia MAR" - podał Urząd w komunikacie. Chodzi o Rozporządzenie o Nadużyciach na Rynku (ang. MAR - Market Abuse Regulation). Co się tam stało?
Marcin Wojewódka, wiceprzewodniczący rady nadzorczej PKP Cargo najpierw, w środę przed południem, sprzedał 91703 akcje średnio po 12,56 zł. Wartość tych akcji sięgnęła 1,15 mln zł. Komunikat spółki w tej sprawie pojawił się o 11:50. Kilka godzin później, jeszcze podczas tej samej sesji, kupił tyle samo akcji - 91703 - średnio po 11,53 zł za sztukę. Po drodze jeszcze Paweł Miłek, wiceprezes spółki, kupił 1000 jej akcji średnio po 11,158 zł.
Kilkanaście minut po godz. 12:00 w środę kurs PKP Cargo spadał o 18 proc. Potem odrabiał straty, by zamknąć się na 9-procentowym minusie.
Cała operacja wywołała nie tylko zamieszanie na kursie PKP Cargo, ale także falę komentarzy w internecie. Przedstawiciele PiS krytykowali sprawę w bardzo ostrych czasem słowach. "Członek rady nadzorczej spółki skarbu państwa sprzedał akcje, zaniżył kurs i za chwilę odkupił je taniej zarabiając ponad 100tyś! Mafia sycylijska może się uczyć" - napisał na X Waldemar Buda, obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego, a wcześniej w rządzie PiS minister rozwoju i technologii, który zajmował się wtedy m.in. gorącą działką polityki mieszkaniowej.
Tymczasem nie o to chodzi. Jak wyjaśnia portal bankier.pl, Wojewódka sprzedał akcje ze stratą. Dzięki jej zaksięgowaniu będzie mógł obniżyć sobie podatek Belki. Jest to zatem więc optymalizacja podatkowa (mamy przecież końcówkę roku) i nie zysk, ale strata. Działalność zupełnie legalna. Autor portalu macronext wyjaśnia to na X w ten sposób: "w 2024 kupiłem mieszkanie za 1 mln zł, wczoraj sprzedałem je za 750 tys. zł, dziś odkupiłem je za 660 tys. zł. Wg X-a zarobiłem na tym 90 tys. zł. PS1. a teraz zamieńcie "mieszkanie" na "akcje". PS2. casus PKP Cargo to nie "zyski", a działanie na szkodę spółki".
W czwartek notowania PKP Cargo odbiły. "Akcje drożeją po tym gdy okazało się, że wczorajsze transakcje wiceprzewodniczącego RN to optymalizacja, a nie ewakuacja" - wyjaśnia macronext na X. Taka ewakuacja, gdyby rzeczywiście o nią chodziło, czyli wyjście z inwestycji w spółkę, mogłaby budzić jakieś obawy o tzw. insider trading, czyli wykorzystanie informacji poufnych. - red.].
"Nie wypowiadam się w temacie spółki, której jestem członkiem organu, w inny sposób niż w postaci komunikatów giełdowych. Znam obowiązujące przepisy MAR" - tak odpowiedział portalowi Money.pl Marcin Wojewódka. Wojewódka między kwietniem 2024 roku a styczniem tego roku był prezesem PKP Cargo i wtedy też kupował jej akcje. Od lata zeszłego roku w firmie trwa restrukturyzacja i zwolnienia grupowe.
Po godzinie 11:00 kurs PKP Cargo rósł o ponad 9 proc.