600 tys. osób opuściło Kijów z powodu mrozów. Rosja odcina prąd i ogrzewanie. "Sytuacja jest krytyczna"

Rosja w styczniu zaczęła znów intensywnie atakować Kijów. Spora część miasta nie ma wody, prądu i ogrzewania. Setki tysięcy osób z tego powodu już wyjechało, a mer Witalij Kliczko wzywa do tego kolejne osoby, które mają taką możliwość. Polacy natomiast zorganizowali zrzutkę dla mieszkańców Kijowa.
Spora część Kijowa pozbawione jest prądu, wody i ogrzewania po rosyjskich atakach na infrastrukturę miasta
Fot. REUTERS/Stringer

Z 3,6 mln mieszkańców Kijowa, aż 600 tys. opuściło je z powodu ataków Rosjan na infrastrukturę. W ich efekcie pojawiły się przerwy w dostawie prądu, wody i ciepła w wielu częściach miasta - przekazał agencji AFP, cytowany w Barrons.com, Witalij Kliczko, mer miasta. To on sam po atakach Rosjan wzywał mieszkańców, by wyjechali z Kijowa.  

Nie każdy ma szansę opuścić miasto, ale obecnie liczba mieszkańców została zmniejszona. Temperatura sięga prawie minus 20 stopni, a Putin wykorzystuje to, aby złamać opór, wpędzić wszystkich w depresję i stworzyć napięcie w społeczeństwie

- powiedział Kliczko. 

Zobacz wideo Jeśli Trump wstrzyma pomoc dla Ukrainy, straci narzędzia nacisku na Kijów

Spora część Kijowa jest bez prądu, wody i ogrzewania.

W wywiadzie dla AFP Kliczko ponownie wezwał ludzi, którzy mają alternatywy dla swojego mieszkania i mogą wyjechać z miasta, by opuścili Kijów. W ten sposób mer miasta chce ograniczyć presję na sieć energetyczną.

Walczymy o przetrwanie i o to, żeby zapewnić ludziom usługi - ogrzewanie, wodę i prąd

- zapowiada Kliczko.

Rosjanie 9 stycznia pozbawili ogrzewania połowę, czyli koło 6 tys. budynków mieszkalnych w Kijowie. Od tego czasu przeprowadzili kolejne ataki na dużą skalę. Ostatnia ofensywa odbyła się ledwie kilka godzin przed wywiadem z Kliczką i w jej wyniku kolejne kilkaset tysięcy osób straciło dostęp do prądu, ogrzewania oraz wody. Od tego czasu udało się przywrócić ciepło w 1,6 tys. budynków. Wołodymyr Zełenski poinformował natomiast na Telegramie, że w Kijowie bez prądu pozostaje ponad milion odbiorców, podaje PAP. 

Kijów bez prądu zamiera

Przerwy w dostawie prądu dla mieszkańców Kijowa to nie nowość i stały się normą, odkąd Rosja zaczęła w 2022 roku regularnie atakować infrastrukturę energetyczną. Obecnie sytuacja jest jednak jeszcze gorsza, bo według relacji niektórych mieszkańców, prąd jest tylko przez jedną lub dwie godziny dziennie. Dziennikarze AFP w Kijowie byli świadkami zamykania sklepów i restauracji z powodu przerw w dostawie prądu, a także problemów z działaniem sygnalizacji świetlnej oraz wyłączania oświetlenia publicznego na noc w niektórych częściach Kijowa.

Wyobraź sobie, że w twoim domu nie ma prądu, nie ma wody. Nie możesz wziąć prysznica. Twoje kaloryfery są zimne. Sytuacja jest bardzo krytyczna

- powiedział Kliczko.

Zbiórka na ciepło dla Kijowa

Na portalu Pomagam.pl pojawiła się zbiórka pieniędzy "Ciepło z Polski dla Kijowa". Dotychczas ponad 39 tys. osób wpłaciło łącznie 4,8 mln zł. Cel zbiórki to 5 mln zł. "Organizujemy zbiórkę na konkretny cel - chcemy kupić i wysłać do Kijowa jak najwięcej generatorów prądu i stacji zasilających. Te urządzenia ratują życie. Generator pozwala ogrzać pomieszczenie, w którym chronią się starsi ludzie i dzieci. Umożliwia zagotowanie wody. Daje światło, które w wojennej rzeczywistości przywraca choć namiastkę bezpieczeństwa" - czytamy w opisie. 

Więcej o: