"Jastrząb", który stępił pazury. Kim jest przyszły szef Fed. Wstrząs na rynkach

Donald Trump chce, by Kevin Warsh stał na czele Rezerwy Federalnej (Fed), czyli amerykańskiego banku centralnego. Prezydent USA ogłosił to przed weekendem. Od tego momentu rynki trzęsą się w posadach, a metale szlachetne zaliczają potężny zjazd. Kim jest kandydat Trumpa na szefa Fed?
Kevin Warsh, kandydat na szefa Fed
Fot. REUTERS/Brendan Mcdermid

Kevin Warsh to były członek Rady Gubernatorów Rezerwy Federalnej i kandydat na szefa jeszcze FED za pierwszej kadencji Donalda Trumpa. Ostatnio krytykował obecnego szefa baku centralnego i twierdził, że stracił on wiarygodność. Jerome Powell został wybrany przez Donalda Trumpa na szefa Rezerwy Federalnej w 2017, za pierwszej prezydentury, choć już wówczas rozważany był Kevin Warsh.

Amerykański prezydent miał potem żałować swojego wyboru i zarzucał Powellowi, że nie chciał obniżać stóp procentowych. Co zrobi Kevin Warsh, gdyby w maju 2026 r. został szefem Fed?

"Tę decyzję szczególnie odczuje rynek walutowy, ale także rynek długu oraz rynek akcji. Niemałe piętno może odcisnąć ona także na rynku pracy oraz inflacji" - ocenia serwis FXMAG

Zobacz wideo Trump gra na rozpad UE

Zmiana "jastrzębiego" nastawienia Warsha

Kadencja Kevina Warsha w Radzie Gubernatorów Rezerwy Federalnej (2006-2011) przypadła m.in. na lata kryzysu ekonomicznego. Był kluczowym łącznikiem między Fed a Wall Street. Dał się także poznać wówczas jako zwolennik dynamicznego zacieśniania polityki pieniężnej. Warsh niedawno stwierdził jednak, że Trump ma rację, naciskając na obniżkę stóp procentowych.

 Uważano go za jastrzębia, ale ostatnio zdaje się, że sprzymierzył się z Trumpem, więc trudno ocenić, jak rynek zaakceptuje tę nominację. Musimy po prostu zobaczyć, czy Biały Dom będzie miał na niego wpływ

- skomentował Peter Cardillo, główny ekonomista rynkowy w Spartan Capital Securities. Agencja Reutera wskazuje, że kandydatura Warsha to także efekt kampanii lobbingowej prowadzonej przez sojuszników, w tym jego teścia i zwolennika Trumpa, Rona Laudera, oraz miliardera-inwestora Stanleya Druckenmillera.

Kenny Warsh krytykował m.in. bank centralny za niedoszacowanie potencjału wzrostu produktywności wspomaganego sztuczną inteligencją. Jego zdaniem mógłby to pomóc zahamować inflację. Krytycy tej kandydatury wykazują obawy o niezależność Fed. Ich zdaniem Warsh może dostosować politykę regulacyjną i monetarną banku centralnego do celów Białego Domu. 

Tak zareagował rynek

Reuters podkreśla, że Warsh jest powiernikiem prezydenta i gościem w jego posiadłości na Florydzie. Jak czytamy, "wygląda na to, że jako 'cień' szefa Rezerwy Federalnej będzie realizował wiele priorytetów Trumpa, dopóki kadencja Powella na tym stanowisku szefa Fed nie zakończy się w połowie maja".

Amerykańskie indeksy giełdowe spadły w piątek po ogłoszeniu nominacji Kenny'ego Warsha. Indeks dolara zyskał, kontynuując odbicie po spadku do najniższego poziomu od czterech lat. Wzrosła rentowność też amerykańskich obligacji skarbowych o dłuższym terminie zapadalności. Z kolei w poniedziałek 2 lutego mamy do czynienia z potężnym krachem na rynku metali szlachetnych - złoto i srebro zaliczają potężny zjazd. Kandydata na stanowisko szefa Fed musi jeszcze zatwierdzić amerykański Senat. 

Więcej o: