Najbogatsi znaleźli sposób na ucieczkę z Dubaju

W wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie doszło do zamknięcia przestrzeni powietrznej lub ograniczenia działań lotnisk w kilku krajach m.in. Katarze, Arabii Saudyjskiej oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA). Podróżni czekają na komunikaty, a najbogatsi znajdują sposoby, by wydostać się z wakacyjnych celów podróży.
Tablica informacyjna pokazuje odwołane loty do Dubaju i Dohy
Fot. REUTERS/Thinh Nguyen

Zjednoczone Emiraty Arabskie przyciągają najbogatszych. Słońce, luksusowe sklepy i usługi sprawiają, że krezusi wypoczywają tu przez cały rok. Plany pokrzyżował im jednak konflikt zbrojny, jak wybuchł w sobotę, 28 lutego. 

Loty odwołane

USA i Izrael rozpoczęły zmasowane ataki na Iran drogą powietrzną i morską. W atakach zginął najwyższy przywódca kraju Ali Chamenei, szef Gwardii Rewolucyjnej, który rządził krajem od 37 lat, a także wysocy urzędnicy rządowi, m.in. szef sztabu generalnego i minister obrony. Władzę sprawują wspólnie ajatollah Ali Reza Arafi, prezydent Masud Pezeszkian oraz szef władzy sądowniczej Gholam-Hosejn Mohseni-Edżei.

W związku z uderzeniami w lotniska w Dubaju i Abu Zabi przestrzeń lotnicza w tych miastach została zamknięta. Podróżni z całego świata utknęli w turystycznych rajach. Najbogatsi znaleźli jednak sposób, by wydostać się z kraju.

Ucieczka przez Rijad

Ucieczkę krezusom umożliwia Międzynarodowe Lotnisko Króla Khalida (RUH) w Rijadzie, które jako jedno z niewielu pozostaje otwarte. Dla osób przebywających w ZEA, Bahrajnie, Doha lub Kuwejcie jest obecnie najbezpieczniejszym i najbardziej dostępnym korytarzem ucieczki. Początkowo w grę wchodził jeszcze wyjazd przez Oman, ale po ataku Iranu na port i tankowiec w tym kraju droga ta została w niedzielę zamknięta.

Zobacz wideo Luksusowe jachty produkowane w Polsce

Rijad jak dotąd uniknął silniejszego ostrzału ze strony Iranu, co pozwala mu utrzymać otwartą przestrzeń powietrzną. Lotnisko wdrożyło zwiększone środki bezpieczeństwa i stara się zarządzać ruchem w taki sposób, by zachować płynność działania.

Pasażerom zaleca się wcześniejsze sprawdzenie rozkładów lotów, ponieważ duże zapotrzebowanie spowodowało szybkie zapełnienie miejsc i wzrost cen biletów na ostatnią chwilę. 

Od 350 tys. zł wzwyż

Portal Semafor.com podaje, że prywatne firmy ochroniarskie podstawiają floty SUV-ów, które przewożą krezusów i ich rodziny z Dubaju do Rijadu. Podróż trwa aż 10 godzin. Następnie najbogatsi czarterują prywatne samoloty i ewakuują się z zagrożonych regionów. 

Wzrost popytu powoduje jednak gwałtowny wzrost cen prywatnych odrzutowców i SUV-ów,

- Arabia Saudyjska to jedyna realna opcja dla osób, które chcą opuścić region w tej chwili - przyznał w rozmowie z dziennikarzami Ameerh Naran, dyrektor generalny firmy wypożyczającej prywatne odrzutowce Vimana Private.

Semafor podaje, że podróż prywatnym odrzutowcem z Rijadu do Europy kosztuje teraz nawet 350 tys. dolarów.

Zmiana wizerunku

Dla Rijadu to szansa na odbudowanie wizerunku. W przeszłości uchodził za bardziej narażony niż jego sąsiedzi – regularne ataki milicji Huti z Jemenu prowadziły do zamykania przestrzeni powietrznej, a surowe zasady religijne i wspomnienie zamachów z początku lat dwutysięcznych budowały obraz podwyższonego ryzyka. 

Teraz możliwe jest, że lotnisko w tym mieście zostanie wykorzystane przez kraje europejskie do ewakuacji swoich obywateli. Rząd Wielkiej Brytanii podał, że rozważa różne opcje wydostania swoich obywateli z Bliskiego Wschodu, jeśli napięcie będzie narastać. Rząd bierze pod uwagę loty z Arabii Saudyjskiej.

Z brytyjskich danych wynika, że w regionie przebywa obecnie 200 tys. Brytyjczyków. Są na wakacjach lub w podróży przez Zatokę Perską. Ponad 50 tys. osób znajduje się w ZEA. Do tej pory rejestracji w aplikacji brytyjskiego MSZ dokonało 94 tys. osób. 

Więcej o: