Czarnobylska Elektrownia Jądrowa utraciła zasilanie poza terenem obiektu, a linie energetyczne prowadzące do innych elektrowni zostały uszkodzone - przekazała MAEA. Nad ranem kilka ukraińskich stacji elektroenergetycznych, które mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa jądrowego, zostało uszkodzonych na skutek szeroko zakrojonych działań wojennych. MAEA analizuje ewentualny wpływ na bezpieczeństwo jądrowe.
Pod koniec zeszłego tygodnia MAEA wydała już komunikat dotyczący sytuacji w czarnobylskiej elektrowni. Informowano, że doszło do zerwania linii energetycznej po tym, jak w wyniku działań wojennych uszkodzeniu uległa stacja elektroenergetyczna, która ma kluczowe znaczenie dla dostaw energii. Dyrektor generalny MAEA Rafael Mariano Grossi wskazywał wtedy, że "jest to wydarzenie po raz kolejny podkreślające znaczenie niezawodnej infrastruktury sieci elektroenergetycznej dla bezpieczeństwa jądrowego".
Po uszkodzeniu podstacji elektrownia jądrowa w Czarnobylu nadal była zasilana z innych linii. "Zakłócenie to pokazuje, jak istotną rolę odgrywają podstacje w zapewnianiu ciągłych dostaw energii elektrycznej niezbędnej do działania kluczowych systemów bezpieczeństwa" - czytamy w komunikacie MAEA. Poprzednie zdarzenie w elektrowni w Czarnobylu było tylko jednym z kilku incydentów, w których działania militarne wpłynęły na bezpieczeństwo ukraińskich obiektów jądrowych. Dwa tygodnie temu jedna z trzech działających elektrowni jądrowych w Ukrainie również została zmuszona do tymczasowego ograniczenia produkcji energii elektrycznej po zgłoszeniu uszkodzenia infrastruktury elektroenergetycznej.
Trudna sytuacja jest zwłaszcza w elektrowni jądrowej w Zaporożu. 16 stycznia Rosja i Ukraina ogłosiły kolejny tymczasowy rozejm w jej regionie, by przeprowadzić pilne naprawy linii przesyłowych. Porozumienie osiągnięto za pośrednictwem MAEA. "Odłączenie linii spowodowało, że największa elektrownia jądrowa w Europie jest uzależniona od jedynej działającej głównej linii energetycznej o napięciu 750 kV" - informowała agencja. Jej przedstawiciele mają nadzorować prace naprawcze. Grossi podkreślał, że chce "zapobiec katastrofie jądrowej podczas konfliktu".
Elektrownia w Zaporożu jest na krawędzi blackoutu - z powodu ostrzału stale brakuje zasilania zewnętrznego, a elektrownia już kilkukrotnie straciła je całkowicie. We wrześniu i październiku doszło do rekordowego wyłączenia: przez cały tydzień nie miała dostępu do zasilania zewnętrznego, co Kijów określił jako sytuację "krytyczną". Strona rosyjska twierdzi, że sytuacja jest "pod kontrolą". Przyznaje jednak ryzyko konsekwencji na skalę Czarnobyla czy Fukuszimy. Ukraina z kolei wskazuje na rosyjski ostrzał i zaminowanie pobliskiego terenu, co utrudnia naprawę infrastruktury energetycznej. Przedstawiciele MAEA regularnie kontrolują warunki panujące w tej elektrowni.
Przeczytaj też: "Karol Nawrocki zdecydował ws. budżetu na 2026 rok. Wybrał nieoczywistą drogę. 'To dowód kryzysu'".