W środę (17 grudnia) ceny amerykańskiej ropy naftowej WTI poszły w górę o 1,8 proc., do 56 dolarów za baryłkę. Drożeje też ropa Brent, której ceny wzrosły o 1,6 proc. Jedna baryłka kosztuje 60 dolarów. To efekt decyzji, którą podjął Donald Trump w związku z rosnącym napięciem na linii USA-Wenezuela.
Prezydent Stanów Zjednoczonych ogłosił blokadę wenezuelskich tankowców z ropą naftową. Decyzja ma uderzyć w źródła finansowania reżimu Nicolása Maduro i oznacza dalsze zaostrzenie presji na Caracas. Biały Dom zaznaczył, że operacja będzie prowadzona we współpracy z sojusznikami i obejmie wody międzynarodowe oraz szlaki wykorzystywane do omijania sankcji. Decyzja jest jednym z najostrzejszych kroków USA wobec Wenezueli od lat i może znacząco wpłynąć na globalny handel ropą oraz ceny tego surowca.
- W krótkiej perspektywie gwałtowny wzrost cen jest mało prawdopodobny, chyba że zostaną podjęte działania odwetowe, które wpłyną na systemy ropy naftowej i gazu w Ameryce Północnej i Południowej, a oczekiwania dotyczące globalnej nadwyżki podaży pozostają w centrum uwagi inwestorów - uspokoił w rozmowie z "The Economic Times" Emril Jamil, starszy analityk ds. ropy naftowej w LSEG. - Jednak w dłuższej perspektywie jakiekolwiek przedłużające się zakłócenia mogą wpłynąć na ceny ciężkich gatunków ropy naftowej - dodał.
Inni traderzy pytani przez "The Economic Times" zwrócili jednak uwagę, że "obecna cena jest napędzana nastrojami związanymi z dzisiejszymi doniesieniami z Wenezueli, ale ogólnie rzecz biorąc, wolumen eksportu z Wenezueli stanowi stosunkowo niewielki odsetek globalnego podaży". Muyu Xu, starszy analityk ds. ropy naftowej w Kpler w rozmowie z Reuters zauważał, że produkcja wenezuelskiej ropy naftowej stanowi około 1 proc. światowej produkcji, ale dostawy koncentrują się w rękach niewielkiej grupy nabywców, głównie chińskich rafinerii, USA i Kuby. Chiny są największym nabywcą wenezuelskiej ropy naftowej, która stanowi około 4 proc. importu tego kraju.
Rosnące napięcie między USA i Wenezuelą doprowadziło do największego zwiększenia zaangażowania militarnego na Karaibach od zakończenia zimnej wojny - podaje BBC. Ostatni raz tak dużą liczbę amerykańskich okrętów wojennych i żołnierzy wysłano w ten region w 1989 r., gdy Waszyngton odsunął od władzy prezydenta Panamy Manuela Noriegę, oskarżonego o handel narkotykami. Donald Trump w swoim wpisie na platformie Truth Social wskazał na dużą koncentrację amerykańskich sił wojskowych w regionie i zasugerował, że mogą zostać tam skierowane kolejne jednostki. Wprost zaatakował też reżim Nicolása Maduro. Zasugerował, że Wenezuela powinna przekazać Stanom Zjednoczonym terytorium, ropę naftową oraz inne aktywa.
Przeczytaj też: Rosja w fatalnej sytuacji. "Spadki przyspieszyły".