Jak podaje BBC, trzech braci, którzy właśnie zostali uznani za winnych licznych przestępstw seksualnych, było pośrednikami nieruchomości pracującymi wcześniej dla giganta branży Douglasa Ellamana. Wśród ich klientów byli tacy celebryci jak Liam Gallagher, Lindsay Lohan, Kim Kardashian i Kanye West.
W 2022 roku założyli własną firmę. Luksusowe domy sprzedawane w Nowym Jorku i Miami zapewniły im wysoki status materialny, który jednak miał swoją ciemną stronę i pomógł im w wykorzystywaniu kobiet, również nieletnich.
39-letni Tal Alexander i jego o rok młodszy brat Oren, znani w branży pośrednictwa nieruchomości, wraz z trzecim bratem Alonem (38 lat) zostali uznani przez ławę przysięgłych w Nowym Jorku za winnych handlu ludźmi w celach seksualnych.
Prokuratura oskarżyła rodzeństwo o wykorzystywanie majątku do zwabiania kobiet na imprezy w luksusowych posiadłościach, a następnie ich wykorzystywanie. Prawnicy broniący oskarżonych próbowali argumentować, że pokrzywdzone były świadomymi uczestniczkami. Ława przysięgłych nie przyjęła tych tłumaczeń za wiarogodne. Bracia zostali uznani za winnych wszystkich 10 zarzutów karnych, w tym handlu ludźmi w celach seksualnych i wykorzystywania seksualnego nieletnich.
Ogłoszenie wyroku zaplanowano na 6 sierpnia, a mężczyźni mogą zostać skazani nawet na dożywocie
Prawnicy starali się przedstawić swoich klientów jako kobieciarzy, ale nie gwałcicieli. Jeden z adwokatów, Marc Agnifilo wcześniej reprezentował rapera Seana "Diddy" Combsa skazanego w październiku 2025 roku na 50 miesięcy za pośrednictwo w transporcie kobiet w celach seksualnych.
W trakcie pięciotygodniowego procesu zeznawało 11 kobiet, które twierdziły, że otrzymywały prezenty, a następnie były zapraszane na imprezę, gdzie podawano im narkotyki. Dochodziło do przemocy seksualnej i gwałtów. Wśród wykorzystanych były też nieletnie.
Narkotyki miały być wsypywane potajemnie do napojów. Asystent prokuratora Andrew Jones stwierdził w mowie końcowej, że bracia popełniali zbrodnie bez skruchy i "bezdusznie" oraz z "przewrotnym poczuciem dumy". Oskarżyciele twierdzili również, że mężczyźni "fizycznie powstrzymywali i przytrzymywali ofiary podczas gwałtów i napaści seksualnych, ignorując krzyki i wyraźne prośby o zaprzestanie".
Oren Alexander miał też zgwałcić odurzoną 17-latkę w 2009 roku w swoim mieszkaniu na Manhattanie, a ławnikom pokazano stosowne nagranie. Odurzenie i napaść seksualną w 2024 roku zarzuciła mu również gwiazda reality show i agentka nieruchomości Tracy Tutor, składając osobny pozew. Prawnik Orena Alexandra nazwał ten pozew cywilny "ewidentnie fałszywym dla maksymalnego wpływu mediów".
Prokurator USA Jay Clayton, którego biuro prowadziło sprawę, nazwał wyrok "ważnym krokiem w naszej walce z handlem ludźmi w celach seksualnych".
- Ława przysięgłych widziała zachowanie Alexandera takim, jakim było - przemyślane, brutalne wykorzystywanie seksualne, które, co niewyobrażalne, oskarżeni świętowali. Ten werdykt nie może cofnąć skutków okrutnych nadużyć, jakich doświadczyły liczne ofiary Alexanderów, ale wysyła sygnał: nowojorczycy chcą zakończyć handel ludźmi w celach seksualnych we wszystkich naszych społecznościach - powiedział Clayton w oświadczeniu. Prawnik Marc Agnifilo zapowiedział dalszą walkę sądową.
Czytaj też:Bill Gates na zdjęciach w aktach Epsteina. Miliarder tłumaczy się przed pracownikami