Trump grozi Francji drastycznymi cłami, bo Macron nie chce do Rady Pokoju. "Szokujące"

Donald Trump zapowiedział, że nałoży 200 proc. cło na francuskie wina i szampany. Amerykański prezydent chce w ten sposób nakłonić prezydenta Francji Emmanuela Macrona do przyłączenia się do Rady Pokoju.
Donald Trump i Emmanuel Macron - zdjęcie ilustracyjne
Donald Trump i Emmanuel Macron - zdjęcie ilustracyjne/Fot. REUTERS/Alexander Drago

W poniedziałek źródło z otoczenie prezydenta Emmanuela Macrona poinformowało, że Francja nie zamierza przyjąć zaproszenia do nowej inicjatywy Donalda Trumpa, czyli Rady Pokoju. Amerykański prezydent był pytany o to przez dziennikarzy. "Czy on tak powiedział? Cóż, nikt go nie chce, bo wkrótce straci urząd. Nałożę cło w wysokości 200 proc. na jego wina oraz szampany i on dołączy" - odparł Donald Trump cytowany przez Agencję Reutera

Jest reakcja Francji. "Szokujące"

Tymczasem jest reakcja Paryża na groźby Trumpa. Francja potępia groźby nałożenia masowych ceł. - Szokujące - tak amerykańskie groźby skomentowała w TF1 francuska minister rolnictwa Annie Genevard. Dla Francji, która kieruje do USA około jednej czwartej swojego eksportu wina, 200-procentowe cła oznaczałyby poważny kryzys dla całej branży. - To niedopuszczalna groźba, o niespotykanej brutalności, która nie może pozostać bez reakcji - nie tylko ze strony Francji, ale całej Unii Europejskiej - dodała minister, apelując jednocześnie o deeskalację napięć.

Zobacz wideo Bitwa o Grenlandię [CTB od. 80]

Z kolei Pałac Elizejski określił groźby Waszyngtonu jako "nieakceptowalne" i "nieskuteczne", podkreślając, że tego rodzaju szantaż nie wpłynie na politykę zagraniczną Francji. Paryż potwierdził również autentyczność SMS-a ujawnionego przez Donalda Trumpa. Emmanuel Macron pisał w nim, że nie rozumie jego działań dotyczących Grenlandii, i proponował mu udział w szczycie grupy G7 w Paryżu. W spotkaniu mieliby również uczestniczyć przedstawiciele Rosji. Byłyby to pierwsze rozmowy w takim formacie od początku wojny na Ukrainie. Pałac Elizejski zaznaczył, że prezydent Francji prezentuje to same stanowisko publicznie, jak i prywatnie.

Trump jedzie do Davos z Radą Pokoju w teczce

Z ostatnich doniesień wynika, że amerykański prezydent będzie dążył do zatwierdzenia swojego projektu Rady Pokoju przez światowych przywódców podczas specjalnej ceremonii na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Bloomberg podaje, że miałoby dojść do tego w najbliższy czwartek. Trump miał na ten dzień zaprosić szefów państw i rządów różnych krajów do podpisania statutu. 

Informacyjna Agencja Radiowa podkreśla, że krótki termin spowodował, że politycy na całym świecie gorączkowo zastanawiali się, jak zareagować na to, co wydaje się niczym innym jak próbą stworzenia zdominowanej przez Donalda Trumpa alternatywy dla Organizacji Narodów Zjednoczonych, instytucji, którą amerykański prezydent od dawna krytykował. Ich obawy budzi szeroka władza, jaką statut przyznawał samemu Donaldowi Trumpowi, a także oszałamiająca opłata członkowska w wysokości miliarda dolarów

Trump zaprosił Nawrockiego, ale też Putina i Łukaszenkę

Miliard dolarów kosztowałoby bycie stałym członkiem Rady Pokoju. Samo przystąpienie danego kraju i bycie niestałym członkiem nie wiązałoby się z kosztami. Wówczas taka kadencja trwałaby trzy lata. "Ta rada będzie jedyna w swoim rodzaju, nigdy wcześniej nie było niczego podobnego" - napisał Donald Trump w listach do światowych liderów. Amerykański prezydent wysłał zaproszenie do Rady Pokoju do przedstawicieli około 60 państw i organizacji. Wśród zaproszonych jest m.in. prezydent Karol Nawrocki, liderzy Francji, Niemiec, Włoch, Kanady, czy Turcji, a także reprezentanci regionu Bliskiego Wschodu. Większość europejskich liderów nie zdecydowało jeszcze, czy chce przystąpić do Rady Pokoju. Trump wysłał także zaproszenia do Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenki

"Przystąpienie Polski do organizacji międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm. Rząd kierować się będzie wyłącznie interesem i bezpieczeństwem państwa polskiego. I nikomu nie damy się rozegrać" - napisał w poniedziałek na X premier Donald Tusk

Trump w drodze do Davos. Co z Grenlandią?

Amerykański prezydent przed wylotem do Davos był przez dziennikarzy pytany  o rozmowy w Szwajcarii na temat chęci przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone. W poniedziałek, w rozmowie ze stacją NBC News, Donald Trump zapowiedział, że w stu procentach dotrzyma swojej groźby nałożenia ceł na osiem krajów europejskich, które sprzeciwiają się jego żądaniu przejęcia kontroli nad Grenlandią. Prezydent dodał, że Europa powinna się teraz skupić na wojnie Rosji z Ukrainą. Trump odpowiedział "bez komentarza" na pytanie, czy wyśle wojska na Grenlandię, aby przejąć wyspę.

- Musimy mieć to terytorium, nasi partnerzy muszą to zrozumieć. Nie są w stanie chronić Grenlandii. Duńczycy to wspaniali ludzie. Znam przywódców, to bardzo dobrzy ludzie, ale oni nawet tam nie jeżdżą - stwierdził Donald Trump. Prezydent USA powiedział także, że NATO od 20 lat ostrzega Danię przed rosyjskim zagrożeniem wobec Grenlandii.

Więcej o: