Szwajcarski rząd podjął decyzję o zamrożeniu aktywów należących do prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i innych osób z jego otoczenia. "Zamrożenie aktywów wchodzi w życie dzisiaj ze skutkiem natychmiastowym i będzie obowiązywać przez cztery lata, do odwołania" - czytamy w oświadczeniu wydanym przez rząd. Zamrożenie aktywów jest uzupełnieniem sankcji wobec Wenezueli, które obowiązują od 2018 r. na mocy ustawy o embargu. Decyzja o zamrożeniu środków dotyczy łącznie trzydziestu siedmiu osób.
W komunikacie podkreślono, że dzięki zamrożeniu aktywów żadne bezprawnie zdobyte środki nie opuszczą Szwajcarii. Dodano też, że jeśli okaże się, iż zdeponowane w tym kraju aktywa zostały zdobyte nielegalnie, zostaną podjęte działania mające na celu wykorzystanie ich na rzecz dobra Wenezuelczyków. "Zamrożenie aktywów ma na celu umożliwienie wszczęcia wszelkich przyszłych postępowań w ramach wzajemnej pomocy prawnej" - zaznaczają Szwajcarzy. Wartość zamrożonych aktywów nie jest znana. Serwis economictimes.com podaje, że majątek prezydenta Wenezueli szacowany jest na około 2 mln dol. (ok. 7,2 mln zł), a jego żony na 5 mln dol. (ok. 18 mln zł). To jednak wyliczenia oparte na oficjalnych danych. Niewykluczone, że realny majątek małżeństwa jest znacznie większy. Jako prezydent Maduro zarabiał oficjalnie 4068 dol. (ok. 15 tys. zł).
"Sytuacja jest niestabilna i w nadchodzących dniach i tygodniach możliwe są różne scenariusze. Szwajcaria uważnie monitoruje sytuację w Wenezueli. Wezwała do deeskalacji, powściągliwości i przestrzegania prawa międzynarodowego, w tym zakazu użycia siły i zasady poszanowania integralności terytorialnej. Szwajcaria wielokrotnie oferowała również swoje usługi wszystkim stronom konfliktu w celu znalezienia pokojowego rozwiązania" - podkreślono w oficjalnym komunikacie.
Wenezuelski dyktator wraz z żoną został w sobotę (3 stycznia) pojmany przez siły specjalne USA, a następnie przewieziony do Stanów Zjednoczonych. Do sądu federalnego na Dolnym Manhattanie zostali doprowadzeni pod liczną eskortą policji. Według odtajnionego aktu oskarżenia para usłyszała zarzuty między innymi za narkoterroryzm oraz spisek mający na celu przemyt kokainy do Stanów Zjednoczonych. Nicolas Maduro i jego żona Cilia Flores nie przyznali się jednak do zarzucanych im czynów.
Choć oficjalnym powodem uprowadzenia Nicholasa Maduro są zarzuty związane z przemytem narkotyków do USA, podczas wystąpienia w Mar-a-Lago Donald Trump wskazywał też na inne cele operacji. Prezydent mówił o złożach ropy naftowej i przypomniał dziewiętnastowieczną doktrynę Monroe, która mówi o tym, że obie Ameryki należą do strefy wpływów USA.
W wywiadzie dla telewizji ABC sekretarz stanu USA Marco Rubio przedstawiał schwytanie Maduro jako zatrzymanie osoby oskarżonej w Ameryce o przestępstwa narkoterrorystyczne, a nie uderzenie w państwo wenezuelskie. - W przypadku Maduro sprawa jest prosta - ten człowiek był postawiony w stan oskarżenia i nikt z tym nigdy nic nie zrobił - mówił Rubio wskazując na zarzuty stawiane przez nowojorską prokuraturę.
Operacja aresztowania Maduro przypominała klasyczne uderzenie wojskowe. Amerykanie zniszczyli część infrastruktury cywilnej i militarnej. W trakcie operacji doszło do wymiany ognia. Żaden amerykański żołnierz nie zginął. Według władz w Caracas zabitych zostało około 40 obywateli Wenezueli. W operacji użyto ponad 150 różnych samolotów startujących z około 20 baz na półkuli zachodniej. Szturm sił specjalnych USA poprzedziły wielomiesięczne przygotowania. Cały wariant działań był wcześniej wielokrotnie ćwiczony na makiecie obiektu.
Przeczytaj też: "Elon Musk porównał Wenezuelę z Polską i zebrał 11 milionów wyświetleń. Dlaczego?".