"Teraz albo nigdy" - tak sprawę umowy Mercosur stawia prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva. Podczas spotkania swojego gabinetu przywódca ostrzegł, że jeśli umowa handlowa między Unią Europejską i państwami Ameryki Południowej nie zostanie podpisana w sobotę (20 grudnia), może już w ogóle do tego nie dojść. Prezydent Brazylii podkreślił, że stracił cierpliwość, przypominając, że umowa jest przygotowywana od 26 lat.
Umowie w obecnym kształcie sprzeciwiają się m.in. Francja, Włochy i Polska. - To jest trudne, bo Francja i Włochy sprzeciwiają jej się ze względu na wewnętrzne problemy. Już ich ostrzegłem: jeśli teraz tego nie zrobimy, Brazylia nie będzie częścią żadnych następnych prorozumień za mojej prezydentury - mówił Luiz Inacio Lula da Silva. Podkreślił, że według niego umowa jest korzystniejsza dla strony europejskiej niż południowoamerykańskiej.
Brazylijski prezydent zapowiedział, że w sobotę pojedzie na spotkanie z europejskimi przywódcami z nadzieją na podpisanie umowy, jeśli jednak do tego nie dojdzie, późniejsze negocjacje będą trudniejsze. - Dlatego, że ugięliśmy się na każdej płaszczyźnie, na której dyplomacja mogła w granicach rozsądku ustąpić - argumentował. Co więcej, blok Mercosuru prowadzi już negocjacje z innymi państwami, takimi jak Japonia, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Indie i Kanada.
W tym tygodniu europosłowie na sesji przyjęli tak zwane bezpieczniki w umowie z Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem. Kolejny krok to zatwierdzenie całej umowy, razem z klauzulami ochronnymi, przez państwa członkowskie. I tu jest niewiadoma, bo wstępnie głosowanie zaplanowano na czwartek, ale Francja i Włochy poprosiły o odłożenie decyzji. To nie po myśli szefowej Komisji Europejskiej, która chciała w tę sobotę polecieć do Brazylii na szczyt Mercosuru i ogłosić sukces.
Sukces wciąż jednak jest możliwy. Reuters donosi, że państwa Unii Europejskiej osiągnęły w środę wieczorem ostateczne porozumienie dot. klauzul ochronnych. Najwięcej emocji budziła ustalanie granicy, o ile ceny żywności mogą spaść, zanim państwa członkowskie będą mogły nałożyć cła na produkty importowane. Komisja Europejska chciała, by było to 10 proc., a europosłowie forsowali 5 proc. Ostatecznie miało stanąć na 8 proc. Decyzje w tej sprawie mają zapadać w ciągu 14 dni, a nie 21.
Ponadto Komisja będzie zobowiązana do monitorowania sytuacji na rynku co 3 miesięcy, zamiast co pół roku. Do listy produktów wrażliwych dopisano jaja, o co zabiegała Polska. A poza tym producenci żywności w krajach Ameryki Łacińskiej, którzy będą chcieli eksportować na unijny rynek, będą musieli przestrzegać tych samych wyśrubowanych norm, które obowiązują europejskich rolników.
Przeczytaj też: "Umowa Mercosur. Niemcy skorzystają, a Polska straci. Efekty widoczne dla rolnictwa i demografii".