Ewakuacja z Bliskiego Wschodu: Do Omanu leci samolot medyczny, największa grupa Polaków czeka w Emiratach

W ciągu kilkunastu godzin medyczny samolot, którym będą ewakuowani najbardziej potrzebujący Polacy, wyląduje w Omanie - zapowiedział premier Donald Tusk, który w środę uczestniczył w posiedzeniu zespołu koordynującego pomoc.
Donald Tusk (zdjęcie archiwalne)
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

- Rozumiem, że decyzja o wysłaniu transportu lotniczego po ludzi potrzebujących ze względu na stan zdrowia jest w realizacji i w ciągu kilkunastu godzin samolot z medycznym priorytetem powinien wylądować w Omanie - powiedział premier. Jak dodał, wiadomo, że chodzi m.in. o poważnie chorą Polkę.

Przelot miałby objąć 57 osób, z czego większość przebywała jeszcze w Emiratach. Nie wszystkie osoby są chore, ale części z nich kończą się lekarstwa. Jak podkreślił premier, w pierwszej kolejności mają być brane osoby chore lub z zagrożonym zdrowiem, ale wszystkie miejsca powinny zostać wykorzystane. W akcję ściągania Polaków zaangażował się także LOT.

Zobacz wideo Konsekwencje zamknięcia Cieśniny Ormuz. Paliwo po 10 zł?

Lot medyczny do Omanu

- Ku końcowi ma się ewakuacja obywateli z Izraela i Jordanii. Z obu tych krajów po dobre kilkaset osób zostało wywiezione drogą lądową, z pomocą naszych konsuli, w jedynym przejściu granicznym w Akaba, do Egiptu. Lotniska w Egipcie są otwarte - powiedział szef Ministerstwa  Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski. Wspomniał również, że bardziej skomplikowana sytuacja jest w Libanie, natomiast największe skupisko obywateli jest w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Radosław Sikorski powiedział również, że w ZEA, Bahrajnie i Kuwejcie Polacy są "gośćmi tamtych rządów". Emiraty mają planować w najbliższych dniach wylot około 100 samolotów swoimi liniami. Ministerstwo ma zabiegać, żeby jak największa ich liczba przyleciała również do Warszawy.

574 osoby już wróciły

Minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki wspomniał, że 574 osoby już wróciły do Polski, a wysiłki są teraz skoncentrowane na zapewnieniu transportu z ZEA do lotnisk w Omanie. Pierwszych 191 pasażerów zostało już przetransportowanych pięcioma autobusami. Na granicy nie było żadnych problemów. Te osoby są już na lotnisku i będą dzisiaj wracać do Polski. Rutnicki pochwalił bardzo dobrą współpracę z Polską Izbą Turystyki. Na dzisiaj (4 marca) zaplanowano 6 połączeń z Omanem. Rutnicki wyraził nadzieję, że dzięki temu wróci około tysiąca obywateli. Resort jest też przygotowany na kolejne transporty. Jeżeli sytuacja międzynarodowa będzie odpowiednia, to w przeciągu najbliższych kilku dni powinno wrócić 1800 Polaków.

Ostrzeżenie przed lotami na Bliski Wschód

Premier dość jasno zakomunikował, że loty w tereny zagrożone (lub nad nimi) nie są obecnie dobrym pomysłem. - Rząd polski nikomu nie może zakazać lotu do państw objętych konfliktem czy zagrożonych  konfliktem. Wszystko musi wynikać ze zdrowego rozsądku ludzi. Jeśli ktoś naprawdę nie musi tam lecieć, to niech nie leci. Ja wiem, że to może być związane z konsekwencjami finansowymi. No ale warto mieć świadomość, że za chwilę kto leci dzisiaj, jutro będzie być może czekał na pomoc państwa i chciał się ewakuować - powiedział Donald Tusk.

W podobnym tonie wypowiedziała się marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska prosząc o "zachowanie odpowiedzialności". Reagują też niektórzy organizatorzy wycieczek. Z powodu sytuacji na Bliskim Wschodzie biuro podróży Itaka zawiesiło do 27 marca niektóre ze swoich połączeń. Z kolei jak poinformował minister infrastruktury Dariusz Klimczak, w czwartek 5 marca Polskie Linie Lotnicze LOT wyślą samolot na Sri Lankę i Malediwy, żeby sprowadzić polskich obywateli.

Czytaj też: Chaos na lotnisku w Dubaju. Turyści rozżaleni. "Nie mieliśmy żadnego wsparcia"

Więcej o: