Piąta doba pod ziemią. Górnicy z PG Silesia nie ustępują. Chcą gwarancji od rządu

Już piątą dobę trwa protest górników z kopalni PG Silesia w Czechowicach-Dziedzicach. Pod ziemią pozostaje ponad 25 osób, które liczą na gwarancje bezpieczeństwa pracy w przyszłości lub wsparcie osłonowe.
Kopalnia Silesia. Czechowice-Dziedzice, 21 sierpnia 2013 r.
Fot. Tomasz Fritz / Agencja Wyborcza.pl

Kolejna doba protestu

26 grudnia minęła piąta doba górniczego protestu. Pod ziemią jest 20 górników oraz 6 pracowników przeróbki. Jak pisze serwis NSZZ Solidarność Region Podbeskidzie w okresie świąt protestujących odwiedzili księża. Pojawił się tam również przewodniczący Komisji Krajowej Piotr Duda szef Sekretariatu Górnictwa Jarosław Grzesik, a także prezydenccy ministrowie oraz parlamentarzyści. Stały kontakt z protestującymi ma też przewodniczący podbeskidzkiej "Solidarności" Marek Bogusz.

"W najbliższy poniedziałek 29 grudnia o godz. 9.00 w 'Silesii' odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie Rady Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ 'S', a o godz. 10.30 zaplanowana jest pikieta na znak solidarności z protestującymi - z udziałem rodzin górników, mieszkańców Czechowic-Dziedzic i reprezentacji związków zawodowych, w tym także z innych regionów" - można przeczytać na stronie.

Zobacz wideo Koniec węgla w 2049 roku? Zygmunt: Tak odległy termin jest nie do pogodzenia z celami UE

Górnicy domagają się gwarancji

Protest rozpoczął się 22 grudnia, gdy część górników zdecydowała się nie wyjeżdżać na powierzchnię po zakończeniu zmiany. Wśród powodów wymieniono brak objęcia kopalni nowelizacją ustawy górniczej oraz niewypłaceniem pełnej Barbórki. Górnicy mają nadzieję, że w przypadku likwidacji kopalni zostaliby objęci działaniami osłonowymi wynikającymi z przyjętej nowelizacji lub byliby alokowani do najbliższej (w stosunku do miejsca zamieszkania) kopalni. Liczą też, że pracodawca nie pociągnie ich do odpowiedzialności za udział w proteście.

Związkowcy ograniczają liczbę uczestników, mimo, że chętnych jest więcej. - Nie możemy dopuścić do tego, by zabrakło ludzi na stanowiskach. To są nasze pieniądze na wypłaty - powiedział szef "Solidarności", Grzegorz Babij w rozmowie z "Faktem". Na miejsce dowożone jest jedzenie.

Miłosz Motyka gotów na rozmowy

Na postulaty odpowiedział minister energii Miłosz Motyka, który wyraził chęć dialogu i zaproponował przerwanie protestu na czas świąt i powrót do rozmów od 7 stycznia. Propozycję szefa resortu ostro skrytykował Piotr Duda.

"Minister Miłosz Motyka śmieje się górnikom z PG Silesia prosto w twarz. Po kompromitacji, która ma miejsce w ciągu ostatnich dni, wyjście dla niego jest tylko jedno - powinien niezwłocznie podać się do dymisji. Ten człowiek nie dorósł do pełnienia funkcji, jaka została mu powierzona" - stwierdził szef "Solidarności" w poście na X. Wspomniał również, że ostatni raz podobna sytuacja miała miejsce w trakcie stanu wojennego. "Te ubeckie praktyki, znane z najmroczniejszych kart naszej historii, nie powinny mieć miejsca w demokratycznym państwie prawa" - zaznaczył Duda.

Największa prywatna kopalnia

Sami górnicy także skrytykowali podejście ministra, a protestujący mieli nadzieję, że polityk pojawi się na miejscu. "Pana pismo z dnia 25 grudniu powoduje tylko większą determinację wśród załogi PG Silesia. Jeżeli Pan chciałby rozwiązać ten konflikt to po pierwsze powinien Pan przyjechać na PG Silesia i rozmawiać z przedstawicielami załogi. Tylko rozmowa może doprowadzić do przerwania protestu" - wyjaśnili w odpowiedzi. - Bez twardych gwarancji dla pracowników i ich rodzin nie zakończymy protestu - dowiedzieli się z kolei dziennikarze "Faktu".

PG Silesia to największa prywatna kopalnia w Polsce, która produkuje ok. 3 proc. krajowego węgla energetycznego. Z powodu prywatnego charakteru podmiotu nie została ona objęta rządowymi gwarancjami osłonowymi. Spółka znajduje się obecnie w postępowaniu sanacyjnym, co także uniemożliwia udzielenie pomocy publicznej firmom z sektora górniczego. Tymczasem zapowiedziane w listopadzie br. zwolnienia grupowe mogą objąć ponad 750 jej pracowników.

Czytaj też: Górnicy odmówili wyjścia spod ziemi. "Są zawiedzeni postawą państwa i pracodawcy"

Więcej o: