"Firma RegioJet sprzeciwia się twierdzeniom, jakoby dopuściła się działań niezgodnych z prawem lub naruszyła interesy pasażerów, jak podaje Urząd Transportu Kolejowego (UTK) w swoim komunikacie prasowym" - pisze w oświadczeniu czeski przewoźnik. W środę UTK wszczął postępowanie wobec spółki "w sprawie bezprawnych praktyk, które naruszają zbiorowe interesy pasażerów przez RegioJet". W komunikacie podkreślono, że nieuruchamianie połączeń ujętych w rozkładzie jazdy pociągów jest naruszeniem ustawy Prawo przewozowe.
RegioJet przyznaje, że nie udało się uruchomić wszystkich planowanych połączeń, podkreśla jednak, że proces rekrutacji na niektóre stanowiska w czeskiej spółce przebiega wolniej, niż zakładano. W szczególności ma to dotyczyć kierowników pociągów. "Jednocześnie wystąpiły opóźnienia w budowie zaplecza technicznego. Nie zaprzeczamy tym faktom i otwarcie je komunikujemy. Intensywnie pracujemy, aby wszystkie planowane połączenia mogły zostać uruchomione w możliwie najkrótszym czasie" - dodaje spółka.
RegioJet informuje, że wszyscy pasażerowie, którzy kupili bilety na odwołane kursy, zostali przeproszeni, a opłaty zostaną im zwrócone. Plus dodatkowa rekompensata wysokości 100 zł. "Równocześnie zaproponowaliśmy alternatywne rozwiązanie - nasze pociągi na trasie Kraków-Warszawa-Gdynia kursują codziennie" - dodaje czeski przewoźnik.
Przypomnijmy, że czeska firma ruszyła z połączeniami kolejowymi w Polsce we wrześniu tego roku. Kilka dni temu RegioJet nagle ogłosił, że zmniejsza zapowiedzianą liczbę kursów. Liczbę pociągów zmniejszono z trzech do jednego. Zamiast ruszyć z pełnymi połączeniami 14 grudnia, czeska spółka chce stopniowo zwiększać liczbę kursów na wspomnianych wyżej trasach. Na RegioJet spadła lawina krytyki, także ze strony konkurencji. "PKP Intercity podejmuje pilne działania, by ograniczyć skutki tej sytuacji i zapewnić możliwość podróży" - podkreślono. Podano, że chodzi o w sumie 1080 odwołanych kursów kolejowych - z Warszawy do Trójmiasta i Krakowa. Zdaniem polskiego przewoźnika to kłopoty dla ok. 250 tysięcy pasażerów.
"Odrzucamy twierdzenie, że firma RegioJet odwołała ponad tysiąc połączeń, czyli do 250 tysięcy miejsc, jak podaje PKP Intercity. Informacja ta jest nieprawdziwa" - odpowiada czeska spółka. Uważa, iż niewłaściwe jest "że UTK w swoim komunikacie prasowym wymienia wyłącznie RegioJet, podczas gdy na wspólnym spotkaniu z przedstawicielami przewoźników, organizatorów transportu publicznego i zarządcy infrastruktury poinformowano, że jeden z przewoźników ma problemy znacznie większej skali z realizacją swoich zobowiązań niż RegioJet".
Firma podkreśla, że do zadań Urzędu Transportu Kolejowego "należy przede wszystkim rzetelny i równy nadzór nad całym rynkiem oraz ochrona konkurencji, w tym mniejszych i nowych przewoźników". Tymczasem zdaniem czeskiego przewoźnika "obecne działania UTK budzą niestety obawy, że celem może być odebranie już przydzielonych pojemności firmie RegioJet na rzecz państwowego przewoźnika PKP Intercity". RegioJet w oświadczeniu podkreśla, że prowadzi działalność na własne ryzyko, bez żadnych dotacji. "Konkurencja, którą wprowadzamy, ma udowodniony pozytywny wpływ - w ciągu zaledwie trzech miesięcy naszej działalności doszło do znaczącego obniżenia cen biletów również przez PKP Intercity" - dodała czeska spółka.