Lewica od pewnego czasu postuluje, by składkę zdrowotną zamienić w podatek zdrowotny, który byłby równy dla wszystkich i wynosił 12 proc. (pierwsze przewijające się nieoficjalnie propozycje mówiły o 9 proc.). Minister finansów Andrzej Domański we wtorek 24 lutego spotkał się w tej sprawie z klubem Lewicy i szefową resortu zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą. Rozmowa dotyczyła ogólnej sytuacji w ochronie zdrowia, ale poruszono też kwestię proponowanej daniny.
Domański zapewnił, że podszedł do tematu "z pełną otwartością". Pytany jednak, czy taka reforma jest możliwa, odrzekł, że to pomysł Lewicy, a nie rządu. Obecny na spotkaniu ekonomista Polskiej Sieci Ekonomii Jan Oleszczuk-Zygmuntowski powiedział Next.gazeta.pl, że minister wydawał się otwarty na alternatywny system finansowania ochrony zdrowia. Dodał, że pierwszy raz wybrzmiała inna narracja. Dotychczas bowiem każda rozmowa zaczynała się od pytań "skąd wziąć na to pieniądze", a także klasycznych uwag typu: "dziura bez dna", "nie ma limitów zarobków lekarzy".
Tym razem rząd miał przyznać, że żadna reforma nie jest możliwa bez dodatkowych środków. Jak podaje TVN24 za PAP, po spotkaniu senator Wojciech Konieczny, były wiceminister zdrowia, mówił, że Jolanta Sobierańska-Grenda wyraziła "bardzo przychylne zainteresowanie tym, żeby w systemie pojawiło się więcej pieniędzy", ponieważ jest to "coś, czego ona oczekuje". Konieczny zaznaczył przy tym, że Domański nie wyraził takiego poparcia.
Mimo to Oleszczuk-Zygmuntowski podkreślił, że podczas spotkania poruszano trudne tematy, dotyczące sposobów finansowania ochrony zdrowia, zamiast zamiatać temat pod dywan. Jego zdaniem to może być sygnał, że rząd byłby gotowy na jakąś reformę - nie dyskutuje się bowiem o jej szczegółach, gdy nie ma woli do przeprowadzenia zmian.
Domański wyraźnie powiedział, że jest otwartość, żeby przejść na inny system naliczania składki
- mówił Oleszczuk-Zygmuntowski.
Jak sytuacja w ochronie zdrowia ma się do programu SAFE? Minister finansów podkreślał na spotkaniu, że istnieje presja, by utrzymać nasz status lidera, jeśli chodzi o wydatki na obronność, co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę sytuację w Ukrainie. Wszystkie środki, jakie uda się wygospodarować z budżetu, w pierwszej kolejności są kierowane na obronność.
Jeśli nie będzie SAFE, jeśli nie będzie dodatkowego finansowania, to obronność wysysa pieniądze z innych obszarów. A wtedy nie ma środków, żeby je reformować
- mówił Oleszczuk-Zygmuntowski.
Zamknięcie tematu finansowania obronności powinno być wstępem do zajęcia się innymi obszarami bezpieczeństwa, jak ochrona zdrowia, która jest drugim kluczowym obszarem po obronności
- dodał ekspert.
Problem z przyjęcia podatku zdrowotnego może robić Karol Nawrocki, który zadeklarował, że nie podpisze żadnej ustawy podnoszącej podatki. Oleszczuk-Zygmuntowski tłumaczył jednak, że 12-proc. danina nie oznacza podwyżek.
Podatek zdrowotny nie podnosi podatków, on je obniża. Za zdrowie będą płacić korporacje i najbogatsi
- mówił ekspert.
Dziś, choć składka wynosi 9 proc., nie jest wyłączona z kwoty wolnej (30 tys. zł) i jest płacona od pierwszej zarobionej złotówki. Podwyżka do 12 proc. przy jednoczesnej zmianie jej na podatek sprawiłaby, że osoby zarabiające do 30 tys. zł rocznie w ogóle by nie płaciły tej daniny. 12 proc. byłoby naliczane dopiero od kwot powyżej 30 tys. zł. Tym samym osoby na umowie o pracę, które zarabiają do ok. 7 tys. zł brutto, byłyby na plus, a podatek rósłby wraz z zarobkami.
Prezydent, blokując pożyczkę na zbrojenia, blokuje również każdą inną reformę, czyli de facto staje się hamulcowym polskiego rozwoju
- podsumował Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.